Mamy Adwent to wirtualny kalendarz adwentowy od mam, dla mam i nie tylko. W kalendarzu umieszczamy krótkie rozważania do czytań liturgicznych z dnia, na każdy dzień Adwentu. Motyw przewodni to refleksja nad tym, jak przeżywanie Adwentu jest kształtowane przez nasze doświadczenie macierzyństwa - oraz jak Adwent, jego atmosfera i liturgia wpływają na sposób przeżywania przez nas macierzyństwa.
środa, 20 grudnia 2017
20 grudnia 2017 - Środa
CZYTANIA
(Iz 7,10-14)
Pan przemówił do Achaza tymi słowami: Proś dla siebie o znak od Pana, Boga twego, czy to głęboko w Szeolu, czy to wysoko w górze! Lecz Achaz odpowiedział: Nie będę prosił i nie będę wystawiał Pana na próbę. Wtedy rzekł [Izajasz]: Słuchajcie więc, domu Dawidowy: Czyż mało wam naprzykrzać się ludziom, iż naprzykrzacie się także mojemu Bogu? Dlatego Pan sam da wam znak: Oto Panna pocznie i porodzi Syna, i nazwie Go imieniem Emmanuel.
(Ps 24,1-6)
REFREN: Przybądź, o Panie, Tyś jest Królem chwały
Do Pana należy ziemia i wszystko, co ją napełnia,
świat i jego mieszkańcy.
Albowiem On go na morzach osadził
i utwierdził ponad rzekami.
Kto wstąpi na górę Pana,
kto stanie w Jego świętym miejscu?
Człowiek rąk nieskalanych i czystego serca,
który nie skłonił swej duszy ku marnościom.
On otrzyma błogosławieństwo od Pana
i zapłatę od Boga, swego Zbawcy.
Oto pokolenie tych, którzy Go szukają,
którzy szukają oblicza Boga Jakuba.
Kluczu Dawida, który otwierasz bramy wiecznego królestwa, przyjdź i wyprowadź z więzienia jeńca siedzącego w ciemnościach.
(Łk 1,26-38)
Bóg posłał anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja. Anioł wszedł do Niej i rzekł: Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą. Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie. Lecz anioł rzekł do Niej: Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca. Na to Maryja rzekła do anioła: Jakże się to stanie, skoro nie znam męża? Anioł Jej odpowiedział: Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego. Na to rzekła Maryja: Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa! Wtedy odszedł od Niej anioł.
ROZWAŻANIE
O strachu
Nigdy nie myślałam o sobie, jako o kimś lękliwym. Do odwagi czy brawury może nie aspirowałam, ale strachliwość raczej była mi obca. Może trema. Lęk nie.
Do czasu wielkich pytań i odpowiedzialności.
Kiedy nabrałam rozumu na tyle, żeby zdawać sobie choć trochę sprawę, że są momenty, gdy słowo albo decyzja naprawdę mogą przestawić zwrotnicę w życiu (żeby użyć ulubionych skojarzeń moich maluchów). I to w życiu nie tylko moim.
Wtedy pojawił się lęk.
Kiedy w słowach Anioła słyszę "Nie bój się", wiem, że ten lęk jest po prostu ludzki. Że Ktoś wie o nim wszystko.
Scena z Nazaretu jest tak dobrze znana. Od kilku miesięcy myślę o niej jeszcze częściej, odmawiając Nowennę Pompejańską. Zastanawiam się, jak długo Maryja przepracowywała - modne słowo - swój lęk przed podjęciem decyzji, która nie tylko zmieniła świat, ale w radykalny sposób zmieniła każdą chwilę jej życia. Jej relacje rodzinne (czy najbliżsi poznali jej tajemnicę?), jej status w społeczności ("coś szybko ta ciąża..."), jej plany (droga do Elżbiety), jej spojrzenie na Józefa (przecież mieli być normalnym, żydowskim małżeństwem, z gromadką dzieci, wnuków, prawnuków), jej intymność...
Przyszedł i trwa w moim życiu czas radykalnych zmian, decyzji, które wiele ważą.
Widzę, że wciąż potrzebuję słyszeć Anioła i jego "Nie bój się, On wyprowadza dobro!"
Wiele mi do Niej brakuje. Do tej nastolatki, która była tak otwarta na łaskę, że moc Najwyższego mogła ją osłonić. I miała tę doskonałą Miłość, która usuwa lęk.
"Zdrowaś..."
Ania
wtorek, 19 grudnia 2017
19 grudnia 2017 - Wtorek
CZYTANIA
(Sdz 13,2-7.24-25a)
W Sorea, w pokoleniu Dana, żył pewien mąż imieniem Manoach. Żona jego była niepłodna i nie rodziła. Anioł Pana ukazał się owej kobiecie mówiąc jej: Otoś teraz niepłodna i nie rodziłaś, ale poczniesz i porodzisz syna. Lecz odtąd strzeż się: nie pij wina ani sycery i nie jedz nic nieczystego. Oto poczniesz i porodzisz syna, a brzytwa nie dotknie jego głowy, gdyż chłopiec ten będzie Bożym nazirejczykiem od chwili urodzenia. On to zacznie wybawiać Izraela z rąk filistyńskich. Poszła więc kobieta do swego męża i tak rzekła do niego: Przyszedł do mnie mąż Boży, którego oblicze było jakby obliczem Anioła Bożego - pełne dostojeństwa. Rzekł do mnie: Oto poczniesz i porodzisz syna, lecz odtąd nie pij wina ani sycery, ani nie jedz nic nieczystego, bo chłopiec ten będzie Bożym nazirejczykiem od chwili urodzenia aż do swojej śmierci. Porodziła więc owa kobieta syna i nazwała go imieniem Samson. Chłopiec rósł, a Pan mu błogosławił. Duch Pana zaś począł na niego oddziaływać.
