wtorek, 16 grudnia 2014

16 grudnia 2014 - Wtorek

CZYTANIA

(So 3,1-2.9-13)
Biada buntowniczemu i splugawionemu miastu, co stosuje ucisk! Nie słucha głosu i nie przyjmuje ostrzeżenia, i nie ufa Panu i nie przybliża się do swego Boga. Wtedy bowiem przywrócę narodom wargi czyste, aby wszyscy wzywali imienia Pana i służyli Mu jednomyślnie. Z tamtej strony rzek Kusz wielbiciele moi, Córa z moimi rozproszonymi, dar Mi przyniosą. W dniu tym nie będziesz się wstydzić wszystkich twoich uczynków, przez które dopuściłaś się względem Mnie niewierności; usunę bowiem wtedy spośród ciebie pysznych samochwalców twoich i nie będziesz się więcej wywyższać na świętej mej górze. I zostawię pośród ciebie lud pokorny i biedny, a szukać będą schronienia w imieniu Pana. Reszta Izraela nie będzie czynić nieprawości ani mówić kłamstwa. I nie znajdzie się w ich ustach zwodniczy język, gdy paść się będą i wylegiwać, a nie będzie nikogo, kto by (ich) przestraszył.

(Ps 34,2-3.6-7.17-19.23)
REFREN: Biedak zawołał i Pan go wysłuchał

Będę błogosławił Pana po wieczne czasy,
Jego chwała będzie zawsze na moich ustach.
Dusza moja chlubi się Panem,
niech słyszą pokorni i niech się weselą.

Spójrzcie na Niego, a rozpromienicie się radością,
oblicza wasze nie zapłoną wstydem.
Oto zawołał biedak i Pan go usłyszał,
i uwolnił od wszelkiego ucisku.

Pan zwraca swe oblicze przeciw zło czyniącym,
by pamięć o nich wymazać z ziemi.
Pan słyszy wołających o pomoc
i ratuje ich od wszelkiej udręki.

Pan jest blisko ludzi skruszonych w sercu,
ocala upadłych na duchu.
Pan odkupi dusze sług swoich,
nie zazna kary, kto się doń ucieka.

Przyjdź, Panie, a nie zwlekaj, odpuść grzechy swojego ludu.

(Mt 21,28-32)
Co myślicie? Pewien człowiek miał dwóch synów. Zwrócił się do pierwszego i rzekł: Dziecko, idź dzisiaj i pracuj w winnicy! Ten odpowiedział: Idę, panie!, lecz nie poszedł. Zwrócił się do drugiego i to samo powiedział. Ten odparł: Nie chcę. Później jednak opamiętał się i poszedł. Któryż z tych dwóch spełnił wolę ojca? Mówią Mu: Ten drugi. Wtedy Jezus rzekł do nich: Zaprawdę, powiadam wam: Celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego. Przyszedł bowiem do was Jan drogą sprawiedliwości, a wyście mu nie uwierzyli. Celnicy zaś i nierządnice uwierzyli mu. Wy patrzyliście na to, ale nawet później nie opamiętaliście się, żeby mu uwierzyć.

ROZWAŻANIE

Pewnie tak masz, że są dni, gdy ręce opadają, gdy czujesz, że nie dasz rady sprostać oczekiwaniom swoim i innych. Może ciężko Ci słuchać i znów się spinać i masz ochotę wszystko rzucić, wziąć torbę na ramię i targana emocjami... po prostu wyjść.

Ja też tak mam. Nie mogę już czasem ze zmęczenia słuchać potrzeb i oczekiwań i być radosna "dookoła twarzy", cierpliwa i otwarta.

Czasem ciężko nam tak, że... tylko wyjść. I czujemy, że dojeżdżamy do ściany. Potem żałujemy słów, zaprzepaszczonych szans, czasu, który minął, nerwowych reakcji, opryskliwości, choć w środku wyjemy, że Ojcze to ze zmęczenia, że jestem pogubiona jak dziecko, że sił brak...

Słowo na dziś daje nadzieję, zrozumienie i niesie pokój. Bo Pan wysłucha twojego wołania Biedaku. Zobacz - jaka to będzie ekipa w Niebie. Celnicy nierządnice, degeneraci, wykluczeni... Ci, których spycha się na margines i są znani z braku siły...

I to dobrze! Ty i Ja mamy szansę – z naszym niedoskonałym Mamowaniem, z emocjami, co wzięły górę przy pierwszym podejściu, niesprostaniem oczekiwaniom, z tą torbą na plecach w drzwiach... gdy wracasz jednak, bo Kochasz, a małe rączki wieszają się na szyi.

Bo Pan jest blisko skruszonych w sercu.

Ola Pruszkowska
(Od ponad 12 lat żona Andrzeja. Mama Ali i Tymka. W ciągłym niedoczasie, wołająca do Ojca. Od 13 lat w Wodzie Życia.)

ROZWAŻANIE 2

Zanim zostałam mamą, pójście na adorację nie było problemem. Obecnie, gdy chcę odwiedzić Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie, muszę zabrać ze sobą dwulatka. Zachodzimy więc do kościoła w drodze na zakupy lub plac zabaw. Jak kościół jest pusty, to mogę sobie pozwolić aż na 5 minut modlitwy. Po ok. 3 minutach słyszę „IDZIEMY” lub „TLAKTOL” (trochę ich ostatnio jeździ na placu przed kościołem). Pozostaje wtedy zrobić „PA PA” Panu Jezusowi i „wysłać” całuska Matce Bożej. Macierzyństwo nie służy długotrwałej kontemplacji.

