środa, 3 grudnia 2014

4 grudnia 2014 - Czwartek

CZYTANIA

(Iz 26-1-6)
W ów dzień śpiewać będą tę pieśń w Ziemi Judzkiej: Miasto mamy potężne; On jako środek ocalenia sprawił mury i przedmurze. Otwórzcie bramy! Niech wejdzie naród sprawiedliwy, dochowujący wierności; jego charakter stateczny Ty kształtujesz w pokoju, w pokoju, bo Tobie zaufał. Złóżcie nadzieję w Panu na zawsze, bo Pan jest wiekuistą Skałą! Bo On poniżył przebywających na szczytach, upokorzył miasto niedostępne, upokorzył je aż do ziemi, sprawił, że w proch runęło: podepcą je nogi, nogi biednych i stopy ubogich.


(Ps 118,1.8-9.19-21.25-27)
REFREN: Błogosławiony, idący od Pana


Wysławiajcie Pana, bo jest dobry,
bo łaska Jego trwa na wieki.
Lepiej się uciec do Pana,
niż pokładać ufność w człowieku.
Lepiej się uciec do Pana,
niż pokładać ufność w książętach.


Otwórzcie mi bramy sprawiedliwości,
wejdę przez nie i podziękuję Panu.
Oto jest brama Pana,
przez nią wejdą sprawiedliwi.
Dziękuję Tobie, żeś mnie wysłuchał
i stałeś się moim Zbawcą.


O Panie, Ty nas wybaw,
o Panie, daj nam pomyślność.
Błogosławiony, który przybywa w imię Pańskie,
błogosławimy was z Pańskiego domu.
Pan jest Bogiem
i daje nam światło.


(Iz 55, 6)
Szukajcie Pana, gdy Go można znaleźć, wzywajcie Go, gdy jest blisko.


(Mt 7,21.24-27)
Jezus powiedział do swoich uczniów: Nie każdy, który Mi mówi: Panie, Panie!, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie. Każdego więc, kto tych słów moich słucha i wypełnia je, można porównać z człowiekiem roztropnym, który dom swój zbudował na skale. Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom. On jednak nie runął, bo na skale był utwierdzony. Każdego zaś, kto tych słów moich słucha, a nie wypełnia ich, można porównać z człowiekiem nierozsądnym, który dom swój zbudował na piasku. Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i rzuciły się na ten dom. I runął, a upadek jego był wielki.


ROZWAŻANIE

Z domu rodzinnego wyniosłam przykład moich rodziców, którzy zanoszą wszystkie codzienne sprawy Bogu. Cokolwiek robią, zawsze zaczynają od Niego. Widzę ich klęczących i rozmodlonych, a przy okazji solidnie stąpających po ziemi. Mieszkałam w bloku, ale było to duchowe schronienie na miarę pałacu na solidnej skale. Marzyłam zawsze, by też tak budować, by moje dzieci również zaskoczyły, co jest najważniejsze. Kto!

Moim wielkim odkryciem w codzienności jest modlitwa dziękczynienia. Wierna i wytrwała. Widzę, że daje mi wiele pokoju, że w cudowny sposób kształtuje moje serce młodej (tak się czuję;) matki.

Właśnie jestem w trzeciej ciąży, a że jestem nietypowej urody;), to ostatnie 3 miesiące zwykle leżę bez ruchu, prawie bez szyjki, z wielką troską czy doniosę do bezpiecznego czasu. Tym razem nie jest to łatwe, bo nie da się ukryć, biegają wokół mnie dwie starsze córki. Już 6 tygodni żyję jak ten placek, raczej w bałaganie, pośród pełnej gali emocji kochanych histeryczek, niezdolna do zabawy z nimi, do wspólnych spacerów i wesołych chwil przy gotowaniu czy zwykłych codziennych czynności. Strasznie być taką bezużyteczną mamą. Kto leżał to wie, że nie jest to łatwe... Ale mimo kryzysów, przyznaję z zachwytem, że  mnie to ubogaca, przez łzy, ale jednak.

