wtorek, 19 grudnia 2017

19 grudnia 2017 - Wtorek


CZYTANIA

(Sdz 13,2-7.24-25a)

W Sorea, w pokoleniu Dana, żył pewien mąż imieniem Manoach. Żona jego była niepłodna i nie rodziła. Anioł Pana ukazał się owej kobiecie mówiąc jej: Otoś teraz niepłodna i nie rodziłaś, ale poczniesz i porodzisz syna. Lecz odtąd strzeż się: nie pij wina ani sycery i nie jedz nic nieczystego. Oto poczniesz i porodzisz syna, a brzytwa nie dotknie jego głowy, gdyż chłopiec ten będzie Bożym nazirejczykiem od chwili urodzenia. On to zacznie wybawiać Izraela z rąk filistyńskich. Poszła więc kobieta do swego męża i tak rzekła do niego: Przyszedł do mnie mąż Boży, którego oblicze było jakby obliczem Anioła Bożego - pełne dostojeństwa. Rzekł do mnie: Oto poczniesz i porodzisz syna, lecz odtąd nie pij wina ani sycery, ani nie jedz nic nieczystego, bo chłopiec ten będzie Bożym nazirejczykiem od chwili urodzenia aż do swojej śmierci. Porodziła więc owa kobieta syna i nazwała go imieniem Samson. Chłopiec rósł, a Pan mu błogosławił. Duch Pana zaś począł na niego oddziaływać.

(Ps 71,3-6.16-17)

REFREN: Będę opiewał chwałę Twoją, Boże

Bądź dla mnie skałą schronienia

i zamkiem warownym, aby mnie ocalić.

Bo Ty jesteś moją opoką i twierdzą,

Boże mój, wyrwij mnie z rąk niegodziwca.

Bo Ty, mój Boże, jesteś moją nadzieją,

Panie, Tobie ufam od lat młodości.

Ty byłeś moją podporą od dnia narodzin,

od łona matki moim opiekunem.

Opowiem o potędze Pana,

będę przypominał tylko Twoją sprawiedliwość.

Boże, Ty mnie uczyłeś od mojej młodości

i do tej chwili głoszę Twoje cuda.

Korzeniu Jessego, który stoisz jako sztandar narodów, przyjdź nas uwolnić, racz dłużej nie zwlekać.

(Łk 1,5-25)

Za czasów Heroda, króla Judei, żył pewien kapłan, imieniem Zachariasz, z oddziału Abiasza. Miał on żonę z rodu Aarona, a na imię było jej Elżbieta. Oboje byli sprawiedliwi wobec Boga i postępowali nienagannie według wszystkich przykazań i przepisów Pańskich. Nie mieli jednak dziecka, ponieważ Elżbieta była niepłodna; oboje zaś byli już posunięci w latach. Kiedy w wyznaczonej dla swego oddziału kolei pełnił służbę kapłańską przed Bogiem, jemu zgodnie ze zwyczajem kapłańskim przypadł los, żeby wejść do przybytku Pańskiego i złożyć ofiarę kadzenia. A cały lud modlił się na zewnątrz w czasie kadzenia. Naraz ukazał mu się anioł Pański, stojący po prawej stronie ołtarza kadzenia. Przeraził się na ten widok Zachariasz i strach padł na niego. Lecz anioł rzekł do niego: Nie bój się Zachariasz! Twoja prośba została wysłuchana: żona twoja Elżbieta urodzi ci syna, któremu nadasz imię Jan. Będzie to dla ciebie radość i wesele; i wielu z jego narodzenia cieszyć się będzie. Będzie bowiem wielki w oczach Pana; wina i sycery pić nie będzie i już w łonie matki napełniony będzie Duchem Świętym. Wielu spośród synów Izraela nawróci do Pana, Boga ich; on sam pójdzie przed Nim w duchu i mocy Eliasza, żeby serca ojców nakłonić ku dzieciom, a nieposłusznych - do usposobienia sprawiedliwych, by przygotować Panu lud doskonały. Na to rzekł Zachariasz do anioła: Po czym to poznam? Bo ja jestem już stary i moja żona jest w podeszłym wieku. Odpowiedział mu anioł: Ja jestem Gabriel, który stoję przed Bogiem. A zostałem posłany, aby mówić z tobą i oznajmić ci tę wieść radosną. A oto będziesz niemy i nie będziesz mógł mówić aż do dnia, w którym się to stanie, bo nie uwierzyłeś moim słowom, które się spełnią w swoim czasie. Lud tymczasem czekał na Zachariasza i dziwił się, że tak długo zatrzymuje się w przybytku. Kiedy wyszedł, nie mógł do nich mówić, i zrozumieli, że miał widzenie w przybytku. On zaś dawał im znaki i pozostał niemy. A gdy upłynęły dni jego posługi kapłańskiej, powrócił do swego domu. Potem żona jego, Elżbieta, poczęła i pozostawała w ukryciu przez pięć miesięcy. Tak uczynił mi Pan - mówiła - wówczas, kiedy wejrzał łaskawie i zdjął ze mnie hańbę w oczach ludzi.

ROZWAŻANIE 1:

Żona Manoacha i Elżbieta – obydwie tak długo bezdzietne. Jak wiele musiały wycierpieć, ile musiały przejść z tego powodu rozczarowań. Być może straciły już całą nadzieję, że kiedykolwiek będą cieszyć się z macierzyństwa.