Za to idealnym rozwiązaniem są AKTY STRZELISTE. Te krótkie formy modlitwy, wezwania, prośby, błagania, dziękczynienia Bogu kojarzą mi się z dzisiejszym psalmem: "Zawołał biedak i Pan go wysłuchał", "Pan słyszy wołających o pomoc".

To jest właśnie to co przydaje się matkom: "Panie Boże niech on przestanie już płakać", "Dzięki Ci, że w końcu zasnął", "Daj mi siłę!", "Boże, cierpliwości bo oszaleję!".

Amen

Elżbieta
(Żona Krzysztofa i mama dwuletniego Wojtusia, ratownik medyczny, Dula, wierna parafianka, członkini wspólnoty Bartymeusz przy par. św. Aleksandra w Warszawie.)


niedziela, 14 grudnia 2014

15 grudnia 2014 - Poniedziałek

CZYTANIA

(Lb 24,2-7.15-17a)

Gdy Balaam podniósł oczy i zobaczył Izraela rozłożonego obozem według swoich pokoleń, ogarnął go Duch Boży i zaczął głosić swoje pouczenie, mówiąc: Wyrocznia Balaama, syna Beora; wyrocznia męża, który wzrok ma przenikliwy; wyrocznia tego, który słyszy słowa Boże, który ogląda widzenie Wszechmocnego, który pada, a oczy mu się otwierają. Jakubie, jakże piękne są twoje namioty, mieszkania twoje, Izraelu! Jak szerokie doliny potoków, jak ogrody nad brzegiem strumieni lub jak aloes, który Pan sadził, i jak cedry nad wodami. Płynie woda z jego wiader, a zasiew jego ma wilgoć obfitą; król jego wiele mocniejszy niż Agag, królestwo jego w góarę wyniesione. I wygłosił swoje pouczenie, mówiąc: Wyrocznia Balaama, syna Beora; wyrocznia męża, który wzrok ma przenikliwy; wyrocznia tego, który słyszy słowa Boże, który ogląda widzenie Wszechmocnego, a w wiedzy Najwyższego ma udział, który pada, a oczy mu się otwierają. Widzę go, lecz jeszcze nie teraz, dostrzegam go, ale nie z bliska: wschodzi Gwiazda z Jakuba, a z Izraela podnosi się berło.

(Ps 25,4-9)

REFREN: Naucz mnie chodzić Twoimi ścieżkami

Daj mi poznać Twoje drogi, Panie,

naucz mnie chodzić Twoimi ścieżkami.

Prowadź mnie w prawdzie według Twych pouczeń,

Boże i Zbawco, w Tobie mam nadzieję.

Wspomnij na swoje miłosierdzie, Panie,

na swoją miłość, która trwa od wieków.

Tylko o mnie pamiętaj w swoim miłosierdziu,

ze względu na dobroć Twą, Panie.

Dobry jest Pan i prawy,

dlatego wskazuje drogę grzesznikom.

Pomaga pokornym czynić dobrze,

pokornych uczy dróg swoich.

(Ps 85,8)

Okaż nam, Panie, łaskę swoją, i daj nam swoje zbawienie.

(Mt 21,23-27)

Gdy Jezus przyszedł do świątyni i nauczał, przystąpili do Niego arcykapłani i starsi ludu z pytaniem: Jakim prawem to czynisz? I kto Ci dał tę władzę? Jezus im odpowiedział: Ja też zadam wam jedno pytanie; jeśli odpowiecie Mi na nie, i Ja powiem wam, jakim prawem to czynię. Skąd pochodził chrzest Janowy: z nieba czy od ludzi? Oni zastanawiali się między sobą: Jeśli powiemy: z nieba, to nam zarzuci: Dlaczego więc nie uwierzyliście mu? A jeśli powiemy: od ludzi - boimy się tłumu, bo wszyscy uważają Jana za proroka. Odpowiedzieli więc Jezusowi: Nie wiemy. On również im odpowiedział: Więc i Ja wam nie powiem, jakim prawem to czynię.

ROZWAŻANIE

Zaskakuje mnie ten maminy Adwent. Im dłużej rozmyślałam nad "swoimi" czytaniami i próbowałam odczytywać je w kontekście bycia mamą, tym więcej pojawiało się myśli ogólnoczłowieczych. O tym, jak bardzo potrzebuję wyrwania się z maminego świata - by do niego dobrze powracać, jak bardzo konstytuują mnie inne przestrzenie, rozmowy o książkach, ludzie, muzyka mocno zaniedbana, kawa w kawiarni z moim mężem.

Zmagam się nieustannie z pytaniem, na ile życie, które wiodę, w którym brakuje światów i aktywności niezwykle dla mnie 
ważnych, jest koniecznym ogołoceniem. Oddaję się przecież najważniejszemu, czyli mężowi i synkom, i nie zamieniłabym tego na nic innego. Ale gdzieś w sercu jest  pragnienie, by przezwyciężać zmęczenie/lenistwo/strach i wychodzić - razem z mężem i synkami - do świata, który przecież jest taki bogaty.

Jak to jest, Panie Boże? Czy teraz wyczynem ma być po prostu pozmywanie naczyń wieczorem, a podróżą w nieznane spacer z dwójką dzieci? Czy tak chcesz mnie nauczyć odpowiedzialności? I radości? 


Pragnienia serca to jedno, a to, co o mnie pomyślą inni, to drugie. I w tym miejscu mogę sobie podać rękę z arcykapłanami z dzisiejszej Ewangelii. Kalkulowali, co odpowiedzieć Jezusowi, by wypaść jak najlepiej. Ja też ważę słowa, kombinuję wpółświadomie, co komu powiedzieć, komu czego nie mówić pod żadnym pozorem, by zachował o mnie dobre zdanie. Jak bardzo interesuje mnie, co inni myślą o tym, jak wychowuję dzieci, ogarniam dom (nie ogarniam), jak irytują wszelkie krytyczne uwagi. 
Słowa.