Wiele razy w ciągu dnia w myślach dziękuję za właśnie minioną siostrzaną kłótnię, za ten artystyczny, nieustanny dziecięcy bajzel, za dwie różne skarpetki i źle ubrane majtki. Za ich dziwne zabawy, porysowane schody, naleśnik odbity na ścianie, pastę wyciśniętą do zlewu, samodzielnie zawiązane słabo buty, kiepsko wytartą pupę i straszny bałagan w pokoiku. Za tego podskakującego malucha w brzuchu, bolące biodra i ogromną niepewność czy dotrwamy.

To wszystko oddaję Bogu, dziękuję za takie cudowności, za to, że jest jak jest, że mam dla kogo żyć, nieważne, że nie jest idealnie.
I wiecie, On mi zsyła pokój i wiele cierpliwości, wiele radości, dystansu, nadziei, światła w tym mroku i burzy bezsilności.
Czuję, że w ten sposób moje macierzyństwo buduję na twardej skale, że On tu jest Panem i będzie prowadził.


Dziewczyny, Bóg jest dobry! Dziękujmy Mu za to, co jest trudne, co nas denerwuje, martwi i przerasta - będą się działy cuda. On jest Skałą.

Baszka Sikora
(Polonistka, szczęśliwa kura domowa. Od pięciu lat żona Bogumiła, ostatnio coraz bardziej w nim zakochana.;) Mama czteroipółletniej Weroniki, dwuletniej Marysi i małego Jaśka, jeszcze w brzuchu. Związana całym sercem z ruchem duchowości małżeńskiej Equipes Notre-Dame.)

3 grudnia 2014 - Środa


CZYTANIA

(Iz 25,6-10a)
W owym dniu: Pan Zastępów przygotuje dla wszystkich ludów na tej górze ucztę z tłustego mięsa, ucztę z wybornych win, z najpożywniejszego mięsa, z najwyborniejszych win. Zedrze On na tej górze zasłonę, zapuszczoną na twarz wszystkich ludów, i całun, który okrywał wszystkie narody; raz na zawsze zniszczy śmierć. Wtedy Pan Bóg otrze łzy z każdego oblicza, odejmie hańbę od swego ludu na całej ziemi, bo Pan przyrzekł. I powiedzą w owym dniu: Oto nasz Bóg, Ten, któremuśmy zaufali, że nas wybawi; oto Pan, w którym złożyliśmy naszą ufność: cieszmy się i radujmy z Jego zbawienia! Albowiem ręka Pana spocznie na tej górze.


(Ps 23, 1-2a. 2b-3. 4. 5. 6)
REFREN: Po wieczne czasy zamieszkam u Pana


Pan jest moim pasterzem,
niczego mi nie braknie.
Pozwala mi leżeć
na zielonych pastwiskach.


Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć,
orzeźwia moją duszę.
Wiedzie mnie po właściwych ścieżkach
przez wzgląd na swoją chwałę.


Chociażbym przechodził przez ciemną dolinę,
zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną.
Kij Twój i laska pasterska
są moją pociechą.


Stół dla mnie zastawiasz
na oczach mych wrogów.
Namaszczasz mi głowę olejkiem,
a kielich mój pełny po brzegi.


Dobroć i łaska pójdą w ślad za mną
przez wszystkie dni życia
i zamieszkam w domu Pana
po najdłuższe czasy.


Oto Pan przyjdzie, aby lud swój zbawić, błogosławieni, którzy są gotowi wyjść Mu na spotkanie.