(Ps 71,3-6.16-17)
REFREN: Będę opiewał chwałę Twoją, Boże
Bądź dla mnie skałą schronienia
i zamkiem warownym, aby mnie ocalić.
Bo Ty jesteś moją opoką i twierdzą,
Boże mój, wyrwij mnie z rąk niegodziwca.
Bo Ty, mój Boże, jesteś moją nadzieją,
Panie, Tobie ufam od lat młodości.
Ty byłeś moją podporą od dnia narodzin,
od łona matki moim opiekunem.
Opowiem o potędze Pana,
będę przypominał tylko Twoją sprawiedliwość.
Boże, Ty mnie uczyłeś od mojej młodości
i do tej chwili głoszę Twoje cuda.
Korzeniu Jessego, który stoisz jako sztandar narodów, przyjdź nas uwolnić, racz dłużej nie zwlekać.
(Łk 1,5-25)
Za czasów Heroda, króla Judei, żył pewien kapłan, imieniem Zachariasz, z oddziału Abiasza. Miał on żonę z rodu Aarona, a na imię było jej Elżbieta. Oboje byli sprawiedliwi wobec Boga i postępowali nienagannie według wszystkich przykazań i przepisów Pańskich. Nie mieli jednak dziecka, ponieważ Elżbieta była niepłodna; oboje zaś byli już posunięci w latach. Kiedy w wyznaczonej dla swego oddziału kolei pełnił służbę kapłańską przed Bogiem, jemu zgodnie ze zwyczajem kapłańskim przypadł los, żeby wejść do przybytku Pańskiego i złożyć ofiarę kadzenia. A cały lud modlił się na zewnątrz w czasie kadzenia. Naraz ukazał mu się anioł Pański, stojący po prawej stronie ołtarza kadzenia. Przeraził się na ten widok Zachariasz i strach padł na niego. Lecz anioł rzekł do niego: Nie bój się Zachariasz! Twoja prośba została wysłuchana: żona twoja Elżbieta urodzi ci syna, któremu nadasz imię Jan. Będzie to dla ciebie radość i wesele; i wielu z jego narodzenia cieszyć się będzie. Będzie bowiem wielki w oczach Pana; wina i sycery pić nie będzie i już w łonie matki napełniony będzie Duchem Świętym. Wielu spośród synów Izraela nawróci do Pana, Boga ich; on sam pójdzie przed Nim w duchu i mocy Eliasza, żeby serca ojców nakłonić ku dzieciom, a nieposłusznych - do usposobienia sprawiedliwych, by przygotować Panu lud doskonały. Na to rzekł Zachariasz do anioła: Po czym to poznam? Bo ja jestem już stary i moja żona jest w podeszłym wieku. Odpowiedział mu anioł: Ja jestem Gabriel, który stoję przed Bogiem. A zostałem posłany, aby mówić z tobą i oznajmić ci tę wieść radosną. A oto będziesz niemy i nie będziesz mógł mówić aż do dnia, w którym się to stanie, bo nie uwierzyłeś moim słowom, które się spełnią w swoim czasie. Lud tymczasem czekał na Zachariasza i dziwił się, że tak długo zatrzymuje się w przybytku. Kiedy wyszedł, nie mógł do nich mówić, i zrozumieli, że miał widzenie w przybytku. On zaś dawał im znaki i pozostał niemy. A gdy upłynęły dni jego posługi kapłańskiej, powrócił do swego domu. Potem żona jego, Elżbieta, poczęła i pozostawała w ukryciu przez pięć miesięcy. Tak uczynił mi Pan - mówiła - wówczas, kiedy wejrzał łaskawie i zdjął ze mnie hańbę w oczach ludzi.
ROZWAŻANIE 1:
Żona Manoacha i Elżbieta – obydwie tak długo bezdzietne. Jak wiele musiały wycierpieć, ile musiały przejść z tego powodu rozczarowań. Być może straciły już całą nadzieję, że kiedykolwiek będą cieszyć się z macierzyństwa.
Dopóki sama nie zostałam mamą, nie potrafiłam sobie wyobrazić, jak ogromnym, nie do opisania, szczęściem jest posiadanie dziecka. Jak wiele radości daje ta mała, w pierwszym okresie życia przecież całkowicie zależna od nas istota. Jak dużo trzeba dać, ale jak stokrotnie więcej się otrzymuje. Niestety czasami łatwo mi o tym na chwilę zapomnieć – po nieprzespanej nocy, po kolejnym dniu kiedy mycie podłogi po każdym posiłku to najmniejsze z wyzwań, po kolejnej mszy św., podczas której nie udało mi się skupić nawet na pięć minut, będąc bez przerwy w pogoni za dzieckiem… Chciałabym nigdy nie przestać dziękować za ten największy dar, który razem z mężem otrzymaliśmy od Pana.
