CZYTANIA
(Rdz 3,9-15.20)
Gdy Adam zjadł owoc z drzewa zakazanego, Pan Bóg zawołał na niego i zapytał go: Gdzie jesteś? On odpowiedział: Usłyszałem Twój głos w ogrodzie, przestraszyłem się, bo jestem nagi, i ukryłem się. Rzekł Bóg: Któż ci powiedział, że jesteś nagi? Czy może zjadłeś z drzewa, z którego ci zakazałem jeść? Mężczyzna odpowiedział: Niewiasta, którą postawiłeś przy mnie, dała mi owoc z tego drzewa i zjadłem. Wtedy Pan Bóg rzekł do niewiasty: Dlaczego to uczyniłaś? Niewiasta odpowiedziała: Wąż mnie zwiódł i zjadłam. Wtedy Pan Bóg rzekł do węża: Ponieważ to uczyniłeś, bądź przeklęty wśród wszystkich zwierząt domowych i polnych; na brzuchu będziesz się czołgał i proch będziesz jadł po wszystkie dni twego istnienia. Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie a niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej: ono zmiażdży ci głowę, a ty zmiażdżysz mu piętę.
(Ps 98,1-4)
REFREN: Śpiewajcie Panu, bo uczynił cuda
Śpiewajcie Panu pieśń nową,
albowiem uczynił cuda.
Zwycięstwo Mu zgotowała Jego prawica
i święte ramię Jego.
Pan okazał swoje zbawienie,
na oczach pogan objawił swoją sprawiedliwość.
Wspomniał na dobroć i na wierność swoją
dla domu Izraela.
Ujrzały wszystkie krańce ziemi
zbawienie Boga naszego.
Wołaj z radości na cześć Pana, cała ziemio,
cieszcie się, weselcie i grajcie.
(Ef 1,3-6.11-12)
Niech będzie błogosławiony Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa; który napełnił nas wszelkim błogosławieństwem duchowym na wyżynach niebieskich - w Chrystusie. W Nim bowiem wybrał nas przez założeniem świata, abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem. Z miłości przeznaczył nas dla siebie jako przybranych synów przez Jezusa Chrystusa, według postanowienia swej woli, ku chwale majestatu swej łaski, którą obdarzył nas w Umiłowanym. W Nim dostąpiliśmy udziału my również, z góry przeznaczeni zamiarem Tego, który dokonuje wszystkiego zgodnie z zamysłem swej woli po to, byśmy istnieli ku chwale Jego majestatu - my, którzyśmy już przedtem nadzieję złożyli w Chrystusie.
(Łk 1,28)
Zdrowaś Maryjo, łaski pełna, Pan z Tobą, błogosławionaś Ty między niewiastami.
(Łk 1,26-38)
Bóg posłał anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja. Anioł wszedł do Niej i rzekł: Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą. Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie. Lecz anioł rzekł do Niej: Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca. Na to Maryja rzekła do anioła: Jakże się to stanie, skoro nie znam męża? Anioł Jej odpowiedział: Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego. Na to rzekła Maryja: Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa! Wtedy odszedł od Niej anioł.
ROZWAŻANIE
Próbując dotknąć tajemnicy Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Marii Panny, tej, która jest najpiękniejszą kobietą świata!
W Bożym zmyśle została nam dana jako ta, która nas kocha, jest pełna czułości wobec nas, łagodności i pragnienia szczęścia, bo TEN, który dał życie każdej z nas, tego pragnie.
Ona dla mnie, dla Ciebie:
Nosiła Jezusa pod swoim sercem. Wypowiadając swoje fiat ryzykowała wiele, a nawet życie!
W wielkim trudzie szła do Betlejem. Rodziła swoje dziecko między zwierzętami, aby zaraz potem stać się uchodźcą i mieszkać z dala od tych, których kochała. Pielęgnowała, wychowywała i kochała swojego Syna, który był samą Miłością i gdy Jej Syna tak strasznie skatowali, wyszydzili, uznali za złoczyńcę...kiedy umierając wisiał na krzyżu - Ona Święta i Niepokalana z sercem, które miecz bólu przeszywał, to Ona na Jego prośbę wzięła mnie i Ciebie do siebie, to znaczy do swojego serca - tak jak Bóg!!!
Jest PIĘKNĄ kobietą, ikoną serca rozważającego wszystko (ona nie wiedziała, ona wierzyła i ufała Bogu w każdej sytuacji każdorazowo wypowiadając swoje " amen").
Pomyśl ilu rzeczy nie rozumiesz? Z czym się zmagasz, co cię boli, a może jakiś ból nosisz w sobie latami?
Widzisz to, że Ona wie, o czym będziesz do Niej mówiła?
Dziś zaproś ją do swojego serca, jak dar od samego Boga! Ona przyjęła Ciebie i mnie w krwawiącym sercu, w najbardziej dramatycznej chwili Jej życia, i pokochała.
Jest przy mnie i przy tobie. Chce być w tym, co dla nas trudne i niezrozumiałe...
Pamiętaj, że gdzie Ona jest, tam zstępuje Duch Święty i całe Niebo!
Ada Łyskawa
( KOBIETA twórcza. ŻONA, która wciąż chce KOCHAĆ bardziej swojego męża :) MAMA czwórki dzieci, od roku (kiedy urodził się Beniaminek), kompletnie nie ogarniająca porządku w mieszkaniu :) Z 11 letnim stażem małżeńskim, we wspólnocie PMM- Przyjaciół Miłości Miłosiernej - www.przyjacielemm.pl Marząca o rodzinnym zwiedzeniu Podlasia i Suwałk, własnym domu/mieszkaniu, samochodzie, który pomieści nas wszystkich i pogłaskaniu delfina :) )
Dziś towarzyszy nam ikona Matki Bożej Pięknej Miłości
Mamy Adwent to wirtualny kalendarz adwentowy od mam, dla mam i nie tylko. W kalendarzu umieszczamy krótkie rozważania do czytań liturgicznych z dnia, na każdy dzień Adwentu. Motyw przewodni to refleksja nad tym, jak przeżywanie Adwentu jest kształtowane przez nasze doświadczenie macierzyństwa - oraz jak Adwent, jego atmosfera i liturgia wpływają na sposób przeżywania przez nas macierzyństwa.
wtorek, 8 grudnia 2015
poniedziałek, 7 grudnia 2015
7 grudnia 2015 - Poniedziałek
CZYTANIA
(Iz 35,1-10)
Niech się rozweselą pustynia i spieczona ziemia, niech się raduje step i niech rozkwitnie! Niech wyda kwiaty jak lilie polne, niech się rozraduje, skacząc i wykrzykując z uciechy. Chwałą Libanu ją obdarzono, ozdobą Karmelu i Saronu. Oni zobaczą chwałę Pana, wspaniałość naszego Boga. Pokrzepcie ręce osłabłe, wzmocnijcie kolana omdlałe! Powiedzcie małodusznym: Odwagi! Nie bójcie się! Oto wasz Bóg, oto - pomsta; przychodzi Boża odpłata; On sam przychodzi, by zbawić was. Wtedy przejrzą oczy niewidomych i uszy głuchych się otworzą. Wtedy chromy wyskoczy jak jeleń i język niemych wesoło krzyknie. Bo trysną zdroje wód na pustyni i strumienie na stepie; spieczona ziemia zmieni się w pojezierze, spragniony kraj w krynice wód; badyle w kryjówkach, gdzie legały szakale na trzcinę z sitowiem. Będzie tam droga czysta, którą nazwą Drogą Świętą. Nie przejdzie nią nieczysty, gdy odbywa podróż, i głupi nie będą się tam wałęsać. Nie będzie tam lwa, ni zwierz najdzikszy nie wstąpi na nią ani się tam znajdzie, ale tamtędy pójdą wyzwoleni. Odkupieni przez Pana powrócą, przybędą na Syjon z radosnym śpiewem, ze szczęściem wiecznym na twarzach: osiągną radość i szczęście, ustąpi smutek i wzdychanie.
(Ps 85,9-14)
REFREN: Oto Bóg przyjdzie, ażeby nas zbawić
Będę słuchał tego, co mówi Pan Bóg:
Oto ogłasza pokój ludowi i świętym swoim.
Zaprawdę bliskie jest Jego zbawienie dla tych, którzy się Go boją,
i chwała zamieszka w naszej ziemi.
Spotkają się ze sobą łaska i wierność,
ucałują się sprawiedliwość i pokój.
Wierność z ziemi wyrośnie,
a sprawiedliwość spojrzy z nieba.
Pan sam obdarzy szczęściem,
a nasza ziemia wyda swój owoc.
Przed Nim kroczyć będzie sprawiedliwość,
a śladami Jego kroków zbawienie.
Oto przyjdzie Król, Pan ziemi, i zdejmie z nas jarzmo niewoli.
(Łk 5,17-26)
Pewnego dnia, gdy Jezus nauczał, siedzieli przy tym faryzeusze i uczeni w Prawie, którzy przyszli ze wszystkich miejscowości Galilei, Judei i Jerozolimy. A była w Nim moc Pańska, że mógł uzdrawiać. Wtem jacyś ludzie niosąc na łożu człowieka, który był sparaliżowany, starali się go wnieść i położyć przed Nim. Nie mogąc z powodu tłumu w żaden sposób go przynieść, wyszli na płaski dach i przez powałę spuścili go wraz z łożem w sam środek przed Jezusa. On widząc ich wiarę rzekł: Człowieku, odpuszczają ci się twoje grzechy. Na to uczeni w Piśmie i faryzeusze poczęli się zastanawiać i mówić. Któż On jest, że śmie mówić bluźnierstwa? Któż może odpuszczać grzechy prócz samego Boga? Lecz Jezus przejrzał ich myśli i rzekł do nich: Co za myśli nurtują w sercach waszych? Cóż jest łatwiej powiedzieć: Odpuszczają ci się twoje grzechy, czy powiedzieć: Wstań i chodź? Lecz abyście wiedzieli, że Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów - rzekł do sparaliżowanego: Mówię ci, wstań, weź swoje łoże i idź do domu! I natychmiast wstał wobec nich, wziął łoże, na którym leżał, i poszedł do domu, wielbiąc Boga. Wtedy zdumienie ogarnęło wszystkich; wielbili Boga i pełni bojaźni mówili: przedziwne rzeczy widzieliśmy dzisiaj.