(Mt 15,29-37)
Jezus przyszedł nad Jezioro Galilejskie. Wszedł na górę i tam siedział. I przyszły do Niego wielkie tłumy, mając z sobą chromych, ułomnych, niewidomych, niemych i wielu innych, i położyli ich u nóg Jego, a On ich uzdrowił. Tłumy zdumiewały się widząc, że niemi mówią, ułomni są zdrowi, chromi chodzą, niewidomi widzą. I wielbiły Boga Izraela. Lecz Jezus przywołał swoich uczniów i rzekł: Żal Mi tego tłumu! Już trzy dni trwają przy Mnie, a nie mają co jeść. Nie chcę ich puścić zgłodniałych, żeby kto nie zasłabł w drodze. Na to rzekli Mu uczniowie: Skąd tu na pustkowiu weźmiemy tyle chleba żeby nakarmić takie mnóstwo? Jezus zapytał ich: Ile macie chlebów? Odpowiedzieli: Siedem i parę rybek. Polecił ludowi usiąść na ziemi; wziął siedem chlebów i ryby, i odmówiwszy dziękczynienie, połamał, dawał uczniom, uczniowie zaś tłumom. Jedli wszyscy do sytości, a pozostałych ułomków zebrano jeszcze siedem pełnych koszów.




ROZWAŻANIE


Dzisiaj mamy chyba najbardziej kulinarny dzień w całym Adwencie: w czytaniu - uczta ze wspaniałego mięsa i win, w psalmie - stół zastawiony przez Pana, a w Ewangelii tłumy jedzą do syta rozmnożone przez Jezusa ryby i chleb. Wydaje się więc, że Bóg dziś dosłownie wchodzi do naszych kuchni - przestrzeni, gdzie my, matki, spędzamy… znaczącą część życia. 


Wchodzi i widzi niezakręcony słoik z miodem, okruchy bułki i rozsypane płatki kukurydziane. Na blacie laptop z otwartymi serwisami kulinarnymi na kategorii "obiad w pół godziny". Może chciałby się oprzeć o stół, ale ten jeszcze cały klei się od śniadaniowej mieszanki twarogu, dżemu i mleka. 


Kiedy tak myślę, że dziś naprawdę mógłby wejść w środek tego bałaganu, to chcę rzucić się do sprzątania. Ale nie dlatego chyba, żeby czuł się komfortowo, ale po to, żebym się przed nim nie wstydziła. Mierzę się z pragnieniem bycia doskonałą we wszystkich obszarach życia, dlatego gdybym wiedziała że przychodzi zrobiłabym wszystko, żeby był pod wrażeniem. Upiekłabym żeberka w miodzie i ciasto czekoladowe, ogarnęłabym dzieciaki, pomalowałabym rzęsy. A potem usiadłabym i czekała, układając w głowie przebieg naszej rozmowy.


Jednak nie wiem kiedy przyjdzie. Jak go znam, to raczej nie będzie wtedy ciasta. Raczej sajgon w całym domu. Ale może wejdzie, przygarnie mnie pod ramię i zmierzwi mi włosy. Na stole położy ciepłe bagietki i ryby. I powie "Nie przejmuj się. Dziś ja ugotuję". A ja się rozpłaczę i będę szlochać aż do deseru.

Paulina Mazur

(Mama trójki Gałganów, związana ze Wspólnotą Św. Pawła w Krakowie. Pisze na http://tominie.pl)