Starszy syn zaczyna pytać. Jest świetnym obserwatorem, jak przystało na dwuipółlatka. W jego pytaniach nie ma podstępu. Daj, Boże, taką prostotę w myślach i słowach. Naucz mnie chodzić Twoimi ścieżkami. Przyjdź, po prostu.



Marysia
(Żona Jakuba, mama Józka i Janka)


sobota, 13 grudnia 2014

14 grudnia 2014 - Trzecia Niedziela Adwentu

CZYTANIA

(Iz 61,1-2a.10-11)

Duch Pana Boga nade mną, bo Pan mnie namaścił. Posłał mnie, by głosić dobrą nowinę ubogim, by opatrywać rany serc złamanych, by zapowiadać wyzwolenie jeńcom i więźniom swobodę; aby obwieszczać rok łaski Pańskiej. Ogromnie się weselę w Panu, dusza moja raduje się w Bogu moim, bo mnie przyodział w szaty zbawienia, okrył mnie płaszczem sprawiedliwości, jak oblubieńca, który wkłada zawój, jak oblubienicę strojną w swe klejnoty. Zaiste, jak ziemia wydaje swe plony, jak ogród rozplenia swe zasiewy, tak Pan Bóg sprawi, że się rozpleni sprawiedliwość i chwalba wobec wszystkich narodów.

(Łk 1,46-50.53-54)

REFREN: Duch mój się raduje w Bogu, Zbawcy moim

Wielbi dusza moja Pana,

i raduje się duch mój w Bogu, Zbawcy moim.

Bo wejrzał na uniżenie swojej służebnicy,

oto bowiem odtąd błogosławić mnie będą wszystkie pokolenia.

Gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny,

święte jest imię Jego.

A Jego miłosierdzie z pokolenia na pokolenie

nad tymi, co się Go boją.

Głodnych nasycił dobrami,

a bogatych z niczym odprawił.

Ujął się za swoim sługą, Izraelem,

pomny na swe miłosierdzie.

(1 Tes 5,16-24)

Zawsze się radujcie, nieustannie się módlcie! W każdym położeniu dziękujcie, taka jest bowiem wola Boża w Jezusie Chrystusie względem was. Ducha nie gaście, proroctwa nie lekceważcie! Wszystko badajcie, a co szlachetne - zachowujcie! Unikajcie wszystkiego, co ma choćby pozór zła. Sam Bóg pokoju niech was całkowicie uświęca, aby nienaruszony duch wasz, dusza i ciało bez zarzutu zachowały się na przyjście Pana naszego Jezusa Chrystusa. Wierny jest Ten, który was wzywa: On też tego dokona.

(Iz 61, 1)
Duch Pański nade mną, posłał mnie głosić dobrą nowinę ubogim.

(J 1,6-8.19-28)

Pojawił się człowiek posłany przez Boga - Jan mu było na imię. Przyszedł on na świadectwo, aby zaświadczyć o światłości, by wszyscy uwierzyli przez niego. Nie był on światłością, lecz /posłanym/, aby zaświadczyć o światłości. Takie jest świadectwo Jana. Gdy Żydzi wysłali do niego z Jerozolimy kapłanów i lewitów z zapytaniem: Kto ty jesteś?, on wyznał, a nie zaprzeczył, oświadczając: Ja nie jestem Mesjaszem. Zapytali go: Cóż zatem? Czy jesteś Eliaszem? Odrzekł: Nie jestem. Czy ty jesteś prorokiem? Odparł: Nie! Powiedzieli mu więc: Kim jesteś, abyśmy mogli dać odpowiedź tym, którzy nas wysłali? Co mówisz sam o sobie? Odpowiedział: Jam głos wołającego na pustyni: Prostujcie drogę Pańską, jak powiedział prorok Izajasz. A wysłannicy byli spośród faryzeuszów. I zadawali mu pytania, mówiąc do niego: Czemu zatem chrzcisz, skoro nie jesteś ani Mesjaszem, ani Eliaszem, ani prorokiem? Jan im tak odpowiedział: Ja chrzczę wodą. Pośród was stoi Ten, którego wy nie znacie, który po mnie idzie, a któremu ja nie jestem godzien odwiązać rzemyka u Jego sandała. Działo się to w Betanii, po drugiej stronie Jordanu, gdzie Jan udzielał chrztu.

ROZWAŻANIE

Tyle obietnic, tyle dobrych nowin w dzisiejszych czytaniach:

że Duch Pański nade mną,

że mnie przyodział szatami zbawienia,

że okrył płaszczem sprawiedliwości,
wejrzał,
namaścił,
uczynił wielkie rzeczy.


Gdy idę spać tak późno, że wolę nie liczyć ile godzin snu mi zostało, gdy wstaję w nocy do najmłodszego synka, gdy budzę się ciemnym grudniowym rankiem, żeby pomóc starszym rozpocząć dzień, zdążyć na roraty czy do szkoły - On jest przy mnie, namaszcza, okrywa.

I gdy spiętrzają się trudności, dzieci się kłócą, mąż poczuł się dotknięty jakimś zdaniem, a ja przecież wcale nie chciałam go zranić, gdy mimo starań wszystko idzie na opak, gdy czuję się beznadziejną mamą i mam ochotę uciec gdzieś daleko - On jest.