ROZWAŻANIE
Zanim urodziły się moje dzieci, wyobrażałam sobie, że to ja, my jako rodzice, będziemy prowadzić je do Pana. Że takie nasze zadanie, nasza rola. I pewnie tak jest. Jednak zrozumiałam też, że to wszystko nie zawsze jest takie proste i jednoznaczne. Zrozumiałam, że czasami to ja jestem takim paralitykiem a one, moje małe dzieci, zanoszą mnie do Pana. Pozwalają mi zbliżyć się do Niego i zrozumieć chociaż kawałek Tajemnicy.
Czasami zanoszą mnie do Niego wtedy, kiedy słyszę modlitwę mojego syna, tak prostą i ufną: "Panie Boże, proszę Cię, żeby Pan Jezus przyszedł już na Ziemię". A ja? Jednak boję się tego czasem i skupiam się na przerażających obrazach końca, nie potrafię się z taką radością i wyczekiwaniem w ten sposób modlić. On jednak dostrzegł w tym to, co ważne - przecież to Pan Jezus przyjdzie do nas!
Czasami zanoszą mnie do Niego w złożonych rączkach mojej dwuletniej córki przed śniadaniem. Ja już głodna i zdenerwowana marzę o tym, żeby wreszcie usiąść i zjeść. A jej rączki przypominają o tym, że to czas by zatrzymać się i podziękować.
Czasami zanoszą mnie do Niego poprzez wspólne czytanie Słowa Bożego i wspólną modlitwę, wtedy kiedy mój syn pokazuje mi inną perspektywę. Tak jak ostatnio zauważył, że bez Szymona z Cyreny Jezus może by nie dotarł na Golgotę, bo już nie dałby rady. A ja? Dzień wcześniej w kościele zastanawiałam się, czy Pan Bóg na pewno wymyślił to tak, żeby liczyć na nas, nieudolnych, w procesie zbawienia naszych bliskich. Przecież On może to załatwić, ma taką moc, więc po co Mu ja? A wtedy mój pięciolatek uświadomił mi, po co Panu Bogu Szymon z Cyreny... i ja.
Czasami zanoszą mnie do Niego poprzez pytania, które mi zadają, które dają mi wiele do myślenia i inspirują do poszukiwania. Uczą mnie też cierpliwości, zaufania, zawierzania Bogu spraw codziennych, pokazują co jest w życiu ważne.
Dzięki Ci, Boże, za moje dzieci, za to, że zanoszą mnie do Ciebie.
Bětka
(Żona i mama dwójki dzieci.)
(Iz 35,1-10)
Niech się rozweselą pustynia i spieczona ziemia, niech się raduje step i niech rozkwitnie! Niech wyda kwiaty jak lilie polne, niech się rozraduje, skacząc i wykrzykując z uciechy. Chwałą Libanu ją obdarzono, ozdobą Karmelu i Saronu. Oni zobaczą chwałę Pana, wspaniałość naszego Boga. Pokrzepcie ręce osłabłe, wzmocnijcie kolana omdlałe! Powiedzcie małodusznym: Odwagi! Nie bójcie się! Oto wasz Bóg, oto - pomsta; przychodzi Boża odpłata; On sam przychodzi, by zbawić was. Wtedy przejrzą oczy niewidomych i uszy głuchych się otworzą. Wtedy chromy wyskoczy jak jeleń i język niemych wesoło krzyknie. Bo trysną zdroje wód na pustyni i strumienie na stepie; spieczona ziemia zmieni się w pojezierze, spragniony kraj w krynice wód; badyle w kryjówkach, gdzie legały szakale na trzcinę z sitowiem. Będzie tam droga czysta, którą nazwą Drogą Świętą. Nie przejdzie nią nieczysty, gdy odbywa podróż, i głupi nie będą się tam wałęsać. Nie będzie tam lwa, ni zwierz najdzikszy nie wstąpi na nią ani się tam znajdzie, ale tamtędy pójdą wyzwoleni. Odkupieni przez Pana powrócą, przybędą na Syjon z radosnym śpiewem, ze szczęściem wiecznym na twarzach: osiągną radość i szczęście, ustąpi smutek i wzdychanie.
(Ps 85,9-14)
REFREN: Oto Bóg przyjdzie, ażeby nas zbawić
Będę słuchał tego, co mówi Pan Bóg:
Oto ogłasza pokój ludowi i świętym swoim.
Zaprawdę bliskie jest Jego zbawienie dla tych, którzy się Go boją,
i chwała zamieszka w naszej ziemi.
Spotkają się ze sobą łaska i wierność,
ucałują się sprawiedliwość i pokój.
Wierność z ziemi wyrośnie,
a sprawiedliwość spojrzy z nieba.
Pan sam obdarzy szczęściem,
a nasza ziemia wyda swój owoc.
Przed Nim kroczyć będzie sprawiedliwość,
a śladami Jego kroków zbawienie.
Oto przyjdzie Król, Pan ziemi, i zdejmie z nas jarzmo niewoli.
(Łk 5,17-26)
Pewnego dnia, gdy Jezus nauczał, siedzieli przy tym faryzeusze i uczeni w Prawie, którzy przyszli ze wszystkich miejscowości Galilei, Judei i Jerozolimy. A była w Nim moc Pańska, że mógł uzdrawiać. Wtem jacyś ludzie niosąc na łożu człowieka, który był sparaliżowany, starali się go wnieść i położyć przed Nim. Nie mogąc z powodu tłumu w żaden sposób go przynieść, wyszli na płaski dach i przez powałę spuścili go wraz z łożem w sam środek przed Jezusa. On widząc ich wiarę rzekł: Człowieku, odpuszczają ci się twoje grzechy. Na to uczeni w Piśmie i faryzeusze poczęli się zastanawiać i mówić. Któż On jest, że śmie mówić bluźnierstwa? Któż może odpuszczać grzechy prócz samego Boga? Lecz Jezus przejrzał ich myśli i rzekł do nich: Co za myśli nurtują w sercach waszych? Cóż jest łatwiej powiedzieć: Odpuszczają ci się twoje grzechy, czy powiedzieć: Wstań i chodź? Lecz abyście wiedzieli, że Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów - rzekł do sparaliżowanego: Mówię ci, wstań, weź swoje łoże i idź do domu! I natychmiast wstał wobec nich, wziął łoże, na którym leżał, i poszedł do domu, wielbiąc Boga. Wtedy zdumienie ogarnęło wszystkich; wielbili Boga i pełni bojaźni mówili: przedziwne rzeczy widzieliśmy dzisiaj.
ROZWAŻANIE
Zanim urodziły się moje dzieci, wyobrażałam sobie, że to ja, my jako rodzice, będziemy prowadzić je do Pana. Że takie nasze zadanie, nasza rola. I pewnie tak jest. Jednak zrozumiałam też, że to wszystko nie zawsze jest takie proste i jednoznaczne. Zrozumiałam, że czasami to ja jestem takim paralitykiem a one, moje małe dzieci, zanoszą mnie do Pana. Pozwalają mi zbliżyć się do Niego i zrozumieć chociaż kawałek Tajemnicy.
Czasami zanoszą mnie do Niego wtedy, kiedy słyszę modlitwę mojego syna, tak prostą i ufną: "Panie Boże, proszę Cię, żeby Pan Jezus przyszedł już na Ziemię". A ja? Jednak boję się tego czasem i skupiam się na przerażających obrazach końca, nie potrafię się z taką radością i wyczekiwaniem w ten sposób modlić. On jednak dostrzegł w tym to, co ważne - przecież to Pan Jezus przyjdzie do nas!
Czasami zanoszą mnie do Niego w złożonych rączkach mojej dwuletniej córki przed śniadaniem. Ja już głodna i zdenerwowana marzę o tym, żeby wreszcie usiąść i zjeść. A jej rączki przypominają o tym, że to czas by zatrzymać się i podziękować.
Czasami zanoszą mnie do Niego poprzez wspólne czytanie Słowa Bożego i wspólną modlitwę, wtedy kiedy mój syn pokazuje mi inną perspektywę. Tak jak ostatnio zauważył, że bez Szymona z Cyreny Jezus może by nie dotarł na Golgotę, bo już nie dałby rady. A ja? Dzień wcześniej w kościele zastanawiałam się, czy Pan Bóg na pewno wymyślił to tak, żeby liczyć na nas, nieudolnych, w procesie zbawienia naszych bliskich. Przecież On może to załatwić, ma taką moc, więc po co Mu ja? A wtedy mój pięciolatek uświadomił mi, po co Panu Bogu Szymon z Cyreny... i ja.
Czasami zanoszą mnie do Niego poprzez pytania, które mi zadają, które dają mi wiele do myślenia i inspirują do poszukiwania. Uczą mnie też cierpliwości, zaufania, zawierzania Bogu spraw codziennych, pokazują co jest w życiu ważne.
Dzięki Ci, Boże, za moje dzieci, za to, że zanoszą mnie do Ciebie.
Bětka
(Żona i mama dwójki dzieci.)