wtorek, 2 grudnia 2014

2 grudnia 2014 - Wtorek


CZYTANIA

(Iz 11,1-10)
I wyrośnie różdżka z pnia Jessego, wypuści się odrośl z jego korzeni. I spocznie na niej Duch Pański, duch mądrości i rozumu, duch rady i męstwa, duch wiedzy i bojaźni Pańskiej. Upodoba sobie w bojaźni Pańskiej. Nie będzie sądził z pozorów ni wyrokował według pogłosek; raczej rozsądzi biednych sprawiedliwie i pokornym w kraju wyda słuszny wyrok. Rózgą swoich ust uderzy gwałtownika, tchnieniem swoich warg uśmierci bezbożnego. Sprawiedliwość będzie mu pasem na biodrach, a wierność przepasaniem lędźwi. Wtedy wilk zamieszka wraz z barankiem, pantera z koźlęciem razem leżeć będą, cielę i lew paść się będą społem i mały chłopiec będzie je poganiał. Krowa i niedźwiedzica przestawać będą przyjaźnie, młode ich razem będą legały. Lew też jak wół będzie jadał słomę. Niemowlę igrać będzie na norze kobry, dziecko włoży swą rękę do kryjówki żmii. Zła czynić nie będą ani zgubnie działać po całej świętej mej górze, bo kraj się napełni znajomością Pana, na kształt wód, które przepełniają morze. Owego dnia to się stanie: Korzeń Jessego stać będzie na znak dla narodów. Do niego ludy przyjdą po radę, i sławne będzie miejsce jego spoczynku.


(Ps 72, 1-2. 7-8. 12-13. 17)
Pokój zakwitnie, kiedy Pan przybędzie


Boże, przekaż Twój sąd królowi,
a Twoją sprawiedliwość synowi królewskiemu.
Aby Twoim ludem rządził sprawiedliwie
i ubogimi według prawa.


Za dni Jego zakwitnie sprawiedliwość
i wielki pokój, aż księżyc nie zgaśnie.
Będzie panował od morza do morza,
od Rzeki aż po krańce ziemi.


Wyzwoli bowiem biedaka, który Go wzywa,
i ubogiego, co nie ma opieki.
Zmiłuje się nad biednym i ubogim,
nędzarza ocali od śmierci.


Niech Jego imię trwa na wieki,
jak długo świeci słońce, niech trwa Jego imię.
Niech Jego imieniem wzajemnie się błogosławią,
niech wszystkie narody ziemi życzą Mu szczęścia.


Oto nasz Pan przyjdzie z mocą i oświeci oczy sług swoich.

(Łk 10,21-24)
W tej właśnie chwili Jezus rozradował się w Duchu Świętym i rzekł: Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. Ojciec mój przekazał Mi wszystko. Nikt też nie wie, kim jest Syn, tylko Ojciec; ani kim jest Ojciec, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić. Potem zwrócił się do samych uczniów i rzekł: Szczęśliwe oczy, które widzą to, co wy widzicie. Bo powiadam wam: Wielu proroków i królów pragnęło ujrzeć to, co wy widzicie, a nie ujrzeli, i usłyszeć, co słyszycie, a nie usłyszeli.



ROZWAŻANIE

Tyle mam pomysłów na to, co mogę zrobić... Ugotować obiad, wstawić pranie, upiec z dziećmi pierniczki, przeczytać z nimi książkę czy samochodzikami się pobawić. Nie mówiąc o tym, że w kuchni trzeba posprzątać po śniadaniu, remanent zimowy w szafie zrobić, lekcji dopilnować, kwiatki podlać, bo więdną…

A ja siedzę... I karmię piersią - bez przerwy. (Nasza Ania ma jakiś gorszy dzień i potrzebuje mamy na wyłączność...)

Mam też tyle pomysłów na to, jaka powinnam być. Cierpliwa. Mądra. Przyjmująca emocje dzieci na siebie. Mniej gadatliwa. Bardziej uporządkowana. Itd, itp.

Tymczasem dwoje starszych dzieci ma gorączkę, a dwoje młodszych roznosi dom pod każdym względem.

I na to wszystko przychodzi dziś Słowo, że Bóg “zakrywa te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawia je prostaczkom”. Dla mnie to przypomnienie, by żyć w prostocie. Mogę bowiem myśleć o tych wszystkich “powinnam” czy “mogłabym” i trwać w depresji. Mogę też mówić Bogu: “Ty wiesz, co jest dla nas dobre. Uwielbiam Cię w mojej bezsilności”. Lub resztką sił wołać do Niego: “Ratuj!”. I robić tyle, ile jest możliwe. Ciesząc się z dzieci i z pierogów, które zawsze można w takiej sytuacji wyciągnąć z zamrażarki.
 