Dopóki sama nie zostałam mamą, nie potrafiłam sobie wyobrazić, jak ogromnym, nie do opisania, szczęściem jest posiadanie dziecka. Jak wiele radości daje ta mała, w pierwszym okresie życia przecież całkowicie zależna od nas istota. Jak dużo trzeba dać, ale jak stokrotnie więcej się otrzymuje. Niestety czasami łatwo mi o tym na chwilę zapomnieć – po nieprzespanej nocy, po kolejnym dniu kiedy mycie podłogi po każdym posiłku to najmniejsze z wyzwań, po kolejnej mszy św., podczas której nie udało mi się skupić nawet na pięć minut, będąc bez przerwy w pogoni za dzieckiem… Chciałabym nigdy nie przestać dziękować za ten największy dar, który razem z mężem otrzymaliśmy od Pana.

Czytając o żonie Manoacha i Elżbiecie myślę też o tych wszystkich, których pragnienie rodzicielstwa nigdy się nie spełniło. Panie, przygarnij ich do siebie.

Bądź dla mnie skałą schronienia
i zamkiem warownym, aby mnie ocalić.

Joanna


ROZWAŻANIE 2:

Dzisiejsze czytania są o czekaniu i ufaniu.

Ja stale czekam na święty spokój, którego nie mam.
Mąż z trójką starszych dzieci jedzie na występ córki. Ja zostaję w domu z roczniakiem, który wchodzi wszędzie (spada oczywiście co chwilę, trzeba mieć uważność nastawioną na 100% cały czas), z chorym trzylatkiem, który właśnie chce ciągle być na moich rękach oraz takim bałaganem w domu, jakby przeszło tornado (testujemy co lepiej działa - mąż się upiera, że mają sprzątać wszyscy razem, a nie pojedynczo wedle dyżurów – efekt – nikt się nie kwapi do sprzątania). Po 4 godzinach nieobecności mojej rodziny  (koncert, msza, kawiarnia po mszy) wszyscy wracają w świetnych nastrojach i słyszę od najstarszego syna “Mamo, byłaś tyle czasu w domu i nie miałaś czasu tu posprzątać? Przecież tu jest jak po wojnie”… Już widzę te miny obrońców praw dziecka, ale miałam naprawdę ochotę trzasnąć w pysk…

Czasem mi się wydaje, że stawiam granice i bronię swojego prawa do odpoczynku, wolnego czasu, pilnuję podziału obowiązków…ale to wszystko odbywa się moim dużym wysiłkiem. A w efekcie i tak muszę dawać z siebie bardzo dużo. Gdyby nie pomoc niani, to chyba miałabym język do pasa.

Dlaczego ja jestem zawsze od czarnej roboty, od zostawania z chorym dzieckiem, od wstawania w nocy, od mediowania w kłótniach, od wysłuchiwania problemów, od usypiania, karmienia, przewijania, pilnowania lekcji, pamiętania o wszystkim… I prawie stale z maluchem pod pachą. Nawet nie pamiętam kiedy byłam chora, bo nie mogę. Gdzie tu jeszcze znaleźć czas na rzeczy miłe i przyjemne, które chcę robić z moimi dziećmi (nie że sama :-)…
Nie mam na to wszystko cierpliwości.  Z  tendencją do perfekcjonizmu ciężko mi się zgodzić na chaos i natłok, który wymyka mi się spod kontroli. A ja modlę się, aby ta cierpliwość i pokój nadszedł i  wściekam się jeszcze bardziej i poddaję kiedy następnego dnia jest dokładnie odwrotnie. Czyżbyś Boże mnie nie słuchał? 

Kiedy to się skończy? Kiedy odzyskam siebie, swój czas, możliwość decydowania bardziej o sobie? Jak te baterie cierpliwości efektywnie ładować? Ja wiem, czas bez dzieci dla siebie, więcej wymagać od męża, więcej od dzieci, prosić o pomoc i ją przyjmować - to wszystko staram się robić, tylko, że te baterie już nie chcą się za bardzo ładować.

Czytam w Dzienniczku Św. Faustyny: “Matka Boża pouczyła mnie, jak się przygotować mam do święta Bożego Narodzenia. (…) Powiedziała mi: Córko moja, staraj się o cichość i pokorę, aby Jezus, który ustawicznie mieszka w sercu twoim, mógł wypocząć. Adoruj Go w sercu swoim, nie wychodź z wnętrza swego.”

Czyli jeszcze przez kilka następnych lat tak będzie. To jest mój krzyż, krzyżyk właściwie. Widocznie potrzebny mi do zbawienia. Rozumiem, teraz, czemu moja mama mawiała, że matki idą od razu do nieba.  W chwili opamiętania (a może spokoju właśnie) dziękuję za to, że mogę przeżywać takie trudności.
W obu dzisiejszych czytaniach pojawia się Anioł – on zapowiada i poleca czekać cierpliwie na Dar od Boga. Chyba faktycznie trzeba czekać, wierzyć, że otrzymam tę cierpliwość, czułość i pokorę. Nie wątpić, nie załamywać się, że nie przychodzi. Ufać i czekać i modlić się nieustannie. Zaufać, przecież dobry Bóg słyszy i działać będzie napewno. I przecież czasem przychodzi to, o co proszę, chociaż chciałoby się częściej, łatwiej, za każdym razem. Trzeba czasu.

Tylko czy ja faktycznie usilnie o to się modlę, czy przestaję, kiedy jest trochę lepiej, czy dziękuję? Czy raczej nie dowierzam i wątpię jak Zachariasz i tracę tę umiejętność na nowo i na nowo. Wiara pozwala postępować zgodnie ze swoimi wartościami. Pamiętać o celu – chcę zbawienia moich dzieci. To motywuje.

Jest taka modlitwa matki za wstawiennictwem Św. Rity. Czemu by jej nie odmawiać codziennie… już dziękuję za owoce.