niedziela, 6 grudnia 2015
6 grudnia 2015 - Druga Niedziela Adwentu
CZYTANIA
(Ba 5,1-9) Złóż, Jeruzalem, szatę smutku i utrapienia swego, a przywdziej wspaniałe szaty chwały, dane ci na zawsze przez Pana. Oblecz się płaszczem sprawiedliwości, pochodzącej od Boga, włóż na głowę swą koronę chwały Przedwiecznego! Albowiem Bóg chce pokazać wspaniałość twoją wszystkiemu, co jest pod niebem. Imię twe u Boga na wieki będzie nazwane: Pokój sprawiedliwości i chwała pobożności! Podnieś się, Jeruzalem! Stań na miejscu wysokim, spojrzyj na Wschód, zobacz twe dzieci, zgromadzone na słowo Świętego od wschodu słońca aż do zachodu, rozradowane, że Bóg o nich pamiętał. Wyszli od ciebie pieszo, pędzeni przez wrogów, a Bóg przyprowadzi ich niesionych z chwałą, jakby na tronie królewskim. Albowiem postanowił Bóg zniżyć każdą górę wysoką, pagórki odwieczne, doły zasypać do zrównania z ziemią, aby bezpiecznie mógł kroczyć Izrael w chwale Pana. Na rozkaz Pana lasy i drzewa pachnące ocieniać będą Izraela. Z radością bowiem poprowadzi Bóg Izraela do światła swej chwały z właściwą sobie sprawiedliwością i miłosierdziem. (Ps 126,1-6) REFREN: Pan Bóg uczynił wielkie rzeczy dla nas Gdy Pan odmienił los Syjonu, wydawało się nam, że śnimy. Usta nasze były pełne śmiechu, a język śpiewał z radości. Mówiono wtedy między poganami: „Wielkie rzeczy im Pan uczynił”. Odmień znowu nasz los, Panie, jak odmieniasz strumienie na Południu. Ci, którzy we łzach sieją, żąć będą w radości. Idą i płaczą niosąc ziarno na zasiew, Lecz powrócą z radością niosąc swoje snopy. (Flp 1,4-6.8-11) Zawsze w każdej modlitwie, zanoszę prośbę za was wszystkich - z powodu waszego udziału w [szerzeniu] Ewangelii od pierwszego dnia aż do chwili obecnej. Mam właśnie ufność, że Ten, który zapoczątkował w was dobre dzieło, dokończy go do dnia Chrystusa Jezusa. Albowiem Bóg jest mi świadkiem, jak gorąco tęsknię za wami wszystkimi [ożywiony] miłością Chrystusa Jezusa. A modlę się o to, aby miłość wasza doskonaliła się coraz bardziej i bardziej w głębszym poznaniu i wszelkim wyczuciu dla oceny tego, co lepsze, abyście byli czyści i bez zarzutu na dzień Chrystusa, napełnieni plonem sprawiedliwości, [nabytym] przez Jezusa Chrystusa ku chwale i czci Boga. (Łk 3,4.6) Przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla Niego! wszyscy ludzie ujrzą zbawienie Boże. (Łk 3,1-6) Było to w piętnastym roku rządów Tyberiusza Cezara. Gdy Poncjusz Piłat był namiestnikiem Judei, Herod tetrarchą Galilei, brat jego Filip tetrarchą Iturei i kraju Trachonu, Lizaniasz tetrarchą Abileny; za najwyższych kapłanów Annasza i Kajfasza skierowane zostało słowo Boże do Jana, syna Zachariasza, na pustyni. Obchodził więc całą okolicę nad Jordanem i głosił chrzest nawrócenia dla odpuszczenia grzechów, jak jest napisane w księdze mów proroka Izajasza: Głos wołającego na pustyni: Przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla Niego! Każda dolina niech będzie wypełniona, każda góra i pagórek zrównane, drogi kręte niech się staną prostymi, a wyboiste drogami gładkimi! I wszyscy ludzie ujrzą zbawienie Boże.
ROZWAŻANIE
Czasami bywam w centrach handlowych. Niestety przed świętami również. Chodzę i widzę te wszystkie przepiękne rzeczy. Z wystaw przebija przepych. Wszystko się świeci, jest piękne. Od razu wpadam w myślenie o tym, ile rzeczy chciałabym mieć, a ile nie mogę. Coś nowego do ubrania na święta. Jakieś sukienki dla dziewczynek i koszule dla chłopców. Jakiś nowy obrus, albo jeszcze inną rzecz zdobiącą dom i czyniącą go odświętnym. Aaaa, ratunku! Panie Boże. Nie chcę tego myślenia. Przypominam dzieciom, o co chodzi w tych świętach, że nie o prezenty i całą tę materialną stronę, ale o Boga. Boga, który narodził się w stajni. Wymagam od dzieci, żeby umiały dostrzec istotę Bożego Narodzenia a sama myślę, że chciałabym, żeby było pięknie i „na bogato”.
Na szczęście Pan Bóg przychodzi z pomocą i otrzeźwia Swoim słowem. Mówi, że mam „przywdziać szaty sprawiedliwośi” i „płaszcz oraz koronę chwały”. Czyni mnie królową i moje dzieci książętami. Przypomina, jak wiele uczynił w moim życiu. To jest bogactwo, o które mam zabiegać. I od razu wszystko staje się prostsze.
Myślę też o słowie na temat „prostowania ścieżek Panu”, jak jestem wdzięczna, że Pan Bóg daje nam żyć w prostocie. Że nas powołał do małżeństwa i bycia rodzicami. Że to wszystko jest właśnie takie proste. Jest mąż, żona, dzieci. Że mamy rok liturgiczny i te wszystkie okresy, które pomagają przeżywać życie i wychowywać dzieci. Że jak jest Adwent, to mamy wieniec i kalendarz adwentowy. Wiemy, na co czekamy. Możemy dzieciom tłumaczyć świat i pokazywać, co jest punktem odniesienia. Życie w orbicie Boga rzeczywiście jest źródłem pokoju i radości.
Danka
(Prawie 35 lat, mama Tymona, Uli, Adama, Małgosi i Antosi. Aktualnie nieaktywna zawodowo pedagog i psychoterapeutka, od 15 lat na Drodze Neokatechumenalnej, ciągle w drodze.)
(Ba 5,1-9) Złóż, Jeruzalem, szatę smutku i utrapienia swego, a przywdziej wspaniałe szaty chwały, dane ci na zawsze przez Pana. Oblecz się płaszczem sprawiedliwości, pochodzącej od Boga, włóż na głowę swą koronę chwały Przedwiecznego! Albowiem Bóg chce pokazać wspaniałość twoją wszystkiemu, co jest pod niebem. Imię twe u Boga na wieki będzie nazwane: Pokój sprawiedliwości i chwała pobożności! Podnieś się, Jeruzalem! Stań na miejscu wysokim, spojrzyj na Wschód, zobacz twe dzieci, zgromadzone na słowo Świętego od wschodu słońca aż do zachodu, rozradowane, że Bóg o nich pamiętał. Wyszli od ciebie pieszo, pędzeni przez wrogów, a Bóg przyprowadzi ich niesionych z chwałą, jakby na tronie królewskim. Albowiem postanowił Bóg zniżyć każdą górę wysoką, pagórki odwieczne, doły zasypać do zrównania z ziemią, aby bezpiecznie mógł kroczyć Izrael w chwale Pana. Na rozkaz Pana lasy i drzewa pachnące ocieniać będą Izraela. Z radością bowiem poprowadzi Bóg Izraela do światła swej chwały z właściwą sobie sprawiedliwością i miłosierdziem. (Ps 126,1-6) REFREN: Pan Bóg uczynił wielkie rzeczy dla nas Gdy Pan odmienił los Syjonu, wydawało się nam, że śnimy. Usta nasze były pełne śmiechu, a język śpiewał z radości. Mówiono wtedy między poganami: „Wielkie rzeczy im Pan uczynił”. Odmień znowu nasz los, Panie, jak odmieniasz strumienie na Południu. Ci, którzy we łzach sieją, żąć będą w radości. Idą i płaczą niosąc ziarno na zasiew, Lecz powrócą z radością niosąc swoje snopy. (Flp 1,4-6.8-11) Zawsze w każdej modlitwie, zanoszę prośbę za was wszystkich - z powodu waszego udziału w [szerzeniu] Ewangelii od pierwszego dnia aż do chwili obecnej. Mam właśnie ufność, że Ten, który zapoczątkował w was dobre dzieło, dokończy go do dnia Chrystusa Jezusa. Albowiem Bóg jest mi świadkiem, jak gorąco tęsknię za wami wszystkimi [ożywiony] miłością Chrystusa Jezusa. A modlę się o to, aby miłość wasza doskonaliła się coraz bardziej i bardziej w głębszym poznaniu i wszelkim wyczuciu dla oceny tego, co lepsze, abyście byli czyści i bez zarzutu na dzień Chrystusa, napełnieni plonem sprawiedliwości, [nabytym] przez Jezusa Chrystusa ku chwale i czci Boga. (Łk 3,4.6) Przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla Niego! wszyscy ludzie ujrzą zbawienie Boże. (Łk 3,1-6) Było to w piętnastym roku rządów Tyberiusza Cezara. Gdy Poncjusz Piłat był namiestnikiem Judei, Herod tetrarchą Galilei, brat jego Filip tetrarchą Iturei i kraju Trachonu, Lizaniasz tetrarchą Abileny; za najwyższych kapłanów Annasza i Kajfasza skierowane zostało słowo Boże do Jana, syna Zachariasza, na pustyni. Obchodził więc całą okolicę nad Jordanem i głosił chrzest nawrócenia dla odpuszczenia grzechów, jak jest napisane w księdze mów proroka Izajasza: Głos wołającego na pustyni: Przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla Niego! Każda dolina niech będzie wypełniona, każda góra i pagórek zrównane, drogi kręte niech się staną prostymi, a wyboiste drogami gładkimi! I wszyscy ludzie ujrzą zbawienie Boże.
ROZWAŻANIE
Czasami bywam w centrach handlowych. Niestety przed świętami również. Chodzę i widzę te wszystkie przepiękne rzeczy. Z wystaw przebija przepych. Wszystko się świeci, jest piękne. Od razu wpadam w myślenie o tym, ile rzeczy chciałabym mieć, a ile nie mogę. Coś nowego do ubrania na święta. Jakieś sukienki dla dziewczynek i koszule dla chłopców. Jakiś nowy obrus, albo jeszcze inną rzecz zdobiącą dom i czyniącą go odświętnym. Aaaa, ratunku! Panie Boże. Nie chcę tego myślenia. Przypominam dzieciom, o co chodzi w tych świętach, że nie o prezenty i całą tę materialną stronę, ale o Boga. Boga, który narodził się w stajni. Wymagam od dzieci, żeby umiały dostrzec istotę Bożego Narodzenia a sama myślę, że chciałabym, żeby było pięknie i „na bogato”.
Na szczęście Pan Bóg przychodzi z pomocą i otrzeźwia Swoim słowem. Mówi, że mam „przywdziać szaty sprawiedliwośi” i „płaszcz oraz koronę chwały”. Czyni mnie królową i moje dzieci książętami. Przypomina, jak wiele uczynił w moim życiu. To jest bogactwo, o które mam zabiegać. I od razu wszystko staje się prostsze.
Myślę też o słowie na temat „prostowania ścieżek Panu”, jak jestem wdzięczna, że Pan Bóg daje nam żyć w prostocie. Że nas powołał do małżeństwa i bycia rodzicami. Że to wszystko jest właśnie takie proste. Jest mąż, żona, dzieci. Że mamy rok liturgiczny i te wszystkie okresy, które pomagają przeżywać życie i wychowywać dzieci. Że jak jest Adwent, to mamy wieniec i kalendarz adwentowy. Wiemy, na co czekamy. Możemy dzieciom tłumaczyć świat i pokazywać, co jest punktem odniesienia. Życie w orbicie Boga rzeczywiście jest źródłem pokoju i radości.