Agnieszka 
(Urodzona w 1981r., od 10 lat w małżeństwie z Marcinem, z którym mają pięcioro dzieci: Kubę, Martę, Weronikę, Tomka i Anię; od 11 lat we wspólnocie neokatechumenalnej).

poniedziałek, 1 grudnia 2014

1 grudnia 2014 - Poniedziałek


CZYTANIA Z DNIA
 
(Iz 2,1-5)
Widzenie Izajasza, syna Amosa, dotyczące Judy i Jerozolimy: Stanie się na końcu czasów, że góra świątyni Pańskiej stanie mocno na wierzchu gór i wystrzeli ponad pagórki. Wszystkie narody do niej popłyną, mnogie ludy pójdą i rzekną: Chodźcie, wstąpmy na Górę Pańską do świątyni Boga Jakubowego! Niech nas nauczy dróg swoich, byśmy kroczyli Jego ścieżkami. Bo Prawo wyjdzie z Syjonu i słowo Pańskie - z Jeruzalem. On będzie rozjemcą pomiędzy ludami i wyda wyroki dla licznych narodów. Wtedy swe miecze przekują na lemiesze, a swoje włócznie na sierpy. Naród przeciw narodowi nie podniesie miecza, nie będą się więcej zaprawiać do wojny. Chodźcie, domu Jakuba, postępujmy w światłości Pańskiej!


(Ps 122,1-2.4-9)
REFREN: Idźmy z radością na spotkanie Pana


Ucieszyłem się, gdy mi powiedziano:
„Pójdziemy do domu Pana”.
Już stoją nasze stopy
w twoich bramach, Jeruzalem.


Tam wstępują pokolenia Pańskie,
aby zgodnie z prawem Izraela wielbić imię Pana.
Tam ustawiono trony sędziowskie,
trony domu Dawida.


Proście o pokój dla Jeruzalem:
Niech żyją w pokoju, którzy cię miłują.
Niech pokój panuje w twych murach,
a pomyślność w twoich pałacach.


Ze względu na braci moich i przyjaciół
będę wołał: „Pokój z tobą”.
Ze względu na dom Pana, Boga naszego,
modlę się o dobro dla ciebie.


(Ps 80,4)
Panie, Boże nasz, przyjdź, aby nas uwolnić, okaż swoje oblicze, a będziemy zbawieni.


(Mt 8,5-11)
Gdy Jezus wszedł do Kafarnaum, zwrócił się do Niego setnik i prosił Go, mówiąc:
Panie, sługa mój leży w domu sparaliżowany i bardzo cierpi. Rzekł mu Jezus: Przyjdę i uzdrowię go. Lecz setnik odpowiedział: Panie, nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój, ale powiedz tylko słowo, a mój sługa odzyska zdrowie. Bo i ja, choć podlegam władzy, mam pod sobą żołnierzy. Mówię temu: >Idź!< - a idzie; drugiemu: >Chodź tu!< - a przychodzi; a słudze: >Zrób to!< - a robi. Gdy Jezus to usłyszał, zdziwił się i rzekł do tych, którzy szli za Nim: Zaprawdę powiadam wam: U nikogo w Izraelu nie znalazłem tak wielkiej wiary. Lecz powiadam wam: Wielu przyjdzie ze Wschodu i Zachodu i zasiądą do stołu z Abrahamem, Izaakiem i Jakubem w królestwie niebieskim.


ROZWAŻANIE

Adwent i Boże Narodzenie 2008 miały być wyjątkowe. Po raz pierwszy mieliśmy spędzić je jako rodzina: mój Mąż, ja i nasza pierworodna córeczka Ninka, która miała wtedy mieć około pół roku. Przynajmniej tak to sobie wyobrażałam w grudniu poprzedniego roku, w trzecim miesiącu ciąży. A stało się zupełnie inaczej: w dwudziestym tygodniu ciąży u Ninki wykryto ciężka wadę genetyczną. Wiadomo było że umrze kilka godzin po narodzeniu.