I gdy kłopoty mnie przerastają, gdy wołam, że o mnie chyba zapomniał, a przecież sam wezwał mnie i zaprosił na drogę bycia żoną i mamą, więc mógłby mi teraz pomóc… Nie opuszcza mnie. Ujmuje się za swoim sługą, pomny na swe miłosierdzie.

Dziś przyszedł ze słowem „zawsze się radujcie, w każdym położeniu dziękujcie (…) Wierny jest ten, który Was wzywa.”


Aż mi wstyd, bo czasem obrażam się na Niego lub ulegam panice, zwłaszcza, gdy sprawy się komplikują, a ja mam wrażenie, że wołam w głuchą pustkę, że może lepsi i świętsi są wysłuchiwani, lecz nie ja. Potem odkrywam że trudne sprawy się wyprostowały, chmury i miejskie smogi rozwiał wiatr, kłopoty okazały się drogą ku dojrzewaniu, a ja przyjęłam to jako naturalną kolej rzeczy, a nie zauważyłam w tym ręki Pasterza, który przyodział, namaścił, zatroszczył się o moje spanikowane, małe serce. Znów zapomniałam o dziękczynieniu, a przecież to On pomógł kolejny raz powstać.

A gdy mnie już pocieszył, powiedział: „namaściłem was i posłałem, abyście głosili dobrą nowinę ubogim, opatrywali rany serc złamanych”.

Więc teraz, kochana, czas przestać się użalać, tylko zrobić to, do czego cię zapraszam. Gdy czytam te słowa w kontekście bycia mamą, tak wyraźnie widzę, że dużo łatwiej przychodzi mi głosić dobrą nowinę i opatrywać rany serc złamanych wobec młodszych dzieci przybiegających z płaczem i ufnością, że pomogę. A wobec starszych, przykrywających niekiedy smutek i zniechęcenie burknięciem, złością czy nieprzyjemną uwagą wobec rodzeństwa, jest mi o wiele trudniej. Wtedy mam raczej ochotę strofować, pouczać i napominać. Domagać się natychmiastowego zreflektowania się i poprawy. Dopiero po chwili dociera do mnie, że przecież gdy ja się obrażam lub bezgłośnie krzyczę w niebo, mój Pasterz prowadzi mnie łagodnie, namaszcza, przyodziewa. Daje mi czas. Nie gasi Ducha, przeciwnie wzmacnia i dodaje odwagi.

Cały czas uczę się od Niego jak prowadzić moje dzieci, jak być dla nich pasterzem, jak nie gasić Ducha. I jak, niezależnie od wszystkiego, zawsze się radować i w każdym położeniu dziękować. Także za to, że choć nie wiem jak napisać ten tekst, by pokazać, że w zwykłej codzienności, na 4 piętrze bez windy wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny, to nie muszę się tym martwić. On zawsze swą mocą dopełnia moje braki. W tym moja nadzieja jako mamy.

Justyna
(Mama Stasia, Marysi i Józka, nauczyciel akademicki)


ROZWAŻANIE 2

Postanowiłam do pięknego rozważania Justyny dodać swoje dwie obserwacje. Nie mogłam się powstrzymać...

Po pierwsze, Magnificat, będący dzisiejszym psalmem responsoryjnym, przywołuje sytuację spotkania dwóch Mam, dzielących się swoim doświadczeniem działania łaski Bożej w ich życiu, w macierzyństwie. To wydaje mi się kwintesencją naszego kalendarza adwentowego.* Przepełnia mnie wdzięczność wobec wszystkich Mam, które zechciały włączyć się w to dzielenie, czy to jako autorki rozważań, czy jako czytelniczki. Dziękuję! Dobrzę że jesteście!

Po drugie, podobnie jak Justynę, mnie też zatrzymały słowa "Pan mnie namaścił. Posłał mnie, by głosić dobrą nowinę ubogim". Jako mama - może szczególnie teraz, kiedy mam trójkę małych dzieci: niemowlę, ciężko przeżywającą pojawienie się nowej siostrzyczki, a do tego chorą na zapalenie oskrzeli dwuipółlatkę oraz megawrażliwego czterolatka - bardzo doświadczam ubóstwa. Rozumiem je jako doskwierające poczucie braku, niezaspokojonych potrzeb oraz zredukowanie do wypełniania bardzo podstawowych funkcji zapewniających przetrwanie potomstwu. Sen - a co to jest? Zjeść spokojnie ciepły posiłek? Wypić gorącą herbatę? Porządnie zadbać o wygląd w przededniu chrztu najmłodszej? Spokojnie wziąć prysznic? Marzenia! Nie mówiąc o potrzebach wyższych, łącznie z modlitwą. Przecież zawsze trzeba kogoś nakarmić, przewinąć, zetrzeć z podłogi czyjeś siuśki, podetrzeć czyjąś pupę, wytrzeć nos, otrzeć łzy, posprzątać jedzenie z podłogi (kto słyszał o baby aftering?), pomóc zasnąć, i tak dalej. A o ile bardziej stan ubóstwa przeżywają mamy doświadczające trudnej ciąży, które muszą leżeć, uważać na każdy ruch?

Wciąż stykamy się z namowami, żeby od tego, nie ukrywajmy uciążliwego, ubóstwa na różne sposoby się uwalniać, uciekać i myśleć bardziej o sobie. A Bóg namaścił Jezusa żeby mi właśnie w tym ubóstwie głosił dobrą nowinę o zbawieniu. Bardzo pragnę ją usłyszeć w zgiełku mojej hałaśliwej codzienności.