Danka
(Prawie 35 lat, mama Tymona, Uli, Adama, Małgosi i Antosi. Aktualnie nieaktywna zawodowo pedagog i psychoterapeutka, od 15 lat na Drodze Neokatechumenalnej, ciągle w drodze.)
sobota, 5 grudnia 2015
5 grudnia 2015 - Sobota
CZYTANIA
(Iz 30,19-21.23-26)
To mówi Pan Bóg, Święty Izraela: Zaiste, o ludu, który zamieszkujesz Syjon w Jerozolimie, nie będziesz gorzko płakał. Rychło okaże ci On łaskę na głos twojej prośby. Ledwie usłyszy, odpowie ci. Choćby ci dał Pan chleb ucisku i wodę utrapienia, twój Nauczyciel już nie odstąpi, ale oczy twoje patrzeć będą na twego Mistrza. Twoje uszy usłyszą słowa rozlegające się za tobą: To jest droga, idźcie nią!, gdybyś zboczył na prawo lub na lewo. On użyczy deszczu na twoje zboże, którym obsiejesz rolę, a chleb z urodzajów gleby będzie soczysty i pożywny. Twoja trzoda będzie się pasła w owym czasie na rozległych łąkach. Woły i osły obrabiające rolę żreć będą paszę dobrze przyprawioną, która została przewiana opałką i siedlaczką. Przyjdzie do tego, iż po wszystkich wysokich górach i po wszystkich wzniesionych pagórkach znajdą się strumienie płynących wód na czas wielkiej rzezi, gdy upadną warownie. Wówczas światło księżyca będzie jak światło słoneczne, a światło słońca stanie się siedmiokrotne, jakby światło siedmiu dni - w dniu, gdy Pan opatrzy rany swego ludu i uleczy jego sińce po razach.
(Ps 147,1-6)
REFREN: Szczęśliwi wszyscy, co ufają Panu
Chwalcie Pana, bo dobrze jest śpiewać psalmy Bogu,
słodko jest Go wychwalać.
Pan buduje Jeruzalem,
gromadzi rozproszonych z Izraela.
On leczy złamanych na duchu
i przewiązuje im rany.
On liczy wszystkie gwiazdy
i każdej nadaje imię.
Nasz Pan jest wielki i potężny,
a Jego mądrość niewypowiedziana.
Pan dźwiga pokornych,
karki grzeszników zgina do ziemi.
(Iz 33,22)
Pan naszym sędzią, Pan naszym prawodawcą, Pan naszym królem! On nas zbawi!
(Mt 9,35-10,1.6-8)
Jezus obchodził wszystkie miasta i wioski. Nauczał w tamtejszych synagogach, głosił Ewangelię królestwa i leczył wszystkie choroby i wszystkie słabości. A widząc tłumy ludzi, litował się nad nimi, bo byli znękani i porzuceni, jak owce nie mające pasterza. Wtedy rzekł do swych uczniów: żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. Wtedy przywołał do siebie dwunastu swoich uczniów i udzielił im władzy nad duchami nieczystymi, aby je wypędzali i leczyli wszystkie choroby i wszelkie słabości. Tych to Dwunastu wysłał Jezus, dając im następujące wskazania: Nie idźcie do pogan i nie wstępujcie do żadnego miasta samarytańskiego! Idźcie raczej do owiec, które poginęły z domu Izraela. Idźcie i głoście: Bliskie już jest królestwo niebieskie. Uzdrawiajcie chorych, wskrzeszajcie umarłych, oczyszczajcie trędowatych, wypędzajcie złe duchy! Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie!
ROZWAŻANIE
Dzisiejsze czytania to wyraz wielkiej miłości Boga do mnie. Pan hojnie błogosławi, nie będę głodna ani spragniona, mam Kim i czym żyć.
Jezus obchodzi na swoich nogach, w trudzie i zmęczeniu WSZYSTKIE miasta i wioski, leczy WSZYSTKIE choroby i słabości i lituje się nad ludźmi. Słyszycie kto? Bóg! Tylko dlatego, że jesteśmy znękani i porzuceni jak owce bez pasterza; tylko dlatego, że nas kocha. Jak wielkie i czułe serce ma Jezus dla każdego z nas, dla mnie, która miotam się między kuchnią a stołem, między własną łagodnością a zdenerwowaniem, między przepraszaniem a wdzięcznością. Uderza mnie gotowość z jaką Bóg chce dawać siebie, darmo, z miłości.
A czy ja rzeczywiście o to proszę? Czy mam tyle pokory i wiary, by zapraszać Go do moich najskrytszych dolegliwości i braków? Izajasz mówi: ledwie usłyszy, odpowie ci. Czy w mojej codzienności, zmęczeniu, zabieganiu i hałasie, w moim chlebie ucisku i wodzie utrapienia (jakim Poetą ten nasz Bóg!) potrafię spojrzeć ponad to, co robię, za czym gonię? Czy pozwalam, by Bóg do mnie mówił: To jest droga, idźcie nią?
Tyle razy brak mi wytrwałości w kołataniu, dobijaniu się do Boga, przecież ma na głowie tyle ważniejszych spraw, moje małe problemy są do przeżycia, poradzę sobie sama. A to przecież zwykła pycha, przecież Bóg, który tak się zniżył dla nas, może wszystko. Wystarczy prosić i zaufać.
Uczę się od dzieci skuteczności ciągłego wypraszania i wytrwałej modlitwy błagalnej, zaufania i powierzania swoich problemów Ojcu, którego niebieskie królestwo jest już bliskie...
Natalia
(Mama Krysi, Stasia i Józia, od 6 lat żona Kuby i w ruchu duchowości małżeńskiej Equipes Notre-Dame.)
(Iz 30,19-21.23-26)
To mówi Pan Bóg, Święty Izraela: Zaiste, o ludu, który zamieszkujesz Syjon w Jerozolimie, nie będziesz gorzko płakał. Rychło okaże ci On łaskę na głos twojej prośby. Ledwie usłyszy, odpowie ci. Choćby ci dał Pan chleb ucisku i wodę utrapienia, twój Nauczyciel już nie odstąpi, ale oczy twoje patrzeć będą na twego Mistrza. Twoje uszy usłyszą słowa rozlegające się za tobą: To jest droga, idźcie nią!, gdybyś zboczył na prawo lub na lewo. On użyczy deszczu na twoje zboże, którym obsiejesz rolę, a chleb z urodzajów gleby będzie soczysty i pożywny. Twoja trzoda będzie się pasła w owym czasie na rozległych łąkach. Woły i osły obrabiające rolę żreć będą paszę dobrze przyprawioną, która została przewiana opałką i siedlaczką. Przyjdzie do tego, iż po wszystkich wysokich górach i po wszystkich wzniesionych pagórkach znajdą się strumienie płynących wód na czas wielkiej rzezi, gdy upadną warownie. Wówczas światło księżyca będzie jak światło słoneczne, a światło słońca stanie się siedmiokrotne, jakby światło siedmiu dni - w dniu, gdy Pan opatrzy rany swego ludu i uleczy jego sińce po razach.
(Ps 147,1-6)
REFREN: Szczęśliwi wszyscy, co ufają Panu
Chwalcie Pana, bo dobrze jest śpiewać psalmy Bogu,
słodko jest Go wychwalać.
Pan buduje Jeruzalem,
gromadzi rozproszonych z Izraela.
On leczy złamanych na duchu
i przewiązuje im rany.
On liczy wszystkie gwiazdy
i każdej nadaje imię.
Nasz Pan jest wielki i potężny,
a Jego mądrość niewypowiedziana.
Pan dźwiga pokornych,
karki grzeszników zgina do ziemi.
(Iz 33,22)
Pan naszym sędzią, Pan naszym prawodawcą, Pan naszym królem! On nas zbawi!
(Mt 9,35-10,1.6-8)
Jezus obchodził wszystkie miasta i wioski. Nauczał w tamtejszych synagogach, głosił Ewangelię królestwa i leczył wszystkie choroby i wszystkie słabości. A widząc tłumy ludzi, litował się nad nimi, bo byli znękani i porzuceni, jak owce nie mające pasterza. Wtedy rzekł do swych uczniów: żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. Wtedy przywołał do siebie dwunastu swoich uczniów i udzielił im władzy nad duchami nieczystymi, aby je wypędzali i leczyli wszystkie choroby i wszelkie słabości. Tych to Dwunastu wysłał Jezus, dając im następujące wskazania: Nie idźcie do pogan i nie wstępujcie do żadnego miasta samarytańskiego! Idźcie raczej do owiec, które poginęły z domu Izraela. Idźcie i głoście: Bliskie już jest królestwo niebieskie. Uzdrawiajcie chorych, wskrzeszajcie umarłych, oczyszczajcie trędowatych, wypędzajcie złe duchy! Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie!
ROZWAŻANIE
Dzisiejsze czytania to wyraz wielkiej miłości Boga do mnie. Pan hojnie błogosławi, nie będę głodna ani spragniona, mam Kim i czym żyć.
Jezus obchodzi na swoich nogach, w trudzie i zmęczeniu WSZYSTKIE miasta i wioski, leczy WSZYSTKIE choroby i słabości i lituje się nad ludźmi. Słyszycie kto? Bóg! Tylko dlatego, że jesteśmy znękani i porzuceni jak owce bez pasterza; tylko dlatego, że nas kocha. Jak wielkie i czułe serce ma Jezus dla każdego z nas, dla mnie, która miotam się między kuchnią a stołem, między własną łagodnością a zdenerwowaniem, między przepraszaniem a wdzięcznością. Uderza mnie gotowość z jaką Bóg chce dawać siebie, darmo, z miłości.
A czy ja rzeczywiście o to proszę? Czy mam tyle pokory i wiary, by zapraszać Go do moich najskrytszych dolegliwości i braków? Izajasz mówi: ledwie usłyszy, odpowie ci. Czy w mojej codzienności, zmęczeniu, zabieganiu i hałasie, w moim chlebie ucisku i wodzie utrapienia (jakim Poetą ten nasz Bóg!) potrafię spojrzeć ponad to, co robię, za czym gonię? Czy pozwalam, by Bóg do mnie mówił: To jest droga, idźcie nią?
Tyle razy brak mi wytrwałości w kołataniu, dobijaniu się do Boga, przecież ma na głowie tyle ważniejszych spraw, moje małe problemy są do przeżycia, poradzę sobie sama. A to przecież zwykła pycha, przecież Bóg, który tak się zniżył dla nas, może wszystko. Wystarczy prosić i zaufać.