Czytając o żonie Manoacha i Elżbiecie myślę też o tych wszystkich, których pragnienie rodzicielstwa nigdy się nie spełniło. Panie, przygarnij ich do siebie.
Bądź dla mnie skałą schronienia i zamkiem warownym, aby mnie ocalić.
Joanna
ROZWAŻANIE 2:
Dzisiejsze czytania są o czekaniu i ufaniu.
Ja stale czekam na święty spokój, którego nie mam.
Mąż z trójką starszych dzieci jedzie na występ córki. Ja zostaję w domu z roczniakiem, który wchodzi wszędzie (spada oczywiście co chwilę, trzeba mieć uważność nastawioną na 100% cały czas), z chorym trzylatkiem, który właśnie chce ciągle być na moich rękach oraz takim bałaganem w domu, jakby przeszło tornado (testujemy co lepiej działa - mąż się upiera, że mają sprzątać wszyscy razem, a nie pojedynczo wedle dyżurów – efekt – nikt się nie kwapi do sprzątania). Po 4 godzinach nieobecności mojej rodziny (koncert, msza, kawiarnia po mszy) wszyscy wracają w świetnych nastrojach i słyszę od najstarszego syna “Mamo, byłaś tyle czasu w domu i nie miałaś czasu tu posprzątać? Przecież tu jest jak po wojnie”… Już widzę te miny obrońców praw dziecka, ale miałam naprawdę ochotę trzasnąć w pysk…
Czasem mi się wydaje, że stawiam granice i bronię swojego prawa do odpoczynku, wolnego czasu, pilnuję podziału obowiązków…ale to wszystko odbywa się moim dużym wysiłkiem. A w efekcie i tak muszę dawać z siebie bardzo dużo. Gdyby nie pomoc niani, to chyba miałabym język do pasa.
Dlaczego ja jestem zawsze od czarnej roboty, od zostawania z chorym dzieckiem, od wstawania w nocy, od mediowania w kłótniach, od wysłuchiwania problemów, od usypiania, karmienia, przewijania, pilnowania lekcji, pamiętania o wszystkim… I prawie stale z maluchem pod pachą. Nawet nie pamiętam kiedy byłam chora, bo nie mogę. Gdzie tu jeszcze znaleźć czas na rzeczy miłe i przyjemne, które chcę robić z moimi dziećmi (nie że sama :-)…
Nie mam na to wszystko cierpliwości. Z tendencją do perfekcjonizmu ciężko mi się zgodzić na chaos i natłok, który wymyka mi się spod kontroli. A ja modlę się, aby ta cierpliwość i pokój nadszedł i wściekam się jeszcze bardziej i poddaję kiedy następnego dnia jest dokładnie odwrotnie. Czyżbyś Boże mnie nie słuchał?
Kiedy to się skończy? Kiedy odzyskam siebie, swój czas, możliwość decydowania bardziej o sobie? Jak te baterie cierpliwości efektywnie ładować? Ja wiem, czas bez dzieci dla siebie, więcej wymagać od męża, więcej od dzieci, prosić o pomoc i ją przyjmować - to wszystko staram się robić, tylko, że te baterie już nie chcą się za bardzo ładować.
Czytam w Dzienniczku Św. Faustyny: “Matka Boża pouczyła mnie, jak się przygotować mam do święta Bożego Narodzenia. (…) Powiedziała mi: Córko moja, staraj się o cichość i pokorę, aby Jezus, który ustawicznie mieszka w sercu twoim, mógł wypocząć. Adoruj Go w sercu swoim, nie wychodź z wnętrza swego.”
Czyli jeszcze przez kilka następnych lat tak będzie. To jest mój krzyż, krzyżyk właściwie. Widocznie potrzebny mi do zbawienia. Rozumiem, teraz, czemu moja mama mawiała, że matki idą od razu do nieba. W chwili opamiętania (a może spokoju właśnie) dziękuję za to, że mogę przeżywać takie trudności.
W obu dzisiejszych czytaniach pojawia się Anioł – on zapowiada i poleca czekać cierpliwie na Dar od Boga. Chyba faktycznie trzeba czekać, wierzyć, że otrzymam tę cierpliwość, czułość i pokorę. Nie wątpić, nie załamywać się, że nie przychodzi. Ufać i czekać i modlić się nieustannie. Zaufać, przecież dobry Bóg słyszy i działać będzie napewno. I przecież czasem przychodzi to, o co proszę, chociaż chciałoby się częściej, łatwiej, za każdym razem. Trzeba czasu.
Tylko czy ja faktycznie usilnie o to się modlę, czy przestaję, kiedy jest trochę lepiej, czy dziękuję? Czy raczej nie dowierzam i wątpię jak Zachariasz i tracę tę umiejętność na nowo i na nowo. Wiara pozwala postępować zgodnie ze swoimi wartościami. Pamiętać o celu – chcę zbawienia moich dzieci. To motywuje.