"Powiedz tylko słowo a będzie uzdrowione moje dziecko" powtarzałam na każdej Eucharystii. Ale Ninka zmarła jeszcze przed narodzeniem, a urodziłam ją 24 czerwca - równo pół roku przed Wigilią. Przez cały czas miałam poczucie prawie namacalniej obecności Pana i w pełni akceptowałam rozwój wydarzeń. Taki cud...

Jesienią tego samego roku znów zaszłam w ciążę, którą straciłam. Nadchodzących Świąt Bożego Narodzenia, ich skupienia na Dziecku i macierzyństwie, ich rodzinnej atmosfery, wyglądałam z lękiem i niechęcią. Nie wiedziałam jak sobie poradzę z tymi emocjami. To był smutny Adwent i smutne Święta. Przekonałam się jak mogą czuć się ci, którzy z rożnych powodów (losowych, ekonomicznych itd.) są wykluczeni z radości tego czasu. Żłóbek,
"Lulajże Jezuniu", "lili lili laj" zamiast wzruszać, złościły mnie i wywoływały bunt przeciwko czułostkowości celebracji świątecznych.

Później przez wiele miesięcy modliłam się słowami setnika z dzisiejszej Ewangelii o uzdrowienie mojej duszy i moich, popękanych przez te doświadczenia, relacji z rodziną i przyjaciółmi
. Proces uzdrowienia trwał wiele miesięcy a nawet lat, ale rzeczywiście dokonał się i nadal dokonuje, również przez obdarowanie nas przez Boga trójką wspaniałych dzieci. Niesamowita jest dla mnie świadomość że Pismo Święte, również w dzisiejszych czytaniach, mówi o mnie osobiście: to właśnie ja należę do tych wielu, którzy spośród ludow i narodów pogańskich, ze Wschodu i Zachodu, wraz z Abrahamem, Izaakiem i Jakubem już teraz uczestniczą w uczcie królestwa niebieskiego, poprzez Eucharystię i w doświadczeniach działania Pana w moim życiu. On rzeczywiście osobiście troszczy się o pokój w moim sercu i o moje dobro.


Ela Łazarewicz-Wyrzykowska 
(Biblistka. Od dwunastu lat żona Łukasza. Pełnoetatowa mama czteroipółrocznego Teosia, dwuipółrocznej Klary i siedmiotygodniowej Róży. Niegdyś mocno, obecnie nieco luźniej, związana z warszawską wspólnotą Woda Życia. Odnajduje się w Duszpasterstwie Rodzin u ojców dominikanów na ul. Freta w Warszawie.)



niedziela, 30 listopada 2014

30 listopada 2014 - Pierwsza Niedziela Adwentu (rok B)

CZYTANIA Z DNIA 


(Iz 63,16b-17.19b;64,3-7)
Tyś, Panie, naszym Ojcem, "Odkupiciel nasz" to Twoje imię odwieczne. Czemuż, o Panie, dozwalasz nam błądzić z dala od Twoich dróg, tak iż serce nasze staje się nieczułe na bojaźń przed Tobą? Odmień się przez wzgląd na Twoje sługi i na pokolenia Twojego dziedzictwa. Obyś rozdarł niebiosa i zstąpił przed Tobą skłębiły się góry. Ani ucho nie słyszało, ani oko nie widziało, żeby jakiś bóg poza Tobą czynił tyle dla tego, co w nim pokłada ufność. Wychodzisz naprzeciw tych, co radośnie pełnią sprawiedliwość i pamiętają o Twych drogach. Oto Tyś zawrzał gniewem, bośmy grzeszyli przeciw Tobie od dawna i byliśmy zbuntowani. My wszyscy byliśmy skalani, a wszystkie nasze dobre czyny jak skrwawiona szmata. My wszyscy opadliśmy zwiędli jak liście, a nasze winy poniosły nas jak wicher. Nikt nie wzywał Twojego imienia, nikt się nie zbudził, by się chwycić Ciebie. Bo skryłeś Twoje oblicze przed nami i oddałeś nas w moc naszej winy. A jednak, Panie, Tyś naszym Ojcem. Myśmy gliną, a Ty naszym twórcą. Dziełem rąk Twoich jesteśmy my wszyscy.