MODLITWA MATKI
O Niepokalana Dziewico, Ty, która jesteś Matką Jezusa i moją, przez miłość św. Rity spójrz na mnie ponoszącą słodką i ważną odpowiedzialność matki. Tobie, o Maryjo, polecam moje dzieci, które tak bardzo kocham, dla których tak bardzo cierpiałam i za które odpowiadam przed Twoim Boskim Synem. Naucz mnie prowadzić je tak, jak to czyniła św. Rita, po pewnej drodze prowadzącej do Boga. Spraw, abym była pełna czułości, ale bez słabości, silna, ale bez surowości. Uproś dla mnie tę cierpliwość, która nigdy się nie kończy, wszystko znosi, gdyż ma jako ostateczny cel zbawienie moich dzieci. Matko Boża, pomóż mi w tym trudnym zadaniu! Uformuj moje serce na podobieństwo Twojego serca i spraw, aby moje dzieci widziały we mnie odblask Twoich cnót, abym umiała je nauczyć kochać Ciebie i służenia Tobie na tej ziemi, byśmy kiedyś mogli znaleźć się w niebie wychwalając Cię i błogosławiąc. Dlatego proszę Cię, Królowo Świętych, abyś otoczyła je opieką św. Rity z Cascia. Amen.
Ojcze nasz… Zdrowaś Maryjo… Chwała Ojcu…

Weronika


18 grudnia 2017 - Poniedziałek


CZYTANIA

(Lb 24,2-7.15-17a)

Gdy Balaam podniósł oczy i zobaczył Izraela rozłożonego obozem według swoich pokoleń, ogarnął go Duch Boży i zaczął głosić swoje pouczenie, mówiąc: Wyrocznia Balaama, syna Beora; wyrocznia męża, który wzrok ma przenikliwy; wyrocznia tego, który słyszy słowa Boże, który ogląda widzenie Wszechmocnego, który pada, a oczy mu się otwierają. Jakubie, jakże piękne są twoje namioty, mieszkania twoje, Izraelu! Jak szerokie doliny potoków, jak ogrody nad brzegiem strumieni lub jak aloes, który Pan sadził, i jak cedry nad wodami. Płynie woda z jego wiader, a zasiew jego ma wilgoć obfitą; król jego wiele mocniejszy niż Agag, królestwo jego w górę wyniesione. I wygłosił swoje pouczenie, mówiąc: Wyrocznia Balaama, syna Beora; wyrocznia męża, który wzrok ma przenikliwy; wyrocznia tego, który słyszy słowa Boże, który ogląda widzenie Wszechmocnego, a w wiedzy Najwyższego ma udział, który pada, a oczy mu się otwierają. Widzę go, lecz jeszcze nie teraz, dostrzegam go, ale nie z bliska: wschodzi Gwiazda z Jakuba, a z Izraela pod
nosi się berło.

(Ps 25,4-9)

REFREN: Naucz mnie chodzić Twoimi ścieżkami
Daj mi poznać Twoje drogi, Panie,

naucz mnie chodzić Twoimi ścieżkami.

Prowadź mnie w prawdzie według Twych pouczeń,

Boże i Zbawco, w Tobie mam nadzieję.

Wspomnij na swoje miłosierdzie, Panie,

na swoją miłość, która trwa od wieków.

Tylko o mnie pamiętaj w swoim miłosierdziu,

ze względu na dobroć Twą, Panie.

Dobry jest Pan i prawy,

dlatego wskazuje drogę grzesznikom.

Pomaga pokornym czynić dobrze,

pokornych uczy dróg swoich.

(Ps 85,8)

Okaż nam, Panie, łaskę swoją, i daj nam swoje zbawienie.

(Mt 21,23-27)
Gdy Jezus przyszedł do świątyni i nauczał, przystąpili do Niego arcykapłani i starsi ludu z pytaniem: Jakim prawem to czynisz? I kto Ci dał tę władzę? Jezus im odpowiedział: Ja też zadam wam jedno pytanie; jeśli odpowiecie Mi na nie, i Ja powiem wam, jakim prawem to czynię. Skąd pochodził chrzest Janowy: z nieba czy od ludzi? Oni zastanawiali się między sobą: Jeśli powiemy: z nieba, to nam zarzuci: Dlaczego więc nie uwierzyliście mu? A jeśli powiemy: od ludzi - boimy się tłumu, bo wszyscy uważają Jana za proroka. Odpowiedzieli więc Jezusowi: Nie wiemy. On również im odpowiedział: Więc i Ja wam nie powiem, jakim prawem to czynię.


ROZWAŻANIE

To nie był najłatwiejszy dzień. Najlepszy dowód, że do pisania poniedziałkowego rozważania siadam kwadrans po północy, czyli właściwie we wtorek. W myślach wyliczam swoje porażki: uległam irytacji, warknęłam na dzieci, niepotrzebnie korygowałam nieistotne elementy ich zachowania, złościłam się na nieszkodliwe wygłupy, zabraniałam dłubania w cieście na pierniczki (bez sensu!)… Długa lista powodów do niezadowolenia z siebie. 

Czytam wyrocznię Balaama i uśmiecham się, a przez moje myśli przelewa się fala dobrych wspomnień z dzisiaj: wszystkie chwile kontaktu i porozumienia z dziećmi, rozwiązane konflikty, wspólne czytanie, rodzinne pieczenie i dekorowanie pierniczków z adwentowym śpiewem na ustach, odkrycia kulinarne (pierniczki z marcepanem!), rozpoczęcie procesu ubierania choinki, w miarę spokojny czas modlitwy i rozmowy o sprawach duchowości (Czy Pan Bóg czyści serce wielką gąbką?), a na koniec spokojne zasypianie pojednanej rodziny. Jakże pięknie! Jakże obficie! Tyle miłości, dobra i przyjemności! A prawie mi umknęło… 

Panie, spraw, abym - zamiast smucić się i narzekać, głosić złą nowinę - przemówiła błogosławieństwem i zachwytem nad Twoimi dziełami, nad Twoim królestwem, którego przyczółkiem jest moja rodzina! Otwórz moja oczy, abym widziała Ciebie królującego wśród nas!