Jest taka modlitwa matki za wstawiennictwem Św. Rity. Czemu by jej nie odmawiać codziennie… już dziękuję za owoce.
MODLITWA MATKI
O Niepokalana Dziewico, Ty, która jesteś Matką Jezusa i moją, przez miłość św. Rity spójrz na mnie ponoszącą słodką i ważną odpowiedzialność matki. Tobie, o Maryjo, polecam moje dzieci, które tak bardzo kocham, dla których tak bardzo cierpiałam i za które odpowiadam przed Twoim Boskim Synem. Naucz mnie prowadzić je tak, jak to czyniła św. Rita, po pewnej drodze prowadzącej do Boga. Spraw, abym była pełna czułości, ale bez słabości, silna, ale bez surowości. Uproś dla mnie tę cierpliwość, która nigdy się nie kończy, wszystko znosi, gdyż ma jako ostateczny cel zbawienie moich dzieci. Matko Boża, pomóż mi w tym trudnym zadaniu! Uformuj moje serce na podobieństwo Twojego serca i spraw, aby moje dzieci widziały we mnie odblask Twoich cnót, abym umiała je nauczyć kochać Ciebie i służenia Tobie na tej ziemi, byśmy kiedyś mogli znaleźć się w niebie wychwalając Cię i błogosławiąc. Dlatego proszę Cię, Królowo Świętych, abyś otoczyła je opieką św. Rity z Cascia. Amen.
Ojcze nasz… Zdrowaś Maryjo… Chwała Ojcu…
Weronika
18 grudnia 2017 - Poniedziałek
CZYTANIA
(Lb 24,2-7.15-17a)
Gdy Balaam podniósł oczy i zobaczył Izraela rozłożonego obozem według swoich pokoleń, ogarnął go Duch Boży i zaczął głosić swoje pouczenie, mówiąc: Wyrocznia Balaama, syna Beora; wyrocznia męża, który wzrok ma przenikliwy; wyrocznia tego, który słyszy słowa Boże, który ogląda widzenie Wszechmocnego, który pada, a oczy mu się otwierają. Jakubie, jakże piękne są twoje namioty, mieszkania twoje, Izraelu! Jak szerokie doliny potoków, jak ogrody nad brzegiem strumieni lub jak aloes, który Pan sadził, i jak cedry nad wodami. Płynie woda z jego wiader, a zasiew jego ma wilgoć obfitą; król jego wiele mocniejszy niż Agag, królestwo jego w górę wyniesione. I wygłosił swoje pouczenie, mówiąc: Wyrocznia Balaama, syna Beora; wyrocznia męża, który wzrok ma przenikliwy; wyrocznia tego, który słyszy słowa Boże, który ogląda widzenie Wszechmocnego, a w wiedzy Najwyższego ma udział, który pada, a oczy mu się otwierają. Widzę go, lecz jeszcze nie teraz, dostrzegam go, ale nie z bliska: wschodzi Gwiazda z Jakuba, a z Izraela pod
(Ps 25,4-9)
REFREN: Naucz mnie chodzić Twoimi ścieżkami
Daj mi poznać Twoje drogi, Panie,
naucz mnie chodzić Twoimi ścieżkami.
Prowadź mnie w prawdzie według Twych pouczeń,
Boże i Zbawco, w Tobie mam nadzieję.
Wspomnij na swoje miłosierdzie, Panie,
na swoją miłość, która trwa od wieków.
Tylko o mnie pamiętaj w swoim miłosierdziu,
ze względu na dobroć Twą, Panie.
Dobry jest Pan i prawy,
dlatego wskazuje drogę grzesznikom.
Pomaga pokornym czynić dobrze,
pokornych uczy dróg swoich.
(Ps 85,8)
Okaż nam, Panie, łaskę swoją, i daj nam swoje zbawienie.
(Mt 21,23-27)
Gdy Jezus przyszedł do świątyni i nauczał, przystąpili do Niego arcykapłani i starsi ludu z pytaniem: Jakim prawem to czynisz? I kto Ci dał tę władzę? Jezus im odpowiedział: Ja też zadam wam jedno pytanie; jeśli odpowiecie Mi na nie, i Ja powiem wam, jakim prawem to czynię. Skąd pochodził chrzest Janowy: z nieba czy od ludzi? Oni zastanawiali się między sobą: Jeśli powiemy: z nieba, to nam zarzuci: Dlaczego więc nie uwierzyliście mu? A jeśli powiemy: od ludzi - boimy się tłumu, bo wszyscy uważają Jana za proroka. Odpowiedzieli więc Jezusowi: Nie wiemy. On również im odpowiedział: Więc i Ja wam nie powiem, jakim prawem to czynię.
ROZWAŻANIE
To nie był najłatwiejszy dzień. Najlepszy dowód, że do pisania poniedziałkowego rozważania siadam kwadrans po północy, czyli właściwie we wtorek. W myślach wyliczam swoje porażki: uległam irytacji, warknęłam na dzieci, niepotrzebnie korygowałam nieistotne elementy ich zachowania, złościłam się na nieszkodliwe wygłupy, zabraniałam dłubania w cieście na pierniczki (bez sensu!)… Długa lista powodów do niezadowolenia z siebie.