(Ps 80,2-3.15-16.18-19)
Odnów nas, Boże, i daj nam zbawienie.

Usłysz, Pasterzu Izraela,
Ty, który zasiadasz nad chrubinami.
Zbudź swą potęgę
i przyjdź nam z pomocą.

Powróć, Boże, Zastępów,
wejrzyj z nieba, spójrz i nawiedź tę winorośl.
Chroń to, co to zasadziła Twoja prawica,
latorośl, którą umocniłeś dla siebie.

Wyciągnij rękę nad mężem Twej prawicy,
nad synem człowieczym,
którego umocniłeś w swej służbie.
Już więcej nie odwrócimy się od Ciebie,
daj nam nowe życie, a bedziemy Cię chwalili.

(1 Kor 1,3-9)
Łaska wam i pokój od Boga Ojca naszego, i Pana Jezusa Chrystusa! Bogu mojemu dziękuję wciąż za was, za łaskę daną wam w Chrystusie Jezusie. W Nim to bowiem zostaliście wzbogaceni we wszystko: we wszelkie słowo i wszelkie poznanie, bo świadectwo Chrystusowe utrwaliło się w was, tak iż nie brakuje wam żadnego daru łaski, gdy oczekujecie objawienia się Pana naszego Jezusa Chrystusa. On też będzie umacniał was aż do końca, abyście byli bez zarzutu w dzień Pana naszego Jezusa Chrystusa Wierny jest Bóg, który powołał nas do wspólnoty z Synem swoim Jezusem Chrystusem, Panem naszym.

(Ps 85, 8)
Okaż nam, Panie, łaske swoją i daj nam swoje zbawienie.

(Mk 13,33-37)
Jezus powiedział do swoich uczniów: Uważajcie, czuwajcie, bo nie wiecie, kiedy czas ten nadejdzie. Bo rzecz ma się podobnie jak z człowiekiem, który udał się w podróż. Zostawił swój dom, powierzył swoim sługom staranie o wszystko, każdemu wyznaczył zajęcie, a odźwiernemu przykazał, żeby czuwał. Czuwajcie więc, bo nie wiecie, kiedy pan domu przyjdzie: z wieczora czy o północy, czy o pianiu kogutów, czy rankiem. By niespodzianie przyszedłszy, nie zastał was śpiących. Lecz co wam mówię, mówię wszystkim: Czuwajcie!

ROZWAŻANIE

Mało jest fragmentów Ewangelii tak bliskich mojemu doświadczeniu macierzyństwa, jak ten dzisiejszy.

Pan przyjdzie nagle i zaskoczy mnie, mimo że spodziewam się Jego przybycia? Kto rodził, ten wie jak to jest... 

Dalej: Pan przyszedł w betlejemskim Noworodku. Kiedyś, wieczorem, nocą, nad ranem lub w dzień, przyjdzie znowu - jako Król i Sędzia na końcu czasów. Kiedyś, wieczorem, nocą, nad ranem lub w dzień, przyjdzie po mnie - na końcu mojego czasu. 

A póki co, wieczorem, nocą, nad ranem lub w dzień, przychodzi do mnie w moich dzieciach. W ich potrzebach - gwałtownych, zawsze nie cierpiących zwłoki, często irytujących, nachalnych, ukrytych za tak zwaną niegrzecznością. W erupcjach emocji. I znowu, i znowu. Nie w porę.