Prowadź mnie w prawdzie według Twych pouczeń,
Boże i Zbawco, w Tobie mam nadzieję.


Ela

niedziela, 17 grudnia 2017

17 grudnia 2017 - Trzecia Niedziela Adwentu


CZYTANIA

(Iz 61,1-2a.10-11)
Duch Pana Boga nade mną, bo Pan mnie namaścił. Posłał mnie, by głosić dobrą nowinę ubogim, by opatrywać rany serc złamanych, by zapowiadać wyzwolenie jeńcom i więźniom swobodę; aby obwieszczać rok łaski Pańskiej. Ogromnie się weselę w Panu, dusza moja raduje się w Bogu moim, bo mnie przyodział w szaty zbawienia, okrył mnie płaszczem sprawiedliwości, jak oblubieńca, który wkłada zawój, jak oblubienicę strojną w swe klejnoty. Zaiste, jak ziemia wydaje swe plony, jak ogród rozplenia swe zasiewy, tak Pan Bóg sprawi, że się rozpleni sprawiedliwość i chwalba wobec wszystkich narodów.

(Łk 1,46-50.53-54)
Duch mój się raduje w Bogu, Zbawcy moim


Wielbi dusza moja Pana,
i raduje się duch mój w Bogu, Zbawcy moim.
Bo wejrzał na uniżenie swojej służebnicy,
oto bowiem odtąd błogosławić mnie będą wszystkie pokolenia.


Gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny,
święte jest imię Jego.
A Jego miłosierdzie z pokolenia na pokolenie
nad tymi, co się Go boją.


Głodnych nasycił dobrami,
a bogatych z niczym odprawił.
Ujął się za swoim sługą, Izraelem,
pomny na swe miłosierdzie.


(1 Tes 5,16-24)
Zawsze się radujcie, nieustannie się módlcie! W każdym położeniu dziękujcie, taka jest bowiem wola Boża w Jezusie Chrystusie względem was. Ducha nie gaście, proroctwa nie lekceważcie! Wszystko badajcie, a co szlachetne - zachowujcie! Unikajcie wszystkiego, co ma choćby pozór zła. Sam Bóg pokoju niech was całkowicie uświęca, aby nienaruszony duch wasz, dusza i ciało bez zarzutu zachowały się na przyjście Pana naszego Jezusa Chrystusa. Wierny jest Ten, który was wzywa: On też tego dokona.


(Iz 61, 1)
Duch Pański nade mną, posłał mnie głosić dobrą nowinę ubogim.


(J 1,6-8.19-28)
Pojawił się człowiek posłany przez Boga - Jan mu było na imię. Przyszedł on na świadectwo, aby zaświadczyć o światłości, by wszyscy uwierzyli przez niego. Nie był on światłością, lecz /posłanym/, aby zaświadczyć o światłości. Takie jest świadectwo Jana. Gdy Żydzi wysłali do niego z Jerozolimy kapłanów i lewitów z zapytaniem: Kto ty jesteś?, on wyznał, a nie zaprzeczył, oświadczając: Ja nie jestem Mesjaszem. Zapytali go: Cóż zatem? Czy jesteś Eliaszem? Odrzekł: Nie jestem. Czy ty jesteś prorokiem? Odparł: Nie! Powiedzieli mu więc: Kim jesteś, abyśmy mogli dać odpowiedź tym, którzy nas wysłali? Co mówisz sam o sobie? Odpowiedział: Jam głos wołającego na pustyni: Prostujcie drogę Pańską, jak powiedział prorok Izajasz. A wysłannicy byli spośród faryzeuszów. I zadawali mu pytania, mówiąc do niego: Czemu zatem chrzcisz, skoro nie jesteś ani Mesjaszem, ani Eliaszem, ani prorokiem? Jan im tak odpowiedział: Ja chrzczę wodą. Pośród was stoi Ten, którego wy nie znacie, który po mnie idzie, a któremu ja nie jestem godzien odwiązać rzemyka u Jego sandała. Działo się to w Betanii, po drugiej stronie Jordanu, gdzie Jan udzielał chrztu.


ROZWAŻANIE
Ten rok zaczął się dla nas bardzo szczęśliwie - pierwszego jego dnia ujawniło się nasze trzecie dzieciąteczko (test pokazał dwie kreski), bardzo wielka radość i już ułożony scenariusz na najbliższe 9 miesięcy. Plan ułożony w głowie: do końca roku szklonego pociągnę staż, który zaczęłam, później poród pod koniec wakacji, roczny macierzyński i prawie wrócę do szkoły i dokończę staż - super :)
Ale Pan Bóg czuwa... Czy zapomniałam, co jest najważniejsze? Jakie miałam priorytety zawsze? Czy nie powtarzałam, że rodzina ponad pracę?
Dwa tygodnie po rozpoczęciu roku, w połowie stycznia, wylądowałam w szpitalu z bardzo mocnym krwawieniem, a  w szpitalu mimo leków po dwóch dniach dostałam drugie. Wielki strach, pamiętam, że szłam na USG z brakiem nadziei, z pytaniem  "Jak to?" USG- mina lekarza kiepska, ale nagle pojawia się na jego twarzy uśmiech, coś kręci w aparacie... jest! serduszko wciąż bije.
Nieustannie się módlcie! W każdym położeniu dziękujcie, taka jest bowiem wola Boża w Jezusie Chrystusie względem was.
Powrót do priorytetów, przecież Panie Ty nas ocalasz... Mocna modlitwa do Boga, przez wstawiennictwo królowej Rodzin i Ojca Pio. Modlitwa całej naszej rodziny za tym naszym małym Dzieciątkiem, modlitwa całej naszej Ekipy END i wielu przyjaciół i znajomych.
A z tyłu głowy przebijają się myśli, jaka nauka z tego wszystkiego ma płynąć? Jedyna: najpierw Ty Panie i Rodzina, a później szeroko pojęta kariera. Dziękuję za przypomnienie i ułożenie priorytetów na nowo.
Na kolejnych wizytach u lekarza zalecenia: "Proszę leżeć, bo wszystko wisi na włosku."
Ducha nie gaście...
Jeszcze mocniejsza modlitwa z naszej strony.
Kolejna wizyta tydzień później i słowa lekarza: "Państwo macie dobre wtyki w niebie. Wszystko jest w porządku i to nie jest ani moja zasługa, ani leków  (podane tylko psychologicznie), ani tego, że Pani leżała."
Macie dobre wtyki w niebie!!! Duch Pański nade mną...
Dwa tygodnie później wróciłam do szkoły, cała ciąża przebiegła bez najmniejszych zakłóceń i dolegliwości, czułam się wyśmienicie, chodziłam po górach, a nasz poród trwał  55 minut (z tego tylko 10 w szpitalu).
Duch Pański nade mną, posłał mnie głosić dobrą nowinę.
Pan Bóg uzdrawia. Chwała Panu!

