środa, 17 grudnia 2014

18 grudnia 2014 - Czwartek

CZYTANIA

(Jr 23,5-8)
Oto nadejdą dni - wyrocznia Pana - kiedy wzbudzę Dawidowi Odrośl sprawiedliwą. Będzie panował jako król, postępując roztropnie, i będzie wykonywał prawo i sprawiedliwość na ziemi. W jego dniach Juda dostąpi zbawienia, a Izrael będzie mieszkał bezpiecznie. To zaś będzie imię, którym go będą nazywać: Pan naszą sprawiedliwością. Dlatego oto nadejdą dni - wyrocznia Pana - kiedy nie będą już mówić: Na życie Pana, który wyprowadził synów Izraela z ziemi egipskiej, lecz raczej: Na życie Pana, który wyprowadził i przywrócił pokolenie domu Izraela z ziemi północnej i ze wszystkich ziem, po których ich rozproszył, tak że będą mogli mieszkać w swej ziemi.

(Ps 72,1-2.12-13.18-19)

REFREN: Pokój zakwitnie, kiedy Pan przybędzie

Boże, przekaż Twój sąd Królowi,
a Twoją sprawiedliwość synowi królewskiemu.

Aby Twoim ludem rządził sprawiedliwie

i ubogimi według prawa.

Wyzwoli bowiem biedaka, który Go wzywa,

i ubogiego, co nie ma opieki.

Zmiłuje się nad biednym i ubogim,

nędzarza ocali od śmierci.

Błogosławiony niech będzie Pan, Bóg Izraela,

który sam czyni cuda.

Na wieki niech będzie błogosławione Jego imię,

a Jego chwała niech wypełni ziemię.

Wodzu domu Izraela, który na Synaju dałeś Prawo Mojżeszowi, przyjdź nas odkupić mocą Twojego ramienia.

(Mt 1,18-24)

Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego. Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie. Gdy powziął tę myśl, oto anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów. A stało się to wszystko, aby się wypełniło słowo Pańskie powiedziane przez Proroka: Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel, to znaczy: Bóg z nami. Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański: wziął swoją Małżonkę do siebie.

ROZWAŻANIE 
 
Ileż razy było tak, że miałam swój plan, ułożony gdzieś z tyłu głowy; plan na życie, na dzień, na najbliższą godzinę. Wiele razy te moje plany legły w gruzach, pokrzyżowane różnymi przypadkami, pojawiała się frustracja, gniew, smutek.

Chcieliśmy, by nasze pierwsze Dziecko urodziło się, kiedy skończę pierwszy etap awansu zawodowego (jestem nauczycielem), tak może po roku małżeństwa, żebyśmy mieli czas cieszyć się tylko sobą, żebyśmy gdzieś pojechali (myśleliśmy jeszcze wtedy, że z dzieckiem jest trudniej), a może niech przyjdzie na świat tuż przed wakacjami. Jak już w końcu stwierdziliśmy, że jesteśmy gotowi, rozpoczęły się starania. Po pięciu bardzo trudnych emocjonalnie miesiącach w końcu dotarło do mnie, że nie tędy droga, sami możemy planować, wyznaczać "odpowiedni" czas, ale bez Pana Boga nasze plany to tylko błądzenie po omacku. Zaprosiliśmy Boga w nasze życie, zawierzyliśmy nasze plany i działania właśnie Jemu. Szymek urodził się przed wakacjami ;).

Na Ulę czekaliśmy ponad 10 miesięcy, ale już bez takich negatywnych emocji, wiedziałam, że jak przyjdzie czas, to Pan Bóg obdarzy nas kolejnym dzieciątkiem.

Życie nauczyło mnie, że nie należy przywiązywać się do swoich planów, a raczej trzeba starać się odgadywać plan Boga wobec siebie. 

Święty Józef też pewnie nie planował tego, że będzie Opiekunem Syna Boga, jego plany też się "zawaliły", jednak Anioł nie mówi do Józefa: "nie złość się", "nie irytuj", on mówi "nie bój się".