Ela Łazarewicz-Wyrzykowska 
(Biblistka. Od dwunastu lat żona Łukasza. Pełnoetatowa mama czteroipółrocznego Teosia, dwuipółrocznej Klary i siedmiotygodniowej Róży. Niegdyś mocno, obecnie nieco luźniej, związana z warszawską wspólnotą Woda Życia. Odnajduje się w Duszpasterstwie Rodzin u ojców dominikanów na ul. Freta w Warszawie.)

* Oczywiście mam nadzieję że wśród naszych czytelniczek i czytelników są nie tylko mamy!


ROZWAŻANIE 3

Moim wielkim pragnieniem jest umieć radować się i dziękować Panu za to, że jestem poczwórnie matką, żoną. Czasami jednak te dary doprowadzają mnie do skrajnie innych uczuć. Być może tym bardziej tak mocno pragnę tego, co usłyszałam w czytaniu... i nie umiem jakby zbyt często, ani się modlić, ani radować, ani czuwać, ani dziękować za to, że tak hojnie mnie obdarzył. 

Dziś usłyszałam na mszy dla dzieci (której wybitnie nie lubię) to Wezwanie do Radości - gdzieś pomiędzy ukrywaniem swojego sutka ssanego przez mojego wygłodniałego najmłodszego synka, a próbą zainteresowania mszą bardzo wynudzonego starszego syna, a uczuciem dyskomfortu, że mój mąż z resztą dzieci siedzi gdzieś daleko od nas, a tym, że jakiś chłopczyk koło nas głośno płakał i ledwo słyszałam czytanie - zrozumiałam, że to do mnie, że pośród różnych adwentowych przygotowań i starań (które marnie mi wychodzą), tym mam się zająć - po prostu pielęgnowaniem Radości mimo wszystko...

Radować się mimo wszystko...

Zostało mi kilknaście dni adwentu. Mogę zacząć od zaraz...

Czyli np. od momentu kiedy kończę suszyć włosy córce, ratuję najstarszego syna przed przeziębieniem, zaczynającym się nagle, wieszaniem prania i robieniem  kanapek na następny dzień...

Chcę zacząć od zaraz.

Ciekawe, tak na koniec... wpisałam "radość" w google. I oto co mi ciekawego wyskoczyło w Wikipedii (dalej nie szukam bo MUSZĘ iść spać):
"Św.Tomasz z  Akwinu mówił, że jest pięć sposobów na radość, czyli walkę ze smutkiem. Jest to tzw. pięć dróg radości:
    1.    Sprawić sobie jakąś przyjemność.
    2.    Wypłakać się.
    3.    Rozmowa z przyjacielem.
    4.    Kontemplacja prawdy. Tomasz mówi: "Nie ma nic przyjemniejszego od kontemplowania prawdy".
    5.    Kąpiel i sen."

Amen

Weronika Karwowska
(Mama 11-letniego Franka, 9-letniego Rocha, 6-letniej Mii i 9-miesiecznego Leona, żona Łukasza. Scenograf, malarz, kostiumograf. Blisko Dominikanów, jeszcze bliżej tradycji Modlitwy Jezusowej.)



piątek, 12 grudnia 2014

13 grudnia 2014 - Sobota

CZYTANIA

(Syr 48,1-4.9-11)

Następnie powstał Eliasz, prorok jak ogień, a słowo jego płonęło jak pochodnia. On głód na nich sprowadził, a swoją gorliwością zmniejszył ich liczbę. Słowem Pańskim zamknął niebo, z niego również trzy razy sprowadził ogień. Jakże wsławiony jesteś, Eliaszu, przez swoje cuda i któż się może pochwalić, że tobie jest równy? Ty, który zostałeś wzięty w skłębionym płomieniu, na wozie, o koniach ognistych. O tobie napisano, żeś zachowany na czasy stosowne, by uśmierzyć gniew przed pomstą, by zwrócić serce ojca do syna, i pokolenia Jakuba odnowić. Szczęśliwi, którzy cię widzieli, i ci, którzy w miłości posnęli, albowiem i my na pewno żyć będziemy.

(Ps 80,2-3.15-16.18-19)

REFREN: Odnów nas, Boże, i daj nam zbawienie

Usłysz, Pasterzu Izraela,
Ty, który zasiadasz nad cherubinami.

Zbudź swą potęgę

i przyjdź nam z pomocą.

Powróć, Boże Zastępów,

wejrzyj z nieba, spójrz i nawiedź tę winorośl.

I chroń to, co zasadziła Twoja prawica,

latorośl, którą umocniłeś dla siebie.

Wyciągnij rękę nad mężem Twojej prawicy,

nad synem człowieczym,

którego umocniłeś w swej służbie.

Już więcej nie odwrócimy się od Ciebie,

daj nam nowe życie, a będziemy Cię chwalili.

(Łk 3,4.6)

Przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla Niego; wszyscy ludzie ujrzą zbawienie Boże.

(Mt 17,10-13)

Kiedy schodzili z góry, uczniowie zapytali Jezusa: Czemu więc uczeni w Piśmie twierdzą, że najpierw musi przyjść Eliasz? On odparł: Eliasz istotnie przyjdzie i naprawi wszystko. Lecz powiadam wam: Eliasz już przyszedł, a nie poznali go i postąpili z nim tak, jak chcieli. Tak i Syn Człowieczy będzie od nich cierpiał. Wtedy uczniowie zrozumieli, że mówił im o Janie Chrzcicielu.