Joanna - mama Szymusia, Uli i Krysi. Od 8 lat w Ekipach END (Equipes Notre-Dame - www.end.org.pl)

sobota, 16 grudnia 2017

16 grudnia 2017 - Sobota


CZYTANIA

(Syr 48,1-4.9-11)

Powstał Eliasz, prorok jak ogień, a słowo jego płonęło jak pochodnia. On głód na nich sprowadził, a swoją gorliwością zmniejszył ich liczbę. Słowem Pańskim zamknął niebo, z niego również trzy razy sprowadził ogień. Jakże wsławiony jesteś, Eliaszu, przez swoje cuda i któż się może pochwalić, że tobie jest równy? Ty, który zostałeś wzięty w skłębionym płomieniu, na wozie, o koniach ognistych. O tobie napisano, żeś zachowany na czasy stosowne, by uśmierzyć gniew przed pomstą, by zwrócić serce ojca do syna, i pokolenia Jakuba odnowić. Szczęśliwi, którzy cię widzieli, i ci, którzy w miłości posnęli, albowiem i my na pewno żyć będziemy.

(Ps 80,2-3.15-16.18-19)

REFREN: Odnów nas, Boże, i daj nam zbawienie

Usłysz, Pasterzu Izraela,

Ty, który zasiadasz nad cherubinami.

Zbudź swą potęgę

i przyjdź nam z pomocą.

Powróć, Boże Zastępów,

wejrzyj z nieba, spójrz i nawiedź tę winorośl.

I chroń to, co zasadziła Twoja prawica,

latorośl, którą umocniłeś dla siebie.

Wyciągnij rękę nad mężem Twojej prawicy,

nad synem człowieczym,

którego umocniłeś w swej służbie.

Już więcej nie odwrócimy się od Ciebie,

daj nam nowe życie, a będziemy Cię chwalili.

(Łk 3,4.6)

Przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla Niego; wszyscy ludzie ujrzą zbawienie Boże.

(Mt 17,10-13)
Kiedy schodzili z góry, uczniowie zapytali Jezusa: Czemu uczeni w Piśmie twierdzą, że najpierw musi przyjść Eliasz? On odparł: Eliasz istotnie przyjdzie i naprawi wszystko. Lecz powiadam wam: Eliasz już przyszedł, a nie poznali go i postąpili z nim tak, jak chcieli. Tak i Syn Człowieczy będzie od nich cierpiał. Wtedy uczniowie zrozumieli, że mówił im o Janie Chrzcicielu.


ROZWAŻANIE

Przygotowania do Bożego Narodzenia to z jednej strony cicha, łagodna, pełna ciepła obecność oczekującej na Syna-Zbawiciela Maryi, a z drugiej - spotkanie z do bólu konkretnym i trochę dzikim (pustynia, skóra wielbłąda, szarańcza) Janem Chrzcicielem, człowiekiem-ogniem.

Przeraża mnie trochę ten Jan. A jednocześnie daje nadzieję. Bóg powierza swoje dzieła, te wielkie i te niepozorne, ludziom o przeróżnych temperamentach i predyspozycjach. Dla każdego ma drogę i zadanie. I chociaż jedni radzą sobie w świecie ludzkich spraw lepiej, a inni gorzej, każdy ma swoje miejsce w świecie Bożego porządku.

Patrzę na moją rodzinę: na siebie, mojego męża, nasze dzieci. Jesteśmy do siebie podobni, a zarazem tak od siebie różni. Każde z nas ma swoje miejsce w naszej rodzinie i każde ma swoje miejsce w Bożym świecie. Wierzę w to, poprzez moje niepokoje, zatroskania, lęki i zwątpienia.

Panie, prowadź nas Twoimi drogami, daj znam poznać Swoje ścieżki, znajdź każde z nas na drogach naszych temperamentów, osobowości, zainteresowań i pasji. Wyrównaj w nas Swoje ścieżki, abyśmy mogli Ciebie spotykać i innych do Ciebie prowadzić.


Ela

piątek, 15 grudnia 2017

15 grudnia 2017 - Piątek


CZYTANIA

(Iz 48,17-19)
Tak mówi Pan, twój Odkupiciel, Święty Izraela: Jam jest Pan, twój Bóg, pouczający cię o tym, co pożyteczne, kierujący tobą na drodze, którą kroczysz. O, gdybyś zważał na me przykazania, stałby się twój pokój jak rzeka, a sprawiedliwość twoja jak morskie fale. Twoje potomstwo byłoby jak piasek, i jak jego ziarnka twoje latorośle. Nigdy by nie usunięto ani wymazano twego imienia sprzed mego oblicza!