Uczę się od dzieci skuteczności ciągłego wypraszania i wytrwałej modlitwy błagalnej, zaufania i powierzania swoich problemów Ojcu, którego niebieskie królestwo jest już bliskie...
Natalia
(Mama Krysi, Stasia i Józia, od 6 lat żona Kuby i w ruchu duchowości małżeńskiej Equipes Notre-Dame.)
piątek, 4 grudnia 2015
4 grudnia 2015 - Piątek
CZYTANIA
(Iz 29,17-24)
To mówi Pan Bóg: Czyż nie w krótkim już czasie Liban zamieni się w ogród, a ogród za bór zostanie uznany? W ów dzień głusi usłyszą słowa księgi, a oczy niewidomych, wolne od mroku i od ciemności, będą widzieć. Pokorni wzmogą swą radość w Panu, i najubożsi rozweselą się w Świętym Izraela, bo nie stanie ciemięzcy, z szydercą koniec będzie, i wycięci będą wszyscy, co za złem gonią: którzy słowem przywodzą drugiego do grzechu, którzy w bramie stawiają sidła na sędziów i odprawiają sprawiedliwego z niczym. Dlatego tak mówi Pan, Bóg domu Jakuba, który odkupił Abrahama: Odtąd Jakub nie będzie się rumienił ani oblicze jego już nie przyblednie, bo gdy ujrzy swe dzieci, dzieło mych rąk, wśród siebie, ogłosi imię moje jako święte. Wtedy czcić będą Świętego Jakubowego i z bojaźnią szanować Boga Izraela. Duchem zbłąkani poznają mądrość, a szemrzący zdobędą pouczenie.
(Ps 27,1.4.13-14)
REFREN: Pan moim światłem i zbawieniem moim
Pan moim światłem i zbawieniem moim,
kogo miałbym się lękać?
Pan obrońcą mego życia,
przed kim miałbym czuć trwogę?
O jedno tylko proszę Pana, o to zabiegam,
żebym mógł zawsze przebywać w Jego domu
przez wszystkie dni życia,
Abym kosztował słodyczy Pana,
stale się radował Jego świątynią.
Wierzę, że będę oglądał dobra Pana
w krainie żyjących.
Oczekuj Pana, bądź mężny,
nabierz odwagi i oczekuj Pana.
Oto nasz Pan przyjdzie z mocą i oświeci oczy sług swoich.
(Mt 9,27-31)
Gdy Jezus przychodził, szli za Nim dwaj niewidomi którzy wołali głośno: Ulituj się nad nami, Synu Dawida! Gdy wszedł do domu, niewidomi przystąpili do Niego, a Jezus ich zapytał: Wierzycie, że mogę to uczynić? Oni odpowiedzieli Mu: Tak, Panie! Wtedy dotknął ich oczu, mówiąc: Według wiary waszej niech wam się stanie! I otworzyły się ich oczy, a Jezus surowo im przykazał: Uważajcie, niech się nikt o tym nie dowie! Oni jednak, skoro tylko wyszli, roznieśli wieść o Nim po całej tamtejszej okolicy.
ROZWAŻANIE
Myślę, że Adwent jest naprawdę wspaniałym czasem. I to nie dlatego, że kończy się Bożym Narodzeniem, ale dlatego, że to wielka szansa, żebym przypomniała sobie to, co jest bezwzględnie najważniejsze, a o czym jakoś tak w tej przepięknej (acz bywa że męczącej) codzienności, nie zawsze pamiętam.
Nie jestem niewidoma, nie noszę nawet okularów, ale wiem, że to dzisiejsze Słowo jest na pewno do mnie. Co przysłania moje oczy, moje serce, bym każdego dnia żyła pełnią wiary? Wiary, która radośnie nastraja moje serce, moje słowa i gesty. Pan jest blisko!
Podejrzewam, że większość z nas ma w sobie wiele strachu i obaw patrząc na świat i to zło, które chyba już z każdej strony chce się wcinać do naszych domów. Miałam etap strachu, smutku, przygnębienia, szczególnie w połączeniu z widokiem naszych roześmianych i beztroskich dzieci. Wiecie o czym mówię? Takie patrzenie na świat i życie było właśnie jak jakaś choroba oczu. Na wszystko patrzyłam przez pryzmat niebezpieczeństw, wiele spraw traciło sens. Nie da się tak żyć. Na szczęście Pan przychodzi i uzdrawia, jeśli tego chcemy, jeśli Mu się oddajemy, patrzymy dalej, w perspektywie wieczności. Pan moim światłem i zbawieniem moim, kogo miałbym się lękać? Odkryłam w pewnym momencie, że teraz właśnie jest czas, w którym żyję, innego nie będzie, to teraz jest mój czas, kiedy mogę się zbawić. Ja sama, ale przede wszystkim w moim małżeństwie, w moim macierzyństwie, to jedyna moja droga. Pan obrońcą mego życia.
Zaczęłam ostatnio myśleć czy jestem gotowa na koniec świata, ale bez strachu, tak z nadzieją i pokojem. Próbuję obrać właściwy kurs – czekać na Pana w pokoju, w spokojnym byciu z dziećmi, bez presji, że mam potworny bałagan, w radości z każdej chwili, nawet tej pełnej marudzenia. Nie przejmuję się zniszczonymi ścianami w naszym nowym domu, tym że z obiadem znowu nie zdążyłam na czas, że jeszcze tyle roboty a dzień się znów kończy, że pół dnia siedzę na schodach, żeby asekurować raczkującego synka, że znowu katary, dziecięce kłótnie... Adwent mnie zawsze sprowadza do pionu, by zająć się tym, co ważne, że skoro nie wiem, co będzie jutro, to dzień wykorzystuję maksymalnie, nieustannie dziękując w myślach za to, co piękne i zwyczajne, ale i to, co trudne, czym zostałam (lub nie zostałam) obdarzona. Zauważam też, że gdy przestaję dziękować staję się smutna i markotna, o wiele mniej szczęśliwa. Ważne by być – ze sobą, z mężem, z dziećmi – by patrzeć oczyma wiary, wszędzie zapraszać Boga, który nas szalenie kocha. Wszystko jest łaską.
Nabierz odwagi i oczekuj Pana. Pan obiecuje, że przyjdzie i nas uzdrowi. Nie bójmy się, nabierzmy odwagi! Pamiętam jak ojcowie z Brazylii, których swego czasu spotkałam na czuwaniu opowiadali, że my w Europie to mamy słabą wiarę, że u nich to cuda się dzieją nieustannie (np. pewnemu chłopu wszystkie zęby na mszy wyrosły, bo po prostu prosił ;). Ci dwaj niewidomi nie zostali uzdrowieni, bo Pan tak obiecał. Uzdrowiła ich wiara, ich otwarte serca! To wielka nadzieja dla każdego z nas.
Kochane, życzę Wam pięknego Adwentu, spędzonego na tym, co ważne, bez pośpiechu i stresów, w wielkim dziękczynieniu za dosłownie wszystko, w nieustannym uwielbieniu Boga, w czujnym czekaniu na Niego, który przyjdzie z mocą.
(Iz 29,17-24)
To mówi Pan Bóg: Czyż nie w krótkim już czasie Liban zamieni się w ogród, a ogród za bór zostanie uznany? W ów dzień głusi usłyszą słowa księgi, a oczy niewidomych, wolne od mroku i od ciemności, będą widzieć. Pokorni wzmogą swą radość w Panu, i najubożsi rozweselą się w Świętym Izraela, bo nie stanie ciemięzcy, z szydercą koniec będzie, i wycięci będą wszyscy, co za złem gonią: którzy słowem przywodzą drugiego do grzechu, którzy w bramie stawiają sidła na sędziów i odprawiają sprawiedliwego z niczym. Dlatego tak mówi Pan, Bóg domu Jakuba, który odkupił Abrahama: Odtąd Jakub nie będzie się rumienił ani oblicze jego już nie przyblednie, bo gdy ujrzy swe dzieci, dzieło mych rąk, wśród siebie, ogłosi imię moje jako święte. Wtedy czcić będą Świętego Jakubowego i z bojaźnią szanować Boga Izraela. Duchem zbłąkani poznają mądrość, a szemrzący zdobędą pouczenie.
(Ps 27,1.4.13-14)
REFREN: Pan moim światłem i zbawieniem moim
Pan moim światłem i zbawieniem moim,
kogo miałbym się lękać?
Pan obrońcą mego życia,
przed kim miałbym czuć trwogę?
O jedno tylko proszę Pana, o to zabiegam,
żebym mógł zawsze przebywać w Jego domu
przez wszystkie dni życia,
Abym kosztował słodyczy Pana,
stale się radował Jego świątynią.
Wierzę, że będę oglądał dobra Pana
w krainie żyjących.
Oczekuj Pana, bądź mężny,
nabierz odwagi i oczekuj Pana.
Oto nasz Pan przyjdzie z mocą i oświeci oczy sług swoich.
(Mt 9,27-31)
Gdy Jezus przychodził, szli za Nim dwaj niewidomi którzy wołali głośno: Ulituj się nad nami, Synu Dawida! Gdy wszedł do domu, niewidomi przystąpili do Niego, a Jezus ich zapytał: Wierzycie, że mogę to uczynić? Oni odpowiedzieli Mu: Tak, Panie! Wtedy dotknął ich oczu, mówiąc: Według wiary waszej niech wam się stanie! I otworzyły się ich oczy, a Jezus surowo im przykazał: Uważajcie, niech się nikt o tym nie dowie! Oni jednak, skoro tylko wyszli, roznieśli wieść o Nim po całej tamtejszej okolicy.
ROZWAŻANIE
Myślę, że Adwent jest naprawdę wspaniałym czasem. I to nie dlatego, że kończy się Bożym Narodzeniem, ale dlatego, że to wielka szansa, żebym przypomniała sobie to, co jest bezwzględnie najważniejsze, a o czym jakoś tak w tej przepięknej (acz bywa że męczącej) codzienności, nie zawsze pamiętam.
Nie jestem niewidoma, nie noszę nawet okularów, ale wiem, że to dzisiejsze Słowo jest na pewno do mnie. Co przysłania moje oczy, moje serce, bym każdego dnia żyła pełnią wiary? Wiary, która radośnie nastraja moje serce, moje słowa i gesty. Pan jest blisko!