Czytam wyrocznię Balaama i uśmiecham się, a przez moje myśli przelewa się fala dobrych wspomnień z dzisiaj: wszystkie chwile kontaktu i porozumienia z dziećmi, rozwiązane konflikty, wspólne czytanie, rodzinne pieczenie i dekorowanie pierniczków z adwentowym śpiewem na ustach, odkrycia kulinarne (pierniczki z marcepanem!), rozpoczęcie procesu ubierania choinki, w miarę spokojny czas modlitwy i rozmowy o sprawach duchowości (Czy Pan Bóg czyści serce wielką gąbką?), a na koniec spokojne zasypianie pojednanej rodziny. Jakże pięknie! Jakże obficie! Tyle miłości, dobra i przyjemności! A prawie mi umknęło…
Panie, spraw, abym - zamiast smucić się i narzekać, głosić złą nowinę - przemówiła błogosławieństwem i zachwytem nad Twoimi dziełami, nad Twoim królestwem, którego przyczółkiem jest moja rodzina! Otwórz moja oczy, abym widziała Ciebie królującego wśród nas!
Prowadź mnie w prawdzie według Twych pouczeń,
Boże i Zbawco, w Tobie mam nadzieję.
Ela
niedziela, 17 grudnia 2017
17 grudnia 2017 - Trzecia Niedziela Adwentu
CZYTANIA
(Iz 61,1-2a.10-11)
Duch Pana Boga nade mną, bo Pan mnie namaścił. Posłał mnie, by głosić dobrą nowinę ubogim, by opatrywać rany serc złamanych, by zapowiadać wyzwolenie jeńcom i więźniom swobodę; aby obwieszczać rok łaski Pańskiej. Ogromnie się weselę w Panu, dusza moja raduje się w Bogu moim, bo mnie przyodział w szaty zbawienia, okrył mnie płaszczem sprawiedliwości, jak oblubieńca, który wkłada zawój, jak oblubienicę strojną w swe klejnoty. Zaiste, jak ziemia wydaje swe plony, jak ogród rozplenia swe zasiewy, tak Pan Bóg sprawi, że się rozpleni sprawiedliwość i chwalba wobec wszystkich narodów.
(Łk 1,46-50.53-54)
Duch mój się raduje w Bogu, Zbawcy moim
Wielbi dusza moja Pana,
i raduje się duch mój w Bogu, Zbawcy moim.
Bo wejrzał na uniżenie swojej służebnicy,
oto bowiem odtąd błogosławić mnie będą wszystkie pokolenia.
Gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny,
święte jest imię Jego.
A Jego miłosierdzie z pokolenia na pokolenie
nad tymi, co się Go boją.
Głodnych nasycił dobrami,
a bogatych z niczym odprawił.
Ujął się za swoim sługą, Izraelem,
pomny na swe miłosierdzie.
(1 Tes 5,16-24)
Zawsze się radujcie, nieustannie się módlcie! W każdym położeniu dziękujcie, taka jest bowiem wola Boża w Jezusie Chrystusie względem was. Ducha nie gaście, proroctwa nie lekceważcie! Wszystko badajcie, a co szlachetne - zachowujcie! Unikajcie wszystkiego, co ma choćby pozór zła. Sam Bóg pokoju niech was całkowicie uświęca, aby nienaruszony duch wasz, dusza i ciało bez zarzutu zachowały się na przyjście Pana naszego Jezusa Chrystusa. Wierny jest Ten, który was wzywa: On też tego dokona.
(Iz 61, 1)
Duch Pański nade mną, posłał mnie głosić dobrą nowinę ubogim.
(J 1,6-8.19-28)
Pojawił się człowiek posłany przez Boga - Jan mu było na imię. Przyszedł on na świadectwo, aby zaświadczyć o światłości, by wszyscy uwierzyli przez niego. Nie był on światłością, lecz /posłanym/, aby zaświadczyć o światłości. Takie jest świadectwo Jana. Gdy Żydzi wysłali do niego z Jerozolimy kapłanów i lewitów z zapytaniem: Kto ty jesteś?, on wyznał, a nie zaprzeczył, oświadczając: Ja nie jestem Mesjaszem. Zapytali go: Cóż zatem? Czy jesteś Eliaszem? Odrzekł: Nie jestem. Czy ty jesteś prorokiem? Odparł: Nie! Powiedzieli mu więc: Kim jesteś, abyśmy mogli dać odpowiedź tym, którzy nas wysłali? Co mówisz sam o sobie? Odpowiedział: Jam głos wołającego na pustyni: Prostujcie drogę Pańską, jak powiedział prorok Izajasz. A wysłannicy byli spośród faryzeuszów. I zadawali mu pytania, mówiąc do niego: Czemu zatem chrzcisz, skoro nie jesteś ani Mesjaszem, ani Eliaszem, ani prorokiem? Jan im tak odpowiedział: Ja chrzczę wodą. Pośród was stoi Ten, którego wy nie znacie, który po mnie idzie, a któremu ja nie jestem godzien odwiązać rzemyka u Jego sandała. Działo się to w Betanii, po drugiej stronie Jordanu, gdzie Jan udzielał chrztu.