(Ps 1,1-4.6)
REFREN: Dasz światło życia idącym za Tobą

Błogosławiony człowiek,
który nie idzie za radą występnych,
nie wchodzi na drogę grzeszników
i nie zasiada w gronie szyderców.
Lecz w prawie Pańskim upodobał sobie
i rozmyśla nad nim dniem i nocą.

On jest jak drzewo zasadzone nad płynącą wodą,
które wydaje owoc w swoim czasie.
Liście jego nie więdną,
a wszystko, co czyni jest udane.

Co innego grzesznicy:
są jak plewa, którą wiatr rozmiata.
Albowiem znana jest Panu droga sprawiedliwych,
a droga występnych zaginie.

Przyjdzie Pan, Książę pokoju, wyjdźcie Mu na spotkanie.

(Mt 11,16-19)
Jezus powiedział do tłumów: Z kim mam porównać to pokolenie? Podobne jest do przebywających na rynku dzieci, które przymawiają swym rówieśnikom: Przygrywaliśmy wam, a nie tańczyliście; biadaliśmy, a wyście nie zawodzili. Przyszedł bowiem Jan: nie jadł ani nie pił, a oni mówią: Zły duch go opętał. Przyszedł Syn Człowieczy: je i pije. a oni mówią: Oto żarłok i pijak, przyjaciel celników i grzeszników. A jednak mądrość usprawiedliwiona jest przez swe czyny.


ROZWAŻANIE

Kiedyś pewien człowiek modlił się nade mną. W trakcie modlitwy otrzymał taki obraz: Jezus i ja spacerujemy razem brzegiem morza, Jezus trzyma mnie jak dziecko za rękę i wyjaśnia mi jakieś sprawy...

Jam jest Pan, twój Bóg, pouczający cię o tym, co pożyteczne, kierujący tobą na drodze, którą kroczysz.

Wiele razy kręcę się w kółko. Rozmyślam, czym mam się zająć, w co włożyć energię i czas, których zasoby są tak ograniczone. Niepokoję się podejmując próby jasnowidzenia przyszłości. Boję się cokolwiek stracić. I kiedy umęczona ta cała kalkulacja przychodzę do Jezusa słyszę Jego słowa: "Przychodź do Mnie. Nie szukaj w sobie. Ja Jestem źródłem wszelkich odpowiedzi."

Całkiem niedawno jedna z moich córeczek zapytała mnie, co to znaczy kochać Boga. Odpowiedziałam jej powtarzając za Ewangelią św. Jana: Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moja naukę. A dziś Bóg wyjawia przede mną wielka obietnicę, która pociąga za sobą przestrzeganie Bożych przykazań: "twój pokój jak rzeka", "sprawiedliwość twoja jak morskie fale", "twoje potomstwo jak piasek". I jeszcze obietnica, która najbardziej dziś poruszyła moje serce: Nigdy by nie usunięto ani wymazano twego imienia sprzed mego oblicza.

Marta

czwartek, 14 grudnia 2017

14 grudnia 2017 - Czwartek


CZYTANIA

(Iz 41,13-20)

Ja, twój Bóg, ująłem cię za prawicę mówiąc ci: Nie lękaj się, przychodzę ci z pomocą. Nie bój się, robaczku Jakubie, nieboraku Izraelu! Ja cię wspomagam - wyrocznia Pana odkupicielem twoim - Święty Izraela. Oto Ja przemieniam cię w młockarskie sanie, nowe, o podwójnym rzędzie zębów: ty zmłócisz i wykruszysz góry, zmienisz pagórki w drobną sieczkę; ty je przewiejesz, a wicher je porwie i trąba powietrzna rozmiecie. Ty natomiast rozradujesz się w Panu, chlubić się będziesz w Świętym Izraela. Nędzni i biedni szukają wody, i nie ma! Ich język wysechł już z pragnienia. Ja, Pan, wysłucham ich, nie opuszczę ich Ja, Bóg Izraela. Każę wytrysnąć strumieniom na nagich wzgórzach i źródłom wód pośrodku nizin. Zamienię pustynię na pojezierze, a wyschniętą ziemię na wodotryski. Na pustyni zasadzę cedry, akacje, mirty i oliwki; rozkrzewię na pustkowiu cyprysy, wiązy i bukszpan obok siebie. Ażeby widzieli i poznali, rozważyli i pojęli wszyscy, że ręka Pańska to uczyniła, że Święty Izraela tego dokonał.

(Ps 145,1.9-13)

REFREN: Pan jest łagodny i bardzo łaskawy

Będę Ciebie wielbił, Boże mój i Królu,

i sławił Twoje imię przez wszystkie wieki.

Pan jest dobry dla wszystkich,

a Jego miłosierdzie nad wszystkim, co stworzył.

Niech Cię wielbią, Panie, wszystkie Twoje dzieła

i niech Cię błogosławią Twoi święci.

Niech mówią o chwale Twojego królestwa

i niech głoszą Twoją potęgę.

Aby synom ludzkim oznajmić Twoją potęgę

i wspaniałość chwały Twojego królestwa.

Królestwo Twoje królestwem wszystkich wieków,

przez wszystkie pokolenia Twoje panowanie.

(Iz 45,8) 

Niebiosa, spuśćcie sprawiedliwego jak rosę, niech jak deszcz spłynie z obłoków, niech się otworzy ziemia, i zrodzi Zbawiciela.

(Mt 11,11-15)
Jezus powiedział do tłumów: Zaprawdę, powiadam wam: Między narodzonymi z niewiast nie powstał większy od Jana Chrzciciela. Lecz najmniejszy w królestwie niebieskim większy jest niż on. A od czasu Jana Chrzciciela aż dotąd królestwo niebieskie doznaje gwałtu i ludzie gwałtowni zdobywają je. Wszyscy bowiem Prorocy i Prawo prorokowali aż do Jana. A jeśli chcecie przyjąć, to on jest Eliaszem, który ma przyjść. Kto ma uszy, niechaj słucha!