Podejrzewam, że większość z nas ma w sobie wiele strachu i obaw patrząc na świat i to zło, które chyba już z każdej strony chce się wcinać do naszych domów. Miałam etap strachu, smutku, przygnębienia, szczególnie w połączeniu z widokiem naszych roześmianych i beztroskich dzieci. Wiecie o czym mówię? Takie patrzenie na świat i życie było właśnie jak jakaś choroba oczu. Na wszystko patrzyłam przez pryzmat niebezpieczeństw, wiele spraw traciło sens. Nie da się tak żyć. Na szczęście Pan przychodzi i uzdrawia, jeśli tego chcemy, jeśli Mu się oddajemy, patrzymy dalej, w perspektywie wieczności. Pan moim światłem i zbawieniem moim, kogo miałbym się lękać? Odkryłam w pewnym momencie, że teraz właśnie jest czas, w którym żyję, innego nie będzie, to teraz jest mój czas, kiedy mogę się zbawić. Ja sama, ale przede wszystkim w moim małżeństwie, w moim macierzyństwie, to jedyna moja droga. Pan obrońcą mego życia.
Zaczęłam ostatnio myśleć czy jestem gotowa na koniec świata, ale bez strachu, tak z nadzieją i pokojem. Próbuję obrać właściwy kurs – czekać na Pana w pokoju, w spokojnym byciu z dziećmi, bez presji, że mam potworny bałagan, w radości z każdej chwili, nawet tej pełnej marudzenia. Nie przejmuję się zniszczonymi ścianami w naszym nowym domu, tym że z obiadem znowu nie zdążyłam na czas, że jeszcze tyle roboty a dzień się znów kończy, że pół dnia siedzę na schodach, żeby asekurować raczkującego synka, że znowu katary, dziecięce kłótnie... Adwent mnie zawsze sprowadza do pionu, by zająć się tym, co ważne, że skoro nie wiem, co będzie jutro, to dzień wykorzystuję maksymalnie, nieustannie dziękując w myślach za to, co piękne i zwyczajne, ale i to, co trudne, czym zostałam (lub nie zostałam) obdarzona. Zauważam też, że gdy przestaję dziękować staję się smutna i markotna, o wiele mniej szczęśliwa. Ważne by być – ze sobą, z mężem, z dziećmi – by patrzeć oczyma wiary, wszędzie zapraszać Boga, który nas szalenie kocha. Wszystko jest łaską.
Nabierz odwagi i oczekuj Pana. Pan obiecuje, że przyjdzie i nas uzdrowi. Nie bójmy się, nabierzmy odwagi! Pamiętam jak ojcowie z Brazylii, których swego czasu spotkałam na czuwaniu opowiadali, że my w Europie to mamy słabą wiarę, że u nich to cuda się dzieją nieustannie (np. pewnemu chłopu wszystkie zęby na mszy wyrosły, bo po prostu prosił ;). Ci dwaj niewidomi nie zostali uzdrowieni, bo Pan tak obiecał. Uzdrowiła ich wiara, ich otwarte serca! To wielka nadzieja dla każdego z nas.
Kochane, życzę Wam pięknego Adwentu, spędzonego na tym, co ważne, bez pośpiechu i stresów, w wielkim dziękczynieniu za dosłownie wszystko, w nieustannym uwielbieniu Boga, w czujnym czekaniu na Niego, który przyjdzie z mocą.
Baszka
(Żona Bogumiła, mama (na pełen etat) Werci, Marysi i Jaśka. Od 6 lat związana z ruchem Equipes Notre-Dame.)
czwartek, 3 grudnia 2015
3 grudnia 2015 - Czwartek
CZYTANIA
(Iz 26-1-6)
W ów dzień śpiewać będą tę pieśń w Ziemi Judzkiej: Miasto mamy potężne; On jako środek ocalenia sprawił mury i przedmurze. Otwórzcie bramy! Niech wejdzie naród sprawiedliwy, dochowujący wierności; jego charakter stateczny Ty kształtujesz w pokoju, w pokoju, bo Tobie zaufał. Złóżcie nadzieję w Panu na zawsze, bo Pan jest wiekuistą Skałą! Bo On poniżył przebywających na szczytach, upokorzył miasto niedostępne, upokorzył je aż do ziemi, sprawił, że w proch runęło: podepcą je nogi, nogi biednych i stopy ubogich.
(Ps 118,1.8-9.19-21.25-27)
REFREN: Błogosławiony, idący od Pana
Wysławiajcie Pana, bo jest dobry,
bo łaska Jego trwa na wieki.
Lepiej się uciec do Pana,
niż pokładać ufność w człowieku.
Lepiej się uciec do Pana,
niż pokładać ufność w książętach.
Otwórzcie mi bramy sprawiedliwości,
wejdę przez nie i podziękuję Panu.
Oto jest brama Pana,
przez nią wejdą sprawiedliwi.
Dziękuję Tobie, żeś mnie wysłuchał
i stałeś się moim Zbawcą.
O Panie, Ty nas wybaw,
o Panie, daj nam pomyślność.
Błogosławiony, który przybywa w imię Pańskie,
błogosławimy was z Pańskiego domu.
Pan jest Bogiem i daje nam światło.
(Iz 55,6)
Szukajcie Pana, gdy się pozwala znaleźć, wzywajcie Go, dopóki jest blisko!
(Mt 7,21.24-27)
Jezus powiedział do swoich uczniów: Nie każdy, który Mi mówi: Panie, Panie!, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie. Każdego więc, kto tych słów moich słucha i wypełnia je, można porównać z człowiekiem roztropnym, który dom swój zbudował na skale. Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom. On jednak nie runął, bo na skale był utwierdzony. Każdego zaś, kto tych słów moich słucha, a nie wypełnia ich, można porównać z człowiekiem nierozsądnym, który dom swój zbudował na piasku. Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i rzuciły się na ten dom. I runął, a upadek jego był wielki.
ROZWAŻANIE
1,5 roku temu urodził się mój synek i wywrócił moje życie do góry nogami. Wprowadził mnie na wyżyny radości i cierpliwości. Muszę codziennie starać się zrozumieć siebie i sobie wybaczać, by umieć być mamą. Każdego dnia uczę się nowych rzeczy o nim, o sobie i o swoim małżeństwie. Odkrywam również obecność Boga w naszym życiu. Wydaje mi się, że odkąd jestem mamą, częściej odnajduję prawdę o życiu w Piśmie Świętym. Bóg nie pozwala mi się poddawać, gdy chcę krzyknąć, że za chwilę pękną moje granice wytrzymałości. Daje nam siłę i odwagę.
Syn jest niesamowity. Kochamy go bardzo. Ale jednocześnie boimy się, czy jesteśmy dobrymi rodzicami? Czy mamy słuszne podejście do wychowania? Czy nie jesteśmy za surowi albo zbyt łagodni? Czy z naszej winy nie lubi mleka i mógłby cały tydzień przeżyć na rosole z lanym ciastem? Jaki mamy na niego wpływ? Czy okaże się, że był on dobry i pozwolił synkowi rozwinąć się w mądrego człowieka? Oprócz przyszłości głowę zaprząta mi codzienność. Choć synek trzyma się mnie kurczowo i czasami tylko w łazience jestem sama, to wiem, że za parę lat będę za tym tęsknić. I gdy jestem z nim prawie 24h/na dobę, boję się, że zbyt często moje myśli odpływają daleko i nie skupiam się na tu i teraz, naszym wspólnym TERAZ.
Dzisiejsze czytania staram się zrozumieć w kontekście mojego zwykłego dnia w domu. Bez fajerwerków sukcesów w pracy, wspaniałych dalekich wojaży, szybkiego życia w mieście. Ale z synem, który ciągnie mnie do świeczek, lamp, latarń i podziwia je, jakby były szczytami Himalajów. Chcę zapewnić mu bezpieczeństwo, dobrą przyszłość, szukam „skał”, na których będzie opierał życie. Chcę, by rósł na mądrego mężczyznę, odnalazł swoje pasje i powołanie, miał przyjaciół. Jednocześnie myślę też o materialnej stronie życia, bym mogła zabierać go na wycieczki do zoo, wyjeżdżać razem na wakacje, poprowadzić na kurs robotyki. I w to moje codzienne myślenie wchodzą słowa Jezusa o tym, że to on jest Skałą, której szukam. Znowu przekazuje mi coś szokującego. To nie ja nią jestem. Choć chciałabym wszystko kontrolować i uchronić moją rodzinę przed całym złem, nie wykonam tego. Nie zbuduję „potężnego miasta”. Nie muszę być i nigdy nie będę idealną mamą, żoną, koleżanką. Co za ulga. Nie oznacza to jednak, że odpuszczam, bo nic ode mnie nie zależy. Staram się jednak pamiętać w mojej gonitwie, że bez Niego nic dobrego się nie staje. I pomocne w realizacji tych słów jest staranie się o utrzymanie porządku w moim życiu. Tak jak malutkie dziecko potrzebuje rutyny, by dobrze się rozwijało i czuło się bezpiecznie. Tak samo ja potrzebuję stałych punktów, by się rozwijać duchowo. Czyli potrzebuję religii i tradycji, by moja wiara nie opierała się tylko na emocjach, ale była stałym punktem każdego dnia. By opierała się na codziennych działaniach takich jak modlitwa, czy tygodnia, jak niedzielna msza święta.
Dzisiejsze słowa Pisma Świętego mówią mi, że nie zbuduję bezpiecznego miejsca na ziemi. Że nie odgrodzę swojej rodziny od kryzysów, wojen, ataków. Mówią mi, że Bóg zbuduje „miasto potężne”. On ochroni moją rodzinę. On da nam mury i przedmurza. Bóg obdarzy nas pokojem i statecznym charakterem. Jest najsolidniejszym fundamentem, dzięki któremu mój dom przetrwa. I może będziemy musieli się kiedyś przeprowadzić, albo wyemigrować w poszukiwaniu pracy lub uciekając przed wojną. Ale ten dom będzie trwał. Może wybuchowy temperament synka będzie się rozwijał, a my nie będziemy wiedzieć, jak go wychowywać. Ale ten dom budowany codziennie na modlitwie, na dziękczynieniu, zawierzeniu, przetrwa.