ROZWAŻANIE
Ten rok zaczął się dla nas bardzo szczęśliwie
- pierwszego jego dnia ujawniło się nasze trzecie dzieciąteczko (test pokazał dwie
kreski), bardzo wielka radość i już ułożony scenariusz na najbliższe 9
miesięcy. Plan ułożony w głowie: do końca roku szklonego pociągnę staż, który
zaczęłam, później poród pod koniec wakacji, roczny macierzyński i prawie wrócę
do szkoły i dokończę staż - super :)
Ale Pan Bóg czuwa... Czy zapomniałam, co jest
najważniejsze? Jakie miałam priorytety zawsze? Czy nie powtarzałam, że rodzina
ponad pracę?
Dwa tygodnie po rozpoczęciu roku, w połowie
stycznia, wylądowałam w szpitalu z bardzo mocnym krwawieniem, a w szpitalu mimo leków po dwóch dniach
dostałam drugie. Wielki strach, pamiętam, że szłam na USG z brakiem nadziei, z
pytaniem "Jak to?" USG- mina
lekarza kiepska, ale nagle pojawia się na jego twarzy uśmiech, coś kręci w
aparacie... jest! serduszko wciąż bije.
Nieustannie się módlcie! W każdym położeniu
dziękujcie, taka jest bowiem wola Boża w Jezusie Chrystusie względem
was.
Powrót do priorytetów, przecież Panie Ty nas
ocalasz... Mocna modlitwa do Boga, przez wstawiennictwo królowej Rodzin i Ojca
Pio. Modlitwa całej naszej rodziny za
tym naszym małym Dzieciątkiem, modlitwa całej naszej Ekipy END i wielu
przyjaciół i znajomych.
A z tyłu głowy przebijają się myśli, jaka
nauka z tego wszystkiego ma płynąć? Jedyna: najpierw Ty Panie i Rodzina, a
później szeroko pojęta kariera. Dziękuję za przypomnienie i ułożenie
priorytetów na nowo.
Na kolejnych wizytach u lekarza zalecenia: "Proszę leżeć, bo wszystko wisi na włosku."
Ducha nie gaście...
Jeszcze mocniejsza modlitwa z naszej strony.
Kolejna wizyta tydzień później i słowa
lekarza: "Państwo macie dobre wtyki
w niebie. Wszystko jest w porządku i to nie jest ani moja zasługa, ani
leków (podane tylko psychologicznie),
ani tego, że Pani leżała."
Macie dobre wtyki w niebie!!! Duch Pański nade mną...
Dwa tygodnie później wróciłam do szkoły, cała
ciąża przebiegła bez najmniejszych zakłóceń i dolegliwości, czułam się wyśmienicie, chodziłam po górach, a nasz poród trwał 55 minut (z tego tylko 10 w szpitalu).
Duch
Pański nade mną, posłał mnie głosić dobrą nowinę.
Pan Bóg uzdrawia. Chwała Panu!
Joanna - mama Szymusia, Uli i Krysi. Od 8 lat w Ekipach END (Equipes
Notre-Dame - www.end.org.pl)
sobota, 16 grudnia 2017
16 grudnia 2017 - Sobota
CZYTANIA
(Syr 48,1-4.9-11)
Powstał Eliasz, prorok jak ogień, a słowo jego płonęło jak pochodnia. On głód na nich sprowadził, a swoją gorliwością zmniejszył ich liczbę. Słowem Pańskim zamknął niebo, z niego również trzy razy sprowadził ogień. Jakże wsławiony jesteś, Eliaszu, przez swoje cuda i któż się może pochwalić, że tobie jest równy? Ty, który zostałeś wzięty w skłębionym płomieniu, na wozie, o koniach ognistych. O tobie napisano, żeś zachowany na czasy stosowne, by uśmierzyć gniew przed pomstą, by zwrócić serce ojca do syna, i pokolenia Jakuba odnowić. Szczęśliwi, którzy cię widzieli, i ci, którzy w miłości posnęli, albowiem i my na pewno żyć będziemy.
(Ps 80,2-3.15-16.18-19)
REFREN: Odnów nas, Boże, i daj nam zbawienie
Usłysz, Pasterzu Izraela,
Ty, który zasiadasz nad cherubinami.
Zbudź swą potęgę
i przyjdź nam z pomocą.
Powróć, Boże Zastępów,
wejrzyj z nieba, spójrz i nawiedź tę winorośl.
I chroń to, co zasadziła Twoja prawica,
latorośl, którą umocniłeś dla siebie.
Wyciągnij rękę nad mężem Twojej prawicy,
nad synem człowieczym,
którego umocniłeś w swej służbie.
Już więcej nie odwrócimy się od Ciebie,
daj nam nowe życie, a będziemy Cię chwalili.
(Łk 3,4.6)
Przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla Niego; wszyscy ludzie ujrzą zbawienie Boże.