ROZWAŻANIE

Dzisiejsza Ewangelia to krótki zapis pytań i wątpliwości uczniów. Ludzi, którzy dopiero co doświadczyli czegoś nie z tej ziemi, byli świadkami cudu Przemienienia Jezusa, a już po zejściu z góry momentalnie schodzą na typowo ludzki poziom refleksji. Konfrontują to, co widzieli z tym, co wiedzą lub wydaje im się, że wiedzą. Objawił im się sam Bóg, a oni próbują po ludzku zrozumieć i wytłumaczyć to wydarzenie w kontekście tradycji, którą przekazują ludowi uczeni w Piśmie: Eliasz miał osobiście przygotować ich na przyjście Mesjasza. Przysłany prorok Jan Chrzciciel nie został rozpoznany, został zabity.
 "Postąpili z nim tak, jak im się podobało".

Panie, dawco Słowa i Życia, bądź pochwalony w cudzie życia, który powierzyłeś rodzicom, a w szczególny sposób nam, matkom!


Jestem mamą, już trzykrotnie mogłam doświadczyć niesamowicie pięknego i trudnego zarazem stanu błogosławionego, cudu narodzin, cudu i trudu wychowywania. Pan Bóg błogosławi nam obficie, wraz z każdą decyzją na poczęcie, z każdą zgodą na przyjęcie dziecka zapraszamy do swojej rodziny Jego samego. A jednak nie potrafię nie kalkulować, poddać się zupełnie woli Bożej i zaufać. Wątpię, boję się czy dam radę, czy będę szczęśliwa czy może sfrustrowana i zgorzkniała? 


W ówczesnych Żydach odnajduję siebie. Nie zawsze potrafię zrezygnować z mojej wizji szczęścia, z mojego egoizmu, i przyjąć Boży plan na moje życie, za bardzo liczę tylko na własne siły i wyobrażenia. A przecież Ten, który dał mi życie, wie najlepiej w jakim kształcie i czasie chce do mnie przychodzić poprzez drugiego człowieka.

"Wyciągnij rękę nad mężem Twej prawicy, 

nad synem człowieczym, 

którego umocniłeś w swej służbie. 

Już więcej nie odwrócimy się od Ciebie, 

daj nam nowe życie, a będziemy Cię chwalili. "

Natalia
(Od pięciu lat żona Jakuba, mama Krysi (4 l), Stasia (2 l) i Józka (4 miesiące). Związana z ruchem duchowości małżeńskiej Equipes Notre Dame.)


12 grudnia 2014 - Piątek

CZYTANIA

(Iz 48,17-19)

Tak mówi Pan, twój Odkupiciel, Święty Izraela: Jam jest Pan, twój Bóg, pouczający cię o tym, co pożyteczne, kierujący tobą na drodze, którą kroczysz. O gdybyś zważał na me przykazania, stałby się twój pokój jak rzeka, a sprawiedliwość twoja jak morskie fale. Twoje potomstwo byłoby jak piasek, i jak jego ziarnka twoje latorośle. Nigdy by nie usunięto ani wymazano twego imienia sprzed mego oblicza!

(Ps 1,1-4.6)

REFREN: Dasz światło życia idącym za Tobą

Błogosławiony człowiek,

który nie idzie za radą występnych,

nie wchodzi na drogę grzeszników

i nie zasiada w gronie szyderców.

Lecz w prawie Pańskim upodobał sobie

i rozmyśla nad nim dniem i nocą.

On jest jak drzewo zasadzone nad płynącą wodą,

które wydaje owoc w swoim czasie.

Liście jego nie więdną,

a wszystko, co czyni jest udane.

Co innego grzesznicy:

są jak plewa, którą wiatr rozmiata.

Albowiem znana jest Panu droga sprawiedliwych,

a droga występnych zaginie.

Przyjdzie Pan, Książę pokoju, wyjdźcie mu na spotkanie.

(Mt 11,16-19)

Jezus powiedział do tłumów: Z kim mam porównać to pokolenie? Podobne jest do przebywających na rynku dzieci, które przymawiają swym rówieśnikom: Przygrywaliśmy wam, a nie tańczyliście; biadaliśmy, a wyście nie zawodzili. Przyszedł bowiem Jan: nie jadł ani nie pił, a oni mówią: Zły duch go opętał. Przyszedł Syn Człowieczy: je i pije. a oni mówią: Oto żarłok i pijak, przyjaciel celników i grzeszników. A jednak mądrość usprawiedliwiona jest przez swe czyny.

ROZWAŻANIE

„Idą pasterze patrząc na bajery…”
Idą pasterze patrząc na bajery martwe
Gazety podarte. Foldery nieszczere.
Przyjaźnie niewyraźne. Piwo co otwiera
Ktoś zapatrzony w światłość komputera.
Opłatki gadu-gadu. Spotkania bez śladu
Ślisko na twardym dysku. Lecz jest zapisane
Pewne zjawisko. Jesteśmy tak blisko
Już prawie mamy… Czego dotykamy?
E B. 

Wydawać się może, że nie jest dobrze. Że jest tak jak powyżej, gdy popatrzeć pod podszewkę.
Przez długi czas moje życie nie było zbyt pobożne, nawet gdy dzieci były małe. Niespecjalnie zajmował mnie Bóg; mówiłam sobie - pomyślę o Nim jutro.
A jeszcze jakiś Adwent. W ogóle nie istniał.
Dlatego dokucza mi pamięć. Oprócz niej też zazdrość i żal. Ludzki żal, że zostawiałam To na później. Ludzką zazdrość, że inni byli w Tym szybciej..  
Zaglądałam ciągle „we wczoraj”, albo przyspieszałam „w jutro”. Zawsze spóźniona, zawsze w niedoczasie.  
Dobrze, że już wiem, że liczy się dzisiaj.
Bóg przychodzi dzisiaj. Nie tylko do mnie, ale i do moich dzieci. Na jakichkolwiek drogach są to je znajdzie. Byleby były uważne. Mnie to też dotyczy. Żeby nie zasnąć jak będzie przychodził. Bo obiecał, że przyjdzie na pewno. Dzisiaj, a może jutro.  We  właściwym czasie jak mówi psalm.
Nie czekam już na nadzwyczajne wydarzenia. Uczę się być w powtarzającej się codziennośći.
 