Przychodzi też w moich własnych potrzebach (snu, odpoczynku, pomocy - na przykład przy wniesieniu ciężkiego wózka, albo pozbierania rozsypanych zakupów z noworodkiem w nosidle i płaczącą dwuipółlatką u boku...). A to wymaga oddania się z ufnością i pokorą w Jego ręce - i w ręce mojego Męża, rodziny, przyjaciół, lub - o zgrozo! - obcych ludzi.

Chcę pamietać, ze każde Jego przyjście to przynaglenie do tego, żebym jeszcze trochę urodziła się dla Królestwa Bożego. A więc, żebym w bólu rozstała się ze sobą egoistyczną, małostkową, wygodnicką, przywiązaną do rzeczy, samowystarczalną, skupioną na swoich chęciach, wyobrażeniach, pozornie ważnych zadaniach i projektach. Żebym otworzyła się na Jego uzdr
awiającą łaskę.

Oby Pan zastawał mnie uważną i skupioną, wyglądającą Jego przyjścia z wiarą, że On będzie mnie "umacniał do końca", bo "ani ucho nie słyszało, ani oko nie widziało, żeby jakiś bóg poza Nim czynił tyle dla tego, co w nim pokłada ufność".

A więc: Marana tha! Przyjdź, Panie Jezu! 
 
Ale może nie od razu, tylko tak za godzinke albo chociaż pięć minut, żebym zdążyła trochę pospać... 
Pisząca te słowa o 5 rano, z siedmiotygodniową Różą przy piersi, Ela.

Ela Łazarewicz-Wyrzykowska 
(Biblistka. Od dwunastu lat żona Łukasza. Pełnoetatowa mama czteroipółrocznego Teosia, dwuipółrocznej Klary i siedmiotygodniowej Róży. Niegdyś mocno, obecnie nieco luźniej, związana z warszawską wspólnotą Woda Życia. Odnajduje się w Duszpasterstwie Rodzin u ojców dominikanów na ul. Freta w Warszawie.)




sobota, 29 listopada 2014

Mamy Adwent


Jesteśmy pełnoetatowymi mamami. Każda z nas ma trójkę dzieci. Pomysł na ten “kalendarz adwentowy” przyszedł do nas, kiedy dzieliłyśmy się refleksjami o tym, jak doświadczenie macierzyństwa zmieniło nasze przeżywanie Adwentu – okresu liturgicznego poświęconego przecież oczekiwaniu na Dziecko i towarzyszeniu Jego Matce. Pomyślałyśmy, że chętnie dowiemy się, jak inne mamy doświadczają tego świętego czasu, jak go przeżywają, jak rozumieją. A żeby nie były to tylko luźne spostrzeżenia, postanowiłyśmy oprzeć się na Słowie Bożym, prowadzącym nas przez Adwent.

Rozważania na temat czytań liturgicznych z dnia, na każdy dzień Adwentu, zostały napisane przez mamy. Zależy nam na tym, aby objąć jak najszersze spektrum doświadczeń matkowania, a zatem do udziału w tym projekcie zaprosiłyśmy nie tylko mamy biologiczne, ale też adopcyjne i duchowe.

Ale Adwent dotyczy oczywiście nie tylko matek: obrazuje przecież kondycję i życie każdego człowieka. Dlatego do lektury naszych rozważań zapraszamy nie tylko mamy. Wierzymy, że przez pryzmat naszego specyficznego doświadczenia zarówno kobiety, jak i mężczyźni mogą zobaczyć w tym niezwykłym czasie coś nowego i dobrego dla siebie.

Jeszcze uwaga na temat komentarzy do postow na blogu. Wszystkie autorki rozważań pisały je, żeby podzielić się ze sobą nawzajem i z Wami swoim bardzo osobistym doświadczeniem. Zapraszamy Was do zostawiania komentarzy w tym duchu (a więc nie dyskusji czy polemiki). Dziękujemy za przestrzeganie tej zasady.

Dobrej lektury i radosnego Adwentu!

Ela i Małgosia