A codzienność? Wstać rano, zrobić śniadanie, posprzątać, może poprasować, nastawić pranie, później krótki spacer i przygotowanie obiadu... Hahaha! A teraz rzeczywistość: wstać rano - Mała krzyczy i uspokaja się tylko na rękach, gdy czuje bliskość - zachustowana, można zrobić śniadanie. Po śniadaniu Mała zasnęła, Starszy wdrożył się w zabawę - no to sprintem sprzątamy (mam może 2 godzinki), śmieci wyrzucone, "Mamo! Popatrz jak moje samoloty gaszą pożar, są jak jednostki ratownicze! Iiio, iiiio, iiiio!" - straże mają bardzo głośne syreny, więc z planowanych dwóch godzin wykorzystałam 20 minut. Taka to weryfikacja planów, aż do wieczora.

Nie złoszczę się już, nie irytuję, umacniam się w cierpliwości i w miłości do dzieci i męża.

Gdy wczytuję się w dzisiejsze Słowo jeszcze jedno przychodzi mi na myśl.

Bóg chciał, by Józef wspierał Maryję w realizacji Jego Boskiego planu. Pewnie Maryja poradziłaby sobie sama, bo kobiety są silne i wiele mogą, ale nie zostawił jej, nie wysłał aniołów by ją wspierali i pomagali w zwykłych ludzkich rzeczach, Bóg uświęcił tutaj rolę Ojca - Opiekuna.

Panie, dziękuję Ci za mojego męża, za jego wsparcie, pomoc. Za małe gesty, ale tak ważne, by zachować równowagę. Gdy w sobotę rano, cichutko zabiera dzieci z sypialni i daje mi te 20 minut spokojnego snu, gdy w nocy wstaje i zmienia pieluszkę, gdy po powrocie z pracy zabiera starszego syna na basen, bym mogła się wyciszyć, gdy zachęca dzieci do wysiłku, do pokonania trudności, gdy działa tam, gdzie ja dawno bym utuliła, schowała pod skrzydła i nie wypuściła. Dzięki Ci Panie.

Joanna Sięka
(Od pięciu lat żona Jana; matka Szymonka (3,5) oraz Uli (5 miesięcy). Związana z Ruchem Equipes Notre Dame. Nauczyciel matematyki i przyrody w szkole podstawowej.)

ROZWAŻANIE 2

Józef chciał dobrze dla Maryi, chciał ją odesłać, żeby nie mówiono o niej źle. Ale Bóg znał lepsze rozwiązanie, które wymagało od Józefa zaufania Bogu, uwierzenia Mu.

Niesamowite jest dla mnie działanie Józefa. Anioł mu powiedział, co ma robić i Józef od razu to zrobił. Ciekawe, co było w jego głowie, sercu, jakie myśli tam krążyły. Ważne, że podjął to, co mu polecił Bóg.

„Planowaliśmy” z mężem 3 dzieci. I wszystkie ciąże były świadomie przez nas podejmowane. Jednak przy trzeciej ciąży w 20 tygodniu okazało się, że w brzuchu jest dwoje, a nie jedno dziecko. Taka niespodzianka, której twórcą był Bóg.

Oczywiście przyjęliśmy to dziecko z radością. Rzeczywistość po porodzie przez wiele miesięcy była bardzo trudna. Jak ktoś się pytał, jak dajemy sobie radę, to szczerze odpowiadałam, że nie dajemy sobie rady, że są momenty, w których nie dociągamy, brakuje cierpliwości, nie mówiąc już o śnie, czy chwilki oddechu; ciągłe coś trzeba było zrobić, ciągle ktoś coś chciał.

O ileż prostsze byłoby życie z 2 czy 3 dzieci, ile więcej czasu, ile różnych możliwości działania z nimi, ile więcej czasu mogłabym poświęcić każdemu z nich. A tu Bóg miał swój plan. Podejmuję go. Czasami jest we mnie pytanie: dlaczego ja, która upadam, popełniam błędy wychowawcze, nie zawsze umiem kochać tak, jak trzeba? I odpowiadam sobie, że jest to droga, na której mam tej miłości się uczyć. I wiem, że jest to droga najlepsza da mnie. Ciągle proszę o miłość do męża, dzieci, bo wiem, że miłość jest darem. A Bóg jest jedynym dawcą miłości.