Gdy wstaję po nocy patrząc na „lodowatą kosę” za oknem i myślę; a może sobie dziś odpuszczę, co tam, jeden dzień…
Gdy idę na rynek po ser i jaja i myślę, że trzeba jej jeszcze to zanieść…
Gdy zastanawiam się czy powiedzieć „dzieńdobry” wkurzającemu sąsiadowi, który od rana ryje wiertarką za ścianą…
Gdy wściekam się, że znów ten sam prezydent co dwie kadencje temu …
Gdy myślę, żeby nie iść tam gdzie idę, a nie chcę, bo i tak znów to samo i to samo…itd., itd.
Jest ciemno, ledwo szarzeje. 
 
Zapominam, że Bóg stoi obok. Z zapaloną lampą na ten dzisiejszy dzień. Czeka. A ja nie widzę światła. Nie błogosławię dnia, że wstał. Znów idę po swojemu, brnąc w ledwo szarym poranku.     
A wiem, że jak On nie zapali lampy to nie wstanę po nocy, a potem nie pójdę na rynek, nie powiem „dzieńdobry” sąsiadowi, nie ominę prezydenta w myślach i słowach, nie pójdę tam gdzie nie chcę pójść… itd. itd.
Dobrze, że to wiem. Właściwy czas to zawsze dzisiaj. Rzadko sobie przypominam, że mam Go łapać i prosić o pomoc, żeby mi pomógł powiedzieć słowami psalmu:

Szczęśliwy człowiek który nie idzie za radą bezbożnych
Który na drogach grzeszników nie przystaje
On będzie jak drzewo zasadzone nad płynącą wodą
Które wydaje owoc w właściwym czasie

I powtórzyć refren:
Ja jestem jak drzewo …

EA
(Architekt, matka trójki dzieci które poszły dawno w świat, 18 lat na Drodze Neokatechumenalnej.)


środa, 10 grudnia 2014

11 grudnia 2014 - Czwartek

CZYTANIA

(Iz 41,13-20)

Ja, Pan, twój Bóg, ująłem cię za prawicę mówiąc ci: Nie lękaj się, przychodzę ci z pomocą. Nie bój się, robaczku Jakubie, nieboraku Izraelu! Ja cię wspomagam - wyrocznia Pana - odkupicielem twoim - Święty Izraela. Oto Ja przemieniam cię w młockarskie sanie, nowe, o podwójnym rzędzie zębów: ty zmłócisz i wykruszysz góry, zmienisz pagórki w drobną sieczkę; ty je przewiejesz, a wicher je porwie i trąba powietrzna rozmiecie. Ty natomiast rozradujesz się w Panu, chlubić się będziesz w Świętym Izraela. Nędzni i biedni szukają wody, i nie ma! Ich język wysechł już z pragnienia. Ja, Pan, wysłucham ich, nie opuszczę ich Ja, Bóg Izraela. Każę wytrysnąć strumieniom na nagich wzgórzach i źródłom wód pośrodku nizin. Zamienię pustyanię na pojezierze, a wyschniętą ziemię na wodotryski. Na pustyni zasadzę cedry, akacje, mirty i oliwki; rozkrzewię na pustkowiu cyprysy, wiązy i bukszpan obok siebie. Ażeby widzieli i poznali, rozważyli i pojęli wszyscy, że ręka Pańska to uczyniła, że Święty Izraela tego dokonał.

(Ps 145,1.9-13)

REFREN: Pan jest łagodny i bardzo łaskawy

Będę Ciebie wielbił, Boże mój i Królu,

i sławił Twoje imię przez wszystkie wieki.

Pan jest dobry dla wszystkich,

a Jego miłosierdzie nad wszystkim, co stworzył.

Niech Cię wielbią, Panie, wszystkie Twoje dzieła

i niech Cię błogosławią Twoi święci.

Niech mówią o chwale Twojego królestwa

i niech głoszą Twoją potęgę.

Aby synom ludzkim oznajmić Twoją potęgę

i wspaniałość chwały Twojego królestwa.

Królestwo Twoje królestwem wszystkich wieków,

przez wszystkie pokolenia Twoje panowanie.

(Iz 45,8)

Niebiosa, spuśćcie sprawiedliwego jak rosę, niech jak deszcz spłynie z obłoków, niech się otworzy ziemia i zrodzi Zbawiciela.

(Mt 11,11-15)

Jezus powiedział do tłumów: Zaprawdę, powiadam wam: Między narodzonymi z niewiast nie powstał większy od Jana Chrzciciela. Lecz najmniejszy w królestwie niebieskim większy jest niż on. A od czasu Jana Chrzciciela aż dotąd królestwo niebieskie doznaje gwałtu i ludzie gwałtowni zdobywają je. Wszyscy bowiem Prorocy i Prawo prorokowali aż do Jana. A jeśli chcecie przyjąć, to on jest Eliaszem, który ma przyjść. Kto ma uszy, niechaj słucha!

ROZWAŻANIE

"Kto ma uszy, niechaj słucha"

Ile razy podporządkowuję moje dzieci własnym zaplątanym emocjom? Jak często wydaje mi się, że to ja wiem najlepiej? Najczęściej z powodu niezrozumiałych dla mnie samej uczuć.