Wierzę w to, choć najłatwiej tę wiarę przyjąć wieczorem, kiedy syn spokojnie śpi, my zbieramy się do spania i oddajemy nasze sprawy Bogu. A od 6 rano do 8 wieczorem i później różne zwątpienia, wichry, deszcze przechodzą przez nasz dom. A my kurczowo trzymamy się naszej Skały, czasami tylko jedną ręką. I mam nadzieję, że tak jak Maria najpierw ofiarowała swojego Syna w Świątyni, a potem 12 lat później w tej Świątyni go odnalazła, ja również ucieszę się kiedyś, że moje dziecko stało się samodzielne i odnalazło siebie w świątyni.
Ewa
(Żona, pełnoetatowa mama, z wykształcenia socjolog)
(Iz 26-1-6)
W ów dzień śpiewać będą tę pieśń w Ziemi Judzkiej: Miasto mamy potężne; On jako środek ocalenia sprawił mury i przedmurze. Otwórzcie bramy! Niech wejdzie naród sprawiedliwy, dochowujący wierności; jego charakter stateczny Ty kształtujesz w pokoju, w pokoju, bo Tobie zaufał. Złóżcie nadzieję w Panu na zawsze, bo Pan jest wiekuistą Skałą! Bo On poniżył przebywających na szczytach, upokorzył miasto niedostępne, upokorzył je aż do ziemi, sprawił, że w proch runęło: podepcą je nogi, nogi biednych i stopy ubogich.
(Ps 118,1.8-9.19-21.25-27)
REFREN: Błogosławiony, idący od Pana
Wysławiajcie Pana, bo jest dobry,
bo łaska Jego trwa na wieki.
Lepiej się uciec do Pana,
niż pokładać ufność w człowieku.
Lepiej się uciec do Pana,
niż pokładać ufność w książętach.
Otwórzcie mi bramy sprawiedliwości,
wejdę przez nie i podziękuję Panu.
Oto jest brama Pana,
przez nią wejdą sprawiedliwi.
Dziękuję Tobie, żeś mnie wysłuchał
i stałeś się moim Zbawcą.
O Panie, Ty nas wybaw,
o Panie, daj nam pomyślność.
Błogosławiony, który przybywa w imię Pańskie,
błogosławimy was z Pańskiego domu.
Pan jest Bogiem i daje nam światło.
(Iz 55,6)
Szukajcie Pana, gdy się pozwala znaleźć, wzywajcie Go, dopóki jest blisko!
(Mt 7,21.24-27)
Jezus powiedział do swoich uczniów: Nie każdy, który Mi mówi: Panie, Panie!, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie. Każdego więc, kto tych słów moich słucha i wypełnia je, można porównać z człowiekiem roztropnym, który dom swój zbudował na skale. Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom. On jednak nie runął, bo na skale był utwierdzony. Każdego zaś, kto tych słów moich słucha, a nie wypełnia ich, można porównać z człowiekiem nierozsądnym, który dom swój zbudował na piasku. Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i rzuciły się na ten dom. I runął, a upadek jego był wielki.
ROZWAŻANIE
1,5 roku temu urodził się mój synek i wywrócił moje życie do góry nogami. Wprowadził mnie na wyżyny radości i cierpliwości. Muszę codziennie starać się zrozumieć siebie i sobie wybaczać, by umieć być mamą. Każdego dnia uczę się nowych rzeczy o nim, o sobie i o swoim małżeństwie. Odkrywam również obecność Boga w naszym życiu. Wydaje mi się, że odkąd jestem mamą, częściej odnajduję prawdę o życiu w Piśmie Świętym. Bóg nie pozwala mi się poddawać, gdy chcę krzyknąć, że za chwilę pękną moje granice wytrzymałości. Daje nam siłę i odwagę.
Syn jest niesamowity. Kochamy go bardzo. Ale jednocześnie boimy się, czy jesteśmy dobrymi rodzicami? Czy mamy słuszne podejście do wychowania? Czy nie jesteśmy za surowi albo zbyt łagodni? Czy z naszej winy nie lubi mleka i mógłby cały tydzień przeżyć na rosole z lanym ciastem? Jaki mamy na niego wpływ? Czy okaże się, że był on dobry i pozwolił synkowi rozwinąć się w mądrego człowieka? Oprócz przyszłości głowę zaprząta mi codzienność. Choć synek trzyma się mnie kurczowo i czasami tylko w łazience jestem sama, to wiem, że za parę lat będę za tym tęsknić. I gdy jestem z nim prawie 24h/na dobę, boję się, że zbyt często moje myśli odpływają daleko i nie skupiam się na tu i teraz, naszym wspólnym TERAZ.
Dzisiejsze czytania staram się zrozumieć w kontekście mojego zwykłego dnia w domu. Bez fajerwerków sukcesów w pracy, wspaniałych dalekich wojaży, szybkiego życia w mieście. Ale z synem, który ciągnie mnie do świeczek, lamp, latarń i podziwia je, jakby były szczytami Himalajów. Chcę zapewnić mu bezpieczeństwo, dobrą przyszłość, szukam „skał”, na których będzie opierał życie. Chcę, by rósł na mądrego mężczyznę, odnalazł swoje pasje i powołanie, miał przyjaciół. Jednocześnie myślę też o materialnej stronie życia, bym mogła zabierać go na wycieczki do zoo, wyjeżdżać razem na wakacje, poprowadzić na kurs robotyki. I w to moje codzienne myślenie wchodzą słowa Jezusa o tym, że to on jest Skałą, której szukam. Znowu przekazuje mi coś szokującego. To nie ja nią jestem. Choć chciałabym wszystko kontrolować i uchronić moją rodzinę przed całym złem, nie wykonam tego. Nie zbuduję „potężnego miasta”. Nie muszę być i nigdy nie będę idealną mamą, żoną, koleżanką. Co za ulga. Nie oznacza to jednak, że odpuszczam, bo nic ode mnie nie zależy. Staram się jednak pamiętać w mojej gonitwie, że bez Niego nic dobrego się nie staje. I pomocne w realizacji tych słów jest staranie się o utrzymanie porządku w moim życiu. Tak jak malutkie dziecko potrzebuje rutyny, by dobrze się rozwijało i czuło się bezpiecznie. Tak samo ja potrzebuję stałych punktów, by się rozwijać duchowo. Czyli potrzebuję religii i tradycji, by moja wiara nie opierała się tylko na emocjach, ale była stałym punktem każdego dnia. By opierała się na codziennych działaniach takich jak modlitwa, czy tygodnia, jak niedzielna msza święta.
Dzisiejsze słowa Pisma Świętego mówią mi, że nie zbuduję bezpiecznego miejsca na ziemi. Że nie odgrodzę swojej rodziny od kryzysów, wojen, ataków. Mówią mi, że Bóg zbuduje „miasto potężne”. On ochroni moją rodzinę. On da nam mury i przedmurza. Bóg obdarzy nas pokojem i statecznym charakterem. Jest najsolidniejszym fundamentem, dzięki któremu mój dom przetrwa. I może będziemy musieli się kiedyś przeprowadzić, albo wyemigrować w poszukiwaniu pracy lub uciekając przed wojną. Ale ten dom będzie trwał. Może wybuchowy temperament synka będzie się rozwijał, a my nie będziemy wiedzieć, jak go wychowywać. Ale ten dom budowany codziennie na modlitwie, na dziękczynieniu, zawierzeniu, przetrwa.
Wierzę w to, choć najłatwiej tę wiarę przyjąć wieczorem, kiedy syn spokojnie śpi, my zbieramy się do spania i oddajemy nasze sprawy Bogu. A od 6 rano do 8 wieczorem i później różne zwątpienia, wichry, deszcze przechodzą przez nasz dom. A my kurczowo trzymamy się naszej Skały, czasami tylko jedną ręką. I mam nadzieję, że tak jak Maria najpierw ofiarowała swojego Syna w Świątyni, a potem 12 lat później w tej Świątyni go odnalazła, ja również ucieszę się kiedyś, że moje dziecko stało się samodzielne i odnalazło siebie w świątyni.
Ewa
(Żona, pełnoetatowa mama, z wykształcenia socjolog)
środa, 2 grudnia 2015
2 grudnia 2015 - Środa
CZYTANIA
(Iz 25,6-10a)
W owym dniu: Pan Zastępów przygotuje dla wszystkich ludów na tej górze ucztę z tłustego mięsa, ucztę z wybornych win, z najpożywniejszego mięsa, z najwyborniejszych win. Zedrze On na tej górze zasłonę, zapuszczoną na twarz wszystkich ludów, i całun, który okrywał wszystkie narody; raz na zawsze zniszczy śmierć. Wtedy Pan Bóg otrze łzy z każdego oblicza, odejmie hańbę od swego ludu na całej ziemi, bo Pan przyrzekł. I powiedzą w owym dniu: Oto nasz Bóg, Ten, któremuśmy zaufali, że nas wybawi; oto Pan, w którym złożyliśmy naszą ufność: cieszmy się i radujmy z Jego zbawienia! Albowiem ręka Pana spocznie na tej górze.
(Ps 23,1-6)
REFREN: Po wieczne czasy zamieszkam u Pana
Pan jest moim pasterzem,
niczego mi nie braknie.
Pozwala mi leżeć
na zielonych pastwiskach.
Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć,
orzeźwia moją duszę.
Wiedzie mnie po właściwych ścieżkach
przez wzgląd na swoją chwałę.
Chociażbym przechodził przez ciemną dolinę,
zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną.
Kij Twój i laska pasterska
są moją pociechą.
Stół dla mnie zastawiasz
na oczach mych wrogów.
Namaszczasz mi głowę olejkiem,
a kielich mój pełny po brzegi.
Dobroć i łaska pójdą w ślad za mną
przez wszystkie dni życia
i zamieszkam w domu Pana
po najdłuższe czasy.
Oto Pan przyjdzie, aby lud swój zbawić, błogosławieni, którzy są gotowi wyjść Mu na spotkanie.
(Mt 15,29-37)
Jezus przyszedł nad Jezioro Galilejskie. Wszedł na górę i tam siedział. I przyszły do Niego wielkie tłumy, mając z sobą chromych, ułomnych, niewidomych, niemych i wielu innych, i położyli ich u nóg Jego, a On ich uzdrowił. Tłumy zdumiewały się widząc, że niemi mówią, ułomni są zdrowi, chromi chodzą, niewidomi widzą. I wielbiły Boga Izraela. Lecz Jezus przywołał swoich uczniów i rzekł: Żal Mi tego tłumu! Już trzy dni trwają przy Mnie, a nie mają co jeść. Nie chcę ich puścić zgłodniałych, żeby kto nie zasłabł w drodze. Na to rzekli Mu uczniowie: Skąd tu na pustkowiu weźmiemy tyle chleba żeby nakarmić takie mnóstwo? Jezus zapytał ich: Ile macie chlebów? Odpowiedzieli: Siedem i parę rybek. Polecił ludowi usiąść na ziemi; wziął siedem chlebów i ryby, i odmówiwszy dziękczynienie, połamał, dawał uczniom, uczniowie zaś tłumom. Jedli wszyscy do sytości, a pozostałych ułomków zebrano jeszcze siedem pełnych koszów.