Panie daj nam siłę na drodze matkowania,
Daj miłość, bo jej tak bardzo potrzebujemy,
Daj nam Siebie, abyśmy mogły dawać Ciebie.

Monika
(Żona; mama Zuzi (9,5), Krzysia (6,5), Tomka (3,5) i Pawła (3,5))

17 grudnia 2014 - Środa

CZYTANIA

(Rdz 49,2.8-10)

Jakub zwołał swoich synów i powiedział do nich: Zbierzcie się i słuchajcie, synowie Jakuba, słuchajcie Izraela, ojca waszego! Judo, ciebie sławić będą bracia twoi, twoja bowiem ręka na karku twych wrogów! Synowie twego ojca będą ci oddawać pokłon! Judo, młody lwie, na zdobyczy róść będziesz, mój synu: jak lew czai się, gotuje do skoku, do lwicy podobny - któż się ośmieli go drażnić? Nie zostanie odjęte berło od Judy ani laska pasterska spośród kolan jego, aż przyjdzie ten, do którego ono należy, i zdobędzie posłuch u narodów!

(Ps 72,1-4.7-8.17)

REFREN: Pokój zakwitnie, kiedy Pan przybędzie

Boże, przekaż Twój sąd Królowi,

a Twoją sprawiedliwość synowi królewskiemu.

Aby Twoim ludem rządził sprawiedliwie

i ubogimi według prawa.

Niech góry przyniosą pokój ludowi,

a wzgórza sprawiedliwość.

Otoczy opieką ubogich z ludu,

będzie ratował dzieci biedaków.

Za dni Jego zakwitnie sprawiedliwość

i wielki pokój, aż księżyc nie zgaśnie.

Będzie panował od morza do morza,

od Rzeki aż po krańce ziemi.

Niech Jego imię trwa na wieki,

jak długo świeci słońce, niech trwa Jego imię.

Niech Jego imieniem wzajemnie się błogosławią,

niech wszystkie narody ziemi życzą Mu szczęścia.

Mądrości Najwyższego, która urządzasz wszystko mocno i łagodnie, przyjdź i naucz nas drogi roztropności.

(Mt 1,1-17)

Rodowód Jezusa Chrystusa, syna Dawida, syna Abrahama. Abraham był ojcem Izaaka; Izaak ojcem Jakuba; Jakub ojcem Judy i jego braci; Juda zaś był ojcem Faresa i Zary, których matką była Tamar. Fares był ojcem Ezrona; Ezron ojcem Arama; Aram ojcem Aminadaba; Aminadab ojcem Naassona; Naasson ojcem Salmona; Salmon ojcem Booza, a matką była Rachab. Booz był ojcem Obeda, a matką była Rut. Obed był ojcem Jessego, a Jesse ojcem króla Dawida. Dawid był ojcem Salomona, a matką była /dawna/ żona Uriasza. Salomon był ojcem Roboama; Roboam ojcem Abiasza; Abiasz ojcem Asy; Asa ojcem Jozafata; Jozafat ojcem Jorama; Joram ojcem Ozjasza; Ozjasz ojcem Joatama; Joatam ojcem Achaza; Achaz ojcem Ezechiasza; Ezechiasz ojcem Manassesa; Manasses ojcem Amosa; Amos ojcem Jozjasza; Jozjasz ojcem Jechoniasza i jego braci w czasie przesiedlenia babilońskiego. Po przesiedleniu babilońskim Jechoniasz był ojcem Salatiela; Salatiel ojcem Zorobabela; Zorobabel ojcem Abiuda; Abiud ojcem Eliakima; Eliakim ojcem Azora; Azor ojcem Sadoka; Sadok ojcem Achima; Achim ojcem Eliuda; Eliud ojcem Eleazara; Eleazar ojcem Mattana; Mattan ojcem Jakuba; Jakub ojcem Józefa, męża Maryi, z której narodził się Jezus, zwany Chrystusem. Tak więc w całości od Abrahama do Dawida jest czternaście pokoleń; od Dawida do przesiedlenia babilońskiego czternaście pokoleń; od przesiedlenia babilońskiego do Chrystusa czternaście pokoleń.