Myślę o tym, jaką drogę przeszłam dzięki macierzyństwu. Przez złość na dzieci, nie rzadko nieukrywaną, a na pewno wypieraną, nad którą potem pracowałam na warsztatach. Przez olśniewające rozmowy i książki o akceptowaniu uczuć dzieci, które pozwalały mi czasem dostrzec światełko w tunelu. Przez odkrycie, że "Owocem Ducha jest: [...] cierpliwość, [...] łagodność, opanowanie" (Gal 4, 22-23) i pytanie: dlaczego ja nie mam? Aż wreszcie po miesiącach wołania, zdziwione spojrzenie wstecz, że rzeczywiście Duch działa, że coś się zmienia we mnie. Nawet w mojej słabości i pokraczności pojawia się pokój.

Nie wiem, czy jest dużo lepiej, ale widzę, że jest przede mną droga, a Pan mnie po niej prowadzi. Ile jeszcze zrozumiem dzięki tej najważniejszej przygodzie i misji, moim dzieciom?

Dziękuję Ci, Boże, że dajesz mi uszy, które choć czasem otwierają się na Twój głos. Dziękuję, że codziennie przychodzisz mi z pomocą.

Ewa

(Żona Marka, mama Szczepka i Ani. Niegdyś mocno związana z warszawską Wodą Życia, zakosztowała również duchowości Chemin Neuf, dziś w Kościele Domowym. Razem z rodziną powróciła w pobliże Warszawy po ponad dwóch latach na wsi podlaskiej. Romanistka)

wtorek, 9 grudnia 2014

10 grudnia 2014 - Środa

CZYTANIA

(Iz 40,25-31)

Z kimże byście mogli Mnie porównać, tak, żeby Mi dorównał? - mówi Święty. Podnieście oczy w górę i patrzcie: Kto stworzył te gwiazdy? - Ten, który w szykach prowadzi ich wojsko, wszystkie je woła po imieniu. Spod takiej potęgi i olbrzymiej siły nikt się nie uchyli. Czemu mówisz, Jakubie, i ty, Izraelu, powtarzasz: Zakryta jest moja droga przed Panem i prawo me przed Bogiem przeoczone? Czy nie wiesz tego? Czyś nie słyszał? Pan - to Bóg wieczny, Stwórca krańców ziemi. On się nie męczy ani nie nuży, Jego mądrość jest niezgłębiona. On dodaje mocy zmęczonemu i pomnaża siły omdlałego. Chłopcy się męczą i nużą, chwieją się słabnąc młodzieńcy, lecz ci, co zaufali Panu, odzyskują siły, otrzymują skrzydła jak orły: biegną bez zmęczenia, bez znużenia idą.

(Ps 103,1-4.8.10)

Chwal i błogosław, duszo moja, Pana

Błogosław duszo moja, Pana


i wszystko, co jest we mnie, święte imię Jego.

Błogosław duszo moja, Pana

i nie zapominaj o wszystkich Jego dobrodziejstwach.

On odpuszcza wszystkie twoje winy


i leczy wszystkie choroby,

On twoje życie ratuje od zguby,

obdarza cię łaską i zmiłowaniem.

Miłosierny jest Pan i łaskawy,


nieskory do gniewu i bardzo cierpliwy.

Nie postępuje z nami według naszych grzechów

ani według win naszych nam nie odpłaca.

Oto Pan przyjdzie, aby lud swój zbawić, błogosławieni, którzy są gotowi wyjść Mu na spotkanie.

(Mt 11,28-30)


Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie.

ROZWAŻANIE

“Chłopcy się męczą i nużą, chwieją się słabnąc młodzieńcy, lecz ci, co zaufali Panu, odzyskują siły, otrzymują skrzydła jak orły: biegną bez zmęczenia, bez znużenia idą.”

Mamy też się męczą i nużą. Wykonują powtarzające się codziennie czynności, które często daleko odbiegają od tego, czego się uczyły na studiach i na różnych kursach. A na dodatek to, co mamy robią, często pozostaje niezauważone i niedocenione przez kogokolwiek z domowników i dalszego otoczenia. Może to w nas, mamach, budzić różnorakie frustracje, bo to, co codziennie robimy zarządzając domem i wychowując dzieci, w oczach świata jest przecież mało spektakularne. Może się nam też wydawać, że nawet w oczach Boga te nasze sprawy codzienne są małe i mało ważne, zwłaszcza w obliczu tych wszystkich obecnych światowych problemów, więc nie ma co Mu zawracać nimi głowy. A jednak słyszymy dziś że Bóg nas nie przeoczy, że tak jak zna po imieniu każdą z gwiazd, widzi też nas i nasz codzienny bieg. Ten nasz bieg zresztą przypomina mi bardzo bieg przez płotki -  ledwie sobie człowiek gratuluje pokonanie jednej przeszkody, a już trzeba wyciągać nogę do kolejnego skoku. I tak po ludzku bardzo łatwo stracić i siły fizyczne, i wewnętrzną motywację. Dlatego niezwykle pokrzepiające są dla mnie słowa o zaufaniu Bogu jako niewyczerpanym źródle nowych sił na kolejny etap tego naszego codziennego maratonu, na dodatek przez liczne płotki.


Kasia Newman
(Lingwistka, specjalistka od marketingu, a prywatnie żona Joe, mama Joachima, Ady i Stefana. Duchowo związana z Dominikanami. Żyje na styku trzech kultur: polskiej, angielskiej i niemieckiej, od niedawna mieszka w Monachium.)