ROZWAŻANIE
Biblijne opisy czasów ostatecznych (np. Apokalipsa Św. Jana) są dla mnie dość przerażające - tłumy niezrozumiałych postaci, zwierzęta, symbole, zapowiedzi plag, katastrof.. Ale w tym wszystkim jest jedno zdanie, które zawsze mnie uspokaja i sprawia, że spokojniej czekam na wieczność: Wtedy Pan Bóg otrze łzy z każdego oblicza (Iz 25, 8), lub podobnie w Apokalipsie i każdą łzę otrze Bóg z ich oczu (Ap 7, 17). Bardzo lubię te słowa opisujące nasze spotkanie z Bogiem już na zawsze. Jest w nim tyle czułości, delikatności, miłości...
Każda z nas czasem płacze - ze smutku, bólu, strachu, samotności, bezradności, tęsknoty, żalu że kogoś straciliśmy, coś się nie udało, ktoś nas skrzywdził... Każda z nas niesie głeboko w sobie sprawy, które są trudne – tragedie rodzinne, choroby, krzywdy, niespełnione potrzeby i niezrealizowane marzenia.
KAŻDĄ z tych łez otrze kiedyś Bóg. I otrze łzy z KAŻDEGO oblicza.
Każda nasza łza go interesuje, przejmuje i każdą z nich chce się zająć. Pociesza mnie to bardzo – nadzieja, że wszystkie sprawy w moim życiu, które mnie przerastają i być może nigdy na tym świecie się z nimi nie uporam - ostatecznie zamkną się w końcu w Niebie, gdy sam Bóg otrze każdą moją łzę.
Jak to się ma do macierzyństwa? Ile w nim jest łez...
Łzy z powodu: niepłodności, problemów z poczęciem dziecka, przedwczesnej straty dziecka, choroby dziecka, starań o dziecko adopcyjne, cierpienia dziecka, śmierci dziecka, lista chyba nieskończona... Ile w naszym życiu będzie jeszcze wylanych łez nad naszymi dorastającymi i dorosłymi dziećmi? Przecież patrzenie na cierpienie naszych dzieci jest straszniejsze niż nasze własne cierpienie. A pewne jest, że prędzej czy poźniej i nasze dzieci doświadczą w życiu czegoś, co je zrani, przygniecie, przora... Zapewne i ja będę mieć w ich łzach swój udział, bo za mało kochałam, dawałam, popełniałam różne błędy, może się na mnie kiedyś zawiodą i będą przeze mnie płakać...
Bóg obiecuje dzisiaj, że kiedyś, na końcu czasów otrze każdą moją łzę i każdą łzę moich dzieci. To, co ja mogę zrobić dziś, to złożyć w Nim moją ufność, uwierzyć w Jego wybawienie, trwać przy Nim mimo, że czasem przychodzi to z trudem.
Dzisiejsze teksty mówią do mnie jednym głosem: Bóg kocha, Bóg się troszczy, Bóg czeka, Bóg karmi, Bóg działa, Bóg uzdrawia, Bóg prowadzi, Bóg dokonuje cudów. Oto nasz Bóg, Ten, któremuśmy zaufali, że nas wybawi; oto Pan, w którym złożyliśmy naszą ufność: cieszmy się i radujmy z Jego zbawienia!
Monika
(Od 8 lat żona Jacka, mama Gabrysi i Tomka. Od 5 lat w ruchu duchowości małżenskiej Equipes Notre Dame.)
(Iz 25,6-10a)
W owym dniu: Pan Zastępów przygotuje dla wszystkich ludów na tej górze ucztę z tłustego mięsa, ucztę z wybornych win, z najpożywniejszego mięsa, z najwyborniejszych win. Zedrze On na tej górze zasłonę, zapuszczoną na twarz wszystkich ludów, i całun, który okrywał wszystkie narody; raz na zawsze zniszczy śmierć. Wtedy Pan Bóg otrze łzy z każdego oblicza, odejmie hańbę od swego ludu na całej ziemi, bo Pan przyrzekł. I powiedzą w owym dniu: Oto nasz Bóg, Ten, któremuśmy zaufali, że nas wybawi; oto Pan, w którym złożyliśmy naszą ufność: cieszmy się i radujmy z Jego zbawienia! Albowiem ręka Pana spocznie na tej górze.
(Ps 23,1-6)
REFREN: Po wieczne czasy zamieszkam u Pana
Pan jest moim pasterzem,
niczego mi nie braknie.
Pozwala mi leżeć
na zielonych pastwiskach.
Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć,
orzeźwia moją duszę.
Wiedzie mnie po właściwych ścieżkach
przez wzgląd na swoją chwałę.
Chociażbym przechodził przez ciemną dolinę,
zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną.
Kij Twój i laska pasterska
są moją pociechą.
Stół dla mnie zastawiasz
na oczach mych wrogów.
Namaszczasz mi głowę olejkiem,
a kielich mój pełny po brzegi.
Dobroć i łaska pójdą w ślad za mną
przez wszystkie dni życia
i zamieszkam w domu Pana
po najdłuższe czasy.
Oto Pan przyjdzie, aby lud swój zbawić, błogosławieni, którzy są gotowi wyjść Mu na spotkanie.
(Mt 15,29-37)
Jezus przyszedł nad Jezioro Galilejskie. Wszedł na górę i tam siedział. I przyszły do Niego wielkie tłumy, mając z sobą chromych, ułomnych, niewidomych, niemych i wielu innych, i położyli ich u nóg Jego, a On ich uzdrowił. Tłumy zdumiewały się widząc, że niemi mówią, ułomni są zdrowi, chromi chodzą, niewidomi widzą. I wielbiły Boga Izraela. Lecz Jezus przywołał swoich uczniów i rzekł: Żal Mi tego tłumu! Już trzy dni trwają przy Mnie, a nie mają co jeść. Nie chcę ich puścić zgłodniałych, żeby kto nie zasłabł w drodze. Na to rzekli Mu uczniowie: Skąd tu na pustkowiu weźmiemy tyle chleba żeby nakarmić takie mnóstwo? Jezus zapytał ich: Ile macie chlebów? Odpowiedzieli: Siedem i parę rybek. Polecił ludowi usiąść na ziemi; wziął siedem chlebów i ryby, i odmówiwszy dziękczynienie, połamał, dawał uczniom, uczniowie zaś tłumom. Jedli wszyscy do sytości, a pozostałych ułomków zebrano jeszcze siedem pełnych koszów.
ROZWAŻANIE
Biblijne opisy czasów ostatecznych (np. Apokalipsa Św. Jana) są dla mnie dość przerażające - tłumy niezrozumiałych postaci, zwierzęta, symbole, zapowiedzi plag, katastrof.. Ale w tym wszystkim jest jedno zdanie, które zawsze mnie uspokaja i sprawia, że spokojniej czekam na wieczność: Wtedy Pan Bóg otrze łzy z każdego oblicza (Iz 25, 8), lub podobnie w Apokalipsie i każdą łzę otrze Bóg z ich oczu (Ap 7, 17). Bardzo lubię te słowa opisujące nasze spotkanie z Bogiem już na zawsze. Jest w nim tyle czułości, delikatności, miłości...
Każda z nas czasem płacze - ze smutku, bólu, strachu, samotności, bezradności, tęsknoty, żalu że kogoś straciliśmy, coś się nie udało, ktoś nas skrzywdził... Każda z nas niesie głeboko w sobie sprawy, które są trudne – tragedie rodzinne, choroby, krzywdy, niespełnione potrzeby i niezrealizowane marzenia.
KAŻDĄ z tych łez otrze kiedyś Bóg. I otrze łzy z KAŻDEGO oblicza.
Każda nasza łza go interesuje, przejmuje i każdą z nich chce się zająć. Pociesza mnie to bardzo – nadzieja, że wszystkie sprawy w moim życiu, które mnie przerastają i być może nigdy na tym świecie się z nimi nie uporam - ostatecznie zamkną się w końcu w Niebie, gdy sam Bóg otrze każdą moją łzę.
Jak to się ma do macierzyństwa? Ile w nim jest łez...
Łzy z powodu: niepłodności, problemów z poczęciem dziecka, przedwczesnej straty dziecka, choroby dziecka, starań o dziecko adopcyjne, cierpienia dziecka, śmierci dziecka, lista chyba nieskończona... Ile w naszym życiu będzie jeszcze wylanych łez nad naszymi dorastającymi i dorosłymi dziećmi? Przecież patrzenie na cierpienie naszych dzieci jest straszniejsze niż nasze własne cierpienie. A pewne jest, że prędzej czy poźniej i nasze dzieci doświadczą w życiu czegoś, co je zrani, przygniecie, przora... Zapewne i ja będę mieć w ich łzach swój udział, bo za mało kochałam, dawałam, popełniałam różne błędy, może się na mnie kiedyś zawiodą i będą przeze mnie płakać...
Bóg obiecuje dzisiaj, że kiedyś, na końcu czasów otrze każdą moją łzę i każdą łzę moich dzieci. To, co ja mogę zrobić dziś, to złożyć w Nim moją ufność, uwierzyć w Jego wybawienie, trwać przy Nim mimo, że czasem przychodzi to z trudem.
Dzisiejsze teksty mówią do mnie jednym głosem: Bóg kocha, Bóg się troszczy, Bóg czeka, Bóg karmi, Bóg działa, Bóg uzdrawia, Bóg prowadzi, Bóg dokonuje cudów. Oto nasz Bóg, Ten, któremuśmy zaufali, że nas wybawi; oto Pan, w którym złożyliśmy naszą ufność: cieszmy się i radujmy z Jego zbawienia!
Monika
(Od 8 lat żona Jacka, mama Gabrysi i Tomka. Od 5 lat w ruchu duchowości małżenskiej Equipes Notre Dame.)
Subskrybuj:
Posty (Atom)