ROZWAŻANIE

Mówi się, że Adwent to „czas oczekiwania”, ale przecież słowo „adwent” oznacza „przyjście”. Nie jest więc to okres czekania na narodzenie się Jezusa. On już się urodził. Jest to okres, w którym mamy być gotowi na Jego powtórne przyjście, byśmy mogli wraz z nim osiągnąć pełnie szczęścia.

Czterdzieści dwa pokolenia czekały na narodziny Mesjasza i w końcu je przegapiły. Zbyt pochłonięte były czekaniem. Bardzo często ulegam podobnemu zjawisku. Czekam na coś wielkiego, wspaniałego, na rewolucję w moim życiu. Zaniedbuję tym samym teraźniejszość. Nie doceniam czasu, który mam na to by stawać się lepszą już teraz. Po czasie uświadamiam sobie, że to co się działo, było potrzebne bym dojrzała lub nauczyła się czegoś. Wszystko układa się w całość. Tak było z moją edukacją, pracą, no i ze znalezieniem męża. Tera czekam na poczęcie się drugiego dziecka zamiast BYĆ GOTOWĄ NA PRZYJĘCIE NOWEGO ŻYCIA.

Każdy i każda z wymienionych w rodowodzie Chrystusa postaci miała swoją szczególną rolę w historii zbawienia (o niektórych możemy przeczytać na kartach Pisma Św.). My teraz też mamy swoje role, które powierzył nam Pan Bóg. Szczególnie jako matki-kobiety. Jesteśmy narzędziami w ręku Boga Stwórcy, tak samo jak Maryja. Nie rodzimy i nie wychowujemy dzieci dla siebie. One rodzą się z nas dla Boga.

Elżbieta
(Żona Krzysztofa i mama dwuletniego Wojtusia. Ratownik medyczny, dula. Wierna parafianka, członkini wspólnoty Bartymeusz przy par. św. Aleksandra w Warszawie.)




wtorek, 16 grudnia 2014

16 grudnia 2014 - Wtorek

CZYTANIA

(So 3,1-2.9-13)
Biada buntowniczemu i splugawionemu miastu, co stosuje ucisk! Nie słucha głosu i nie przyjmuje ostrzeżenia, i nie ufa Panu i nie przybliża się do swego Boga. Wtedy bowiem przywrócę narodom wargi czyste, aby wszyscy wzywali imienia Pana i służyli Mu jednomyślnie. Z tamtej strony rzek Kusz wielbiciele moi, Córa z moimi rozproszonymi, dar Mi przyniosą. W dniu tym nie będziesz się wstydzić wszystkich twoich uczynków, przez które dopuściłaś się względem Mnie niewierności; usunę bowiem wtedy spośród ciebie pysznych samochwalców twoich i nie będziesz się więcej wywyższać na świętej mej górze. I zostawię pośród ciebie lud pokorny i biedny, a szukać będą schronienia w imieniu Pana. Reszta Izraela nie będzie czynić nieprawości ani mówić kłamstwa. I nie znajdzie się w ich ustach zwodniczy język, gdy paść się będą i wylegiwać, a nie będzie nikogo, kto by (ich) przestraszył.

(Ps 34,2-3.6-7.17-19.23)
REFREN: Biedak zawołał i Pan go wysłuchał

Będę błogosławił Pana po wieczne czasy,
Jego chwała będzie zawsze na moich ustach.
Dusza moja chlubi się Panem,
niech słyszą pokorni i niech się weselą.

Spójrzcie na Niego, a rozpromienicie się radością,
oblicza wasze nie zapłoną wstydem.
Oto zawołał biedak i Pan go usłyszał,
i uwolnił od wszelkiego ucisku.

Pan zwraca swe oblicze przeciw zło czyniącym,
by pamięć o nich wymazać z ziemi.
Pan słyszy wołających o pomoc
i ratuje ich od wszelkiej udręki.

Pan jest blisko ludzi skruszonych w sercu,
ocala upadłych na duchu.
Pan odkupi dusze sług swoich,
nie zazna kary, kto się doń ucieka.

Przyjdź, Panie, a nie zwlekaj, odpuść grzechy swojego ludu.