ROZWAŻANIE

Czy kura może zmienić się w orła? Czy robaczek może przemienić się w młockarskie sanie i skruszyć góry, a pagórki zmienić w drobna sieczkę? Czy dojrzały człowiek może narodzić się na nowo? Czy ja mogę pokonać moje ograniczenia: lęk, zniechęcenie, nawracający grzech, egoizm, niewiarę?

Staję dzisiaj przed Tobą, Panie i odkrywam, że Ty chcesz mnie, Martę, prawie czterdziestoletnią, z ciałem zmęczonym bólami kręgosłupa, szyi, głowy, z psychiką poranioną, zasmuconą, zniechęconą, asekuracyjną - stworzyć na nowo.

I dam wam serce nowe i ducha nowego tchnę do waszego wnętrza, odbiorę wam serce kamienne, a dam wam serce z ciała (Ez 36, 26)

Pytam się więc, jak Maryja przy zwiastowaniu: "Jakże się to stanie...?" Przecież nie daję rady kochać, przebaczać, ufać Ci, Panie, Panie! 

Nędzni i biedni szukają wody, i nie ma! Ich język wysechł już z pragnienia. A zatem stanie się to poprzez moje pragnienie, szczere pragnienie przyjęcia tego, co chcesz mi dać...

Panie, pragnę! Uczyć mnie orłem zdolnym latać wysoko, młockarskimi saniami, pragnę narodzić się na nowo i stać się dzieckiem, które ojciec podrzuca pod sufit, a ono się śmieje! Stwórz o Boże we mnie serce z ciała! Chcę być Tobie poddana jak glina w rękach garncarza.

Marta

środa, 13 grudnia 2017

13 grudnia 2017 - Środa


CZYTANIA

(Iz 40,25-31)

Z kimże byście mogli Mnie porównać, tak, żeby Mi dorównał? - mówi Święty. Podnieście oczy w górę i patrzcie: Kto stworzył te gwiazdy? Ten, który w szykach prowadzi ich wojsko, wszystkie je woła po imieniu. Spod takiej potęgi i olbrzymiej siły nikt się nie uchyli. Czemu mówisz, Jakubie, i ty, Izraelu, powtarzasz: Zakryta jest moja droga przed Panem i prawo me przed Bogiem przeoczone? Czy nie wiesz tego? Czyś nie słyszał? Pan - to Bóg wieczny, Stwórca krańców ziemi. On się nie męczy ani nie nuży, Jego mądrość jest niezgłębiona. On dodaje mocy zmęczonemu i pomnaża siły omdlałego. Chłopcy się męczą i nużą, chwieją się słabnąc młodzieńcy, lecz ci, co zaufali Panu, odzyskują siły, otrzymują skrzydła jak orły: biegną bez zmęczenia, bez znużenia idą.


Ps (103,1-4.8.10)

REFREN: Chwal i błogosław, duszo moja, Pana


Błogosław duszo moja, Pana

i wszystko, co jest we mnie, święte imię Jego.

Błogosław duszo moja, Pana

i nie zapominaj o wszystkich Jego dobrodziejstwach.

On odpuszcza wszystkie twoje winy

i leczy wszystkie choroby,

On twoje życie ratuje od zguby,

obdarza cię łaską i zmiłowaniem.

Miłosierny jest Pan i łaskawy,

nieskory do gniewu i bardzo cierpliwy.

Nie postępuje z nami według naszych grzechów

ani według win naszych nam nie odpłaca.

Oto Pan przyjdzie, aby lud swój zbawić, błogosławieni, którzy są gotowi wyjść Mu na spotkanie.

Mt (11,28-30)

Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie.


ROZWAŻANIE 1

…Jak orły biegną bez zmęczenia, bez znużenia idą…

Nie wiem, czy ktoś opowiadał mi tę scene, czy ją gdzieś ją widziałam w filmie, czy czytałam w jakimś opowiadaniu...nie pamiętam gdzie to było, ale pamiętam ten klimat... 

Po podwórku biednego gospodarstwa przechadzały się kury, dziobały i drapały pazurami ziemię w poszukiwaniu ziaren. Był to koniec zimy, rozmarzająca ziemia gdzieniegdzie zamieniała się w błoto. Schyłek dnia, niebo różowe. Ziaren było niewiele, ale co jakiś czas jakieś marne wpadło w dziób. Kury zawsze miały głowy skierowane w dół, ku ziemi, aby czegoś nie przeoczyć. Któregoś dnia na niebie coś zaczęło się dziać niepokojącego, dziwnego. Nad podwórkiem przelatywało stado gęsi (może to były orły chociaż wiem, że orły nie latają w stadach, ale kto wie…). Kury zamarły i patrzyły z zachwytem. Część z nich nawet wskoczyła na dach zniszczonego kurnika, na przewracający się płot i próbowały machać skrzydłami, spadały. Popłoch i rwetes powstały na podwórku. Niektóre z tych kur pierwszy raz w życiu podniosło głowy. Biły skrzydłami w powietrzu, leciało pierze, poczuły w swoich kurzych sercach coś, czego nigdy wcześniej nie czuły… Jednak nic się nie stało. Gęsi odleciały a wszystko wróciło “do normy”. Zapadł zmierzch, a potem noc.

Ta scena przypomina mi ile razy jestem zmęczona, ile razy nie mam siły wykrzesać z siebie nic więcej, poddaję się, wątpię. W kontekście wychowania, czasem serwuję dzieciom kurzy schemat, bo już brak siły. Nie chodzi o fajerwerki, wymyślanie super atrakcji i zabaw ale o coś ważniejszego – o przekaz i przykład.