(Mt 17,10-13)
Kiedy schodzili z góry, uczniowie zapytali Jezusa: Czemu uczeni w Piśmie twierdzą, że najpierw musi przyjść Eliasz? On odparł: Eliasz istotnie przyjdzie i naprawi wszystko. Lecz powiadam wam: Eliasz już przyszedł, a nie poznali go i postąpili z nim tak, jak chcieli. Tak i Syn Człowieczy będzie od nich cierpiał. Wtedy uczniowie zrozumieli, że mówił im o Janie Chrzcicielu.
ROZWAŻANIE
Przygotowania do Bożego Narodzenia to z jednej strony cicha, łagodna, pełna ciepła obecność oczekującej na Syna-Zbawiciela Maryi, a z drugiej - spotkanie z do bólu konkretnym i trochę dzikim (pustynia, skóra wielbłąda, szarańcza) Janem Chrzcicielem, człowiekiem-ogniem.
Przeraża mnie trochę ten Jan. A jednocześnie daje nadzieję. Bóg powierza swoje dzieła, te wielkie i te niepozorne, ludziom o przeróżnych temperamentach i predyspozycjach. Dla każdego ma drogę i zadanie. I chociaż jedni radzą sobie w świecie ludzkich spraw lepiej, a inni gorzej, każdy ma swoje miejsce w świecie Bożego porządku.
Patrzę na moją rodzinę: na siebie, mojego męża, nasze dzieci. Jesteśmy do siebie podobni, a zarazem tak od siebie różni. Każde z nas ma swoje miejsce w naszej rodzinie i każde ma swoje miejsce w Bożym świecie. Wierzę w to, poprzez moje niepokoje, zatroskania, lęki i zwątpienia.
Panie, prowadź nas Twoimi drogami, daj znam poznać Swoje ścieżki, znajdź każde z nas na drogach naszych temperamentów, osobowości, zainteresowań i pasji. Wyrównaj w nas Swoje ścieżki, abyśmy mogli Ciebie spotykać i innych do Ciebie prowadzić.
Ela
piątek, 15 grudnia 2017
15 grudnia 2017 - Piątek
CZYTANIA
(Iz 48,17-19)
Tak mówi Pan, twój Odkupiciel, Święty Izraela: Jam jest Pan, twój Bóg, pouczający cię o tym, co pożyteczne, kierujący tobą na drodze, którą kroczysz. O, gdybyś zważał na me przykazania, stałby się twój pokój jak rzeka, a sprawiedliwość twoja jak morskie fale. Twoje potomstwo byłoby jak piasek, i jak jego ziarnka twoje latorośle. Nigdy by nie usunięto ani wymazano twego imienia sprzed mego oblicza!
(Ps 1,1-4.6)
REFREN: Dasz światło życia idącym za Tobą
Błogosławiony człowiek,
który nie idzie za radą występnych,
nie wchodzi na drogę grzeszników
i nie zasiada w gronie szyderców.
Lecz w prawie Pańskim upodobał sobie
i rozmyśla nad nim dniem i nocą.
On jest jak drzewo zasadzone nad płynącą wodą,
które wydaje owoc w swoim czasie.
Liście jego nie więdną,
a wszystko, co czyni jest udane.
Co innego grzesznicy:
są jak plewa, którą wiatr rozmiata.
Albowiem znana jest Panu droga sprawiedliwych,
a droga występnych zaginie.
Przyjdzie Pan, Książę pokoju, wyjdźcie Mu na spotkanie.
(Mt 11,16-19)
Jezus powiedział do tłumów: Z kim mam porównać to pokolenie? Podobne jest do przebywających na rynku dzieci, które przymawiają swym rówieśnikom: Przygrywaliśmy wam, a nie tańczyliście; biadaliśmy, a wyście nie zawodzili. Przyszedł bowiem Jan: nie jadł ani nie pił, a oni mówią: Zły duch go opętał. Przyszedł Syn Człowieczy: je i pije. a oni mówią: Oto żarłok i pijak, przyjaciel celników i grzeszników. A jednak mądrość usprawiedliwiona jest przez swe czyny.
ROZWAŻANIE
Kiedyś pewien człowiek modlił się nade mną. W trakcie modlitwy otrzymał taki obraz: Jezus i ja spacerujemy razem brzegiem morza, Jezus trzyma mnie jak dziecko za rękę i wyjaśnia mi jakieś sprawy...
Jam jest Pan, twój Bóg, pouczający cię o tym, co pożyteczne, kierujący tobą na drodze, którą kroczysz.
Wiele razy kręcę się w kółko. Rozmyślam, czym mam się zająć, w co włożyć energię i czas, których zasoby są tak ograniczone. Niepokoję się podejmując próby jasnowidzenia przyszłości. Boję się cokolwiek stracić. I kiedy umęczona ta cała kalkulacja przychodzę do Jezusa słyszę Jego słowa: "Przychodź do Mnie. Nie szukaj w sobie. Ja Jestem źródłem wszelkich odpowiedzi."
Całkiem niedawno jedna z moich córeczek zapytała mnie, co to znaczy kochać Boga. Odpowiedziałam jej powtarzając za Ewangelią św. Jana: Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moja naukę. A dziś Bóg wyjawia przede mną wielka obietnicę, która pociąga za sobą przestrzeganie Bożych przykazań: "twój pokój jak rzeka", "sprawiedliwość twoja jak morskie fale", "twoje potomstwo jak piasek". I jeszcze obietnica, która najbardziej dziś poruszyła moje serce: Nigdy by nie usunięto ani wymazano twego imienia sprzed mego oblicza.
Marta
czwartek, 14 grudnia 2017
14 grudnia 2017 - Czwartek
CZYTANIA
(Iz 41,13-20)
Ja, twój Bóg, ująłem cię za prawicę mówiąc ci: Nie lękaj się, przychodzę ci z pomocą. Nie bój się, robaczku Jakubie, nieboraku Izraelu! Ja cię wspomagam - wyrocznia Pana odkupicielem twoim - Święty Izraela. Oto Ja przemieniam cię w młockarskie sanie, nowe, o podwójnym rzędzie zębów: ty zmłócisz i wykruszysz góry, zmienisz pagórki w drobną sieczkę; ty je przewiejesz, a wicher je porwie i trąba powietrzna rozmiecie. Ty natomiast rozradujesz się w Panu, chlubić się będziesz w Świętym Izraela. Nędzni i biedni szukają wody, i nie ma! Ich język wysechł już z pragnienia. Ja, Pan, wysłucham ich, nie opuszczę ich Ja, Bóg Izraela. Każę wytrysnąć strumieniom na nagich wzgórzach i źródłom wód pośrodku nizin. Zamienię pustynię na pojezierze, a wyschniętą ziemię na wodotryski. Na pustyni zasadzę cedry, akacje, mirty i oliwki; rozkrzewię na pustkowiu cyprysy, wiązy i bukszpan obok siebie. Ażeby widzieli i poznali, rozważyli i pojęli wszyscy, że ręka Pańska to uczyniła, że Święty Izraela tego dokonał.
(Ps 145,1.9-13)
REFREN: Pan jest łagodny i bardzo łaskawy
Będę Ciebie wielbił, Boże mój i Królu,
i sławił Twoje imię przez wszystkie wieki.
Pan jest dobry dla wszystkich,
a Jego miłosierdzie nad wszystkim, co stworzył.
Niech Cię wielbią, Panie, wszystkie Twoje dzieła
i niech Cię błogosławią Twoi święci.
Niech mówią o chwale Twojego królestwa
i niech głoszą Twoją potęgę.
Aby synom ludzkim oznajmić Twoją potęgę
i wspaniałość chwały Twojego królestwa.
Królestwo Twoje królestwem wszystkich wieków,
przez wszystkie pokolenia Twoje panowanie.
(Iz 45,8)
Niebiosa, spuśćcie sprawiedliwego jak rosę, niech jak deszcz spłynie z obłoków, niech się otworzy ziemia, i zrodzi Zbawiciela.
(Mt 11,11-15)
Jezus powiedział do tłumów: Zaprawdę, powiadam wam: Między narodzonymi z niewiast nie powstał większy od Jana Chrzciciela. Lecz najmniejszy w królestwie niebieskim większy jest niż on. A od czasu Jana Chrzciciela aż dotąd królestwo niebieskie doznaje gwałtu i ludzie gwałtowni zdobywają je. Wszyscy bowiem Prorocy i Prawo prorokowali aż do Jana. A jeśli chcecie przyjąć, to on jest Eliaszem, który ma przyjść. Kto ma uszy, niechaj słucha!
ROZWAŻANIE
Czy kura może zmienić się w orła? Czy robaczek może przemienić się w młockarskie sanie i skruszyć góry, a pagórki zmienić w drobna sieczkę? Czy dojrzały człowiek może narodzić się na nowo? Czy ja mogę pokonać moje ograniczenia: lęk, zniechęcenie, nawracający grzech, egoizm, niewiarę?
Staję dzisiaj przed Tobą, Panie i odkrywam, że Ty chcesz mnie, Martę, prawie czterdziestoletnią, z ciałem zmęczonym bólami kręgosłupa, szyi, głowy, z psychiką poranioną, zasmuconą, zniechęconą, asekuracyjną - stworzyć na nowo.
I dam wam serce nowe i ducha nowego tchnę do waszego wnętrza, odbiorę wam serce kamienne, a dam wam serce z ciała (Ez 36, 26)
Pytam się więc, jak Maryja przy zwiastowaniu: "Jakże się to stanie...?" Przecież nie daję rady kochać, przebaczać, ufać Ci, Panie, Panie!
Nędzni i biedni szukają wody, i nie ma! Ich język wysechł już z pragnienia. A zatem stanie się to poprzez moje pragnienie, szczere pragnienie przyjęcia tego, co chcesz mi dać...
Panie, pragnę! Uczyć mnie orłem zdolnym latać wysoko, młockarskimi saniami, pragnę narodzić się na nowo i stać się dzieckiem, które ojciec podrzuca pod sufit, a ono się śmieje! Stwórz o Boże we mnie serce z ciała! Chcę być Tobie poddana jak glina w rękach garncarza.
Marta
Subskrybuj:
Posty (Atom)