(Mt 21,28-32)
Co myślicie? Pewien człowiek miał dwóch synów. Zwrócił się do pierwszego i rzekł: Dziecko, idź dzisiaj i pracuj w winnicy! Ten odpowiedział: Idę, panie!, lecz nie poszedł. Zwrócił się do drugiego i to samo powiedział. Ten odparł: Nie chcę. Później jednak opamiętał się i poszedł. Któryż z tych dwóch spełnił wolę ojca? Mówią Mu: Ten drugi. Wtedy Jezus rzekł do nich: Zaprawdę, powiadam wam: Celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego. Przyszedł bowiem do was Jan drogą sprawiedliwości, a wyście mu nie uwierzyli. Celnicy zaś i nierządnice uwierzyli mu. Wy patrzyliście na to, ale nawet później nie opamiętaliście się, żeby mu uwierzyć.

ROZWAŻANIE

Pewnie tak masz, że są dni, gdy ręce opadają, gdy czujesz, że nie dasz rady sprostać oczekiwaniom swoim i innych. Może ciężko Ci słuchać i znów się spinać i masz ochotę wszystko rzucić, wziąć torbę na ramię i targana emocjami... po prostu wyjść.

Ja też tak mam. Nie mogę już czasem ze zmęczenia słuchać potrzeb i oczekiwań i być radosna "dookoła twarzy", cierpliwa i otwarta.

Czasem ciężko nam tak, że... tylko wyjść. I czujemy, że dojeżdżamy do ściany. Potem żałujemy słów, zaprzepaszczonych szans, czasu, który minął, nerwowych reakcji, opryskliwości, choć w środku wyjemy, że Ojcze to ze zmęczenia, że jestem pogubiona jak dziecko, że sił brak...

Słowo na dziś daje nadzieję, zrozumienie i niesie pokój. Bo Pan wysłucha twojego wołania Biedaku. Zobacz - jaka to będzie ekipa w Niebie. Celnicy nierządnice, degeneraci, wykluczeni... Ci, których spycha się na margines i są znani z braku siły...

I to dobrze! Ty i Ja mamy szansę – z naszym niedoskonałym Mamowaniem, z emocjami, co wzięły górę przy pierwszym podejściu, niesprostaniem oczekiwaniom, z tą torbą na plecach w drzwiach... gdy wracasz jednak, bo Kochasz, a małe rączki wieszają się na szyi.

Bo Pan jest blisko skruszonych w sercu.

Ola Pruszkowska
(Od ponad 12 lat żona Andrzeja. Mama Ali i Tymka. W ciągłym niedoczasie, wołająca do Ojca. Od 13 lat w Wodzie Życia.)

ROZWAŻANIE 2

Zanim zostałam mamą, pójście na adorację nie było problemem. Obecnie, gdy chcę odwiedzić Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie, muszę zabrać ze sobą dwulatka. Zachodzimy więc do kościoła w drodze na zakupy lub plac zabaw. Jak kościół jest pusty, to mogę sobie pozwolić aż na 5 minut modlitwy. Po ok. 3 minutach słyszę „IDZIEMY” lub „TLAKTOL” (trochę ich ostatnio jeździ na placu przed kościołem). Pozostaje wtedy zrobić „PA PA” Panu Jezusowi i „wysłać” całuska Matce Bożej. Macierzyństwo nie służy długotrwałej kontemplacji.

Za to idealnym rozwiązaniem są AKTY STRZELISTE. Te krótkie formy modlitwy, wezwania, prośby, błagania, dziękczynienia Bogu kojarzą mi się z dzisiejszym psalmem: "Zawołał biedak i Pan go wysłuchał", "Pan słyszy wołających o pomoc".

To jest właśnie to co przydaje się matkom: "Panie Boże niech on przestanie już płakać", "Dzięki Ci, że w końcu zasnął", "Daj mi siłę!", "Boże, cierpliwości bo oszaleję!".

Amen

Elżbieta
(Żona Krzysztofa i mama dwuletniego Wojtusia, ratownik medyczny, Dula, wierna parafianka, członkini wspólnoty Bartymeusz przy par. św. Aleksandra w Warszawie.)


niedziela, 14 