Patrz śmiało wysoko, do Światła, wyprostowany idź z Panem Bogiem, On da Ci potrzebne siły, on Cię pokrzepi, ratuje twoje życie od zguby, obdarza cię łaską i zmiłowaniem. Nie bój się, nie lękaj, nie dowalaj sobie, nie pogrążaj się w negatywnych myślach, nie wierz w podszepty szatana, że “I tak przecież nie będziesz latać, bo po prostu nie umiesz”.

Wiem, że nie będzie lekko i łatwo ale chcę pamiętać w tym znużeniu, że nie jestem sama, że nie muszę dźwigać, wymyślać, kombinować. Mogę mieć łączność z Nim i Jemu oddawać swój trud, trud wychowania dzieci - tak różnych, trud bycia żoną męża, którego kocham, ale który jest innym zupełnie człowiekiem, trud twórczości, która w bólu czasem się rodzi, trud pracy, trud modlitwy, każdy trud. 

Proszę Cię, Panie, uchroń mnie od myślenia "kury" (małego, zachowawczego), a dodawaj mi odwagi do myślenia jak "orzeł” (odważnego, nie bojącego się nowych zadań, nie biadolącego nad swoimi problemami i nad swoją niemocą). Ja wiem że jeśli bede zwracać wzrok ku Tobie Ty mnie będziesz prostował i otwierał.

Weronika


ROZWAŻANIE 2

Korzystam, że młodsza ma drzemkę, siadam przed komputerem. Przed Świętami trzeba kontrolować wydatki, sprawdzić czy paczki zdążą dojść, może jakiś fajny przepis pojawił się na ulubionym blogu kulinarnym. Akurat dopiję kawę i zjem drugie śniadanie, które w rzeczywistości jest pierwszym. Za długo nie mogę siedzieć, bo przyjaciółka zmywarka czeka (wynalazca zmywarki powinien być przynajmniej beatyfikowany) i może jakieś pranie, bo stroje z basenu się kiszą od wczoraj, jak zwykle rzucone w plecaku w kąt. Potem zupa ogórkowa w kolejce. Wywar się rozmraża (musiał zrobić miejsce na świąteczne specjały), ziemniaki obrać i ogórki zetrzeć. Chłopaki będą mieli już co zjeść jak wrócą. Na kolacje będą schabowe. Mięso się jeszcze rozmraża, bo oczywiście też zapomniałam wieczorem wyciągnąć. W planie jeszcze malowanie ramek dla cioć i figurek Dzieciątka dla wujków. Potem wyprawa do przedszkola na kiermasz. Starszak idzie dziś na urodziny do kolegi więc znów nie polukrujemy pierniczków. 

Tak sobie planuję krótkie siedzenie przed komputerem. Otwieram przeglądarkę a tu zakładka z czytaniami. Jak już otwarta to zajrzę jakie jutro czytania. Czytam i śmieję się z samej siebie.

On się nie męczy ani nie nuży, Jego mądrość jest niezgłębiona. On dodaje mocy zmęczonemu i pomnaża siły omdlałego. (Iz 40, 28-29)  
Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. (Mt 11, 28)

Ty głupa dziewczyno – myślę sobie – znów pędzisz, znów się przejmujesz. Do tej pory było dobrze, umiar zachowany i nagle co? Pokusa złego, czy twoje „ja” zaczęło szeptać do ucha; musisz zrobić wszystko co zaplanowałaś, ale nie zdążysz, znów nie będziesz spać po nocach, denerwować się na synka, że nie chce robić ozdób. 

Dzięki Ci Panie za Twe Sowo, które Kościół w swej mądrości przygotował na środek Adwentu. Żadna praca wykonana z Tobą nie jest nużąca, nie jest bez sensu, bo jest robiona z Miłością. Pilnuj nas Panie byśmy w każdą naszą pracę wkładały tę Miłość. I byśmy potrafiły zrezygnować z pracy dla Miłości. 

Ela, żona mądrego męża, który co roku stopuje ją przed świętami by nie szalała z przygotowaniami


ROZWAŻANIE 3

Chybotliwa codzienność zalewana kolejnymi falami zapakowanych zmywarek, rozwieszonych prań, pisemnego mnożenia, czy ozdabiania pierników. A kiedy dzieci śpią, prób pracy z doskoku..

Trzy lata temu nie uwierzyłabym, że będę postrzegać korpo jako oazę spokoju i kontrolowalności. Przynajmniej na poziomie decyzji kiedy wypiję kawę i że wypiję ją gorącą, tak jak lubię.

Korpo coś daje, ale i coś zabiera. Odnoszę wrażenie, że Pan Bóg nie chce, by korpo cokolwiek mi nadal zabierało.

Tylko co dalej? 

W jednym ze swoich kazań ksiądz Pawlukiewicz wyraził myśl, że Duch Święty może przyjść tylko wtedy, kiedy już po ludzku jest pustka i nie mamy więcej pomysłów. Jak w dzisiejszym czytaniu z Izajasza:
Czemu mówisz, Jakubie, i ty, Izraelu, powtarzasz: Zakryta jest moja droga przed Panem i prawo me przed Bogiem przeoczone? Czy nie wiesz tego? Czyś nie słyszał? Pan - to Bóg wieczny, Stwórca krańców ziemi. On się nie męczy ani nie nuży, Jego mądrość jest niezgłębiona. On dodaje mocy zmęczonemu i pomnaża siły omdlałego.

Moją refleksją na dziś jest modlitwa o wiarę i siłę, że mogę zrobić to, co mówi Jezus: Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Żebym potrafiła się skupić przede wszystkim na tym dokąd idę i z Kim :) 


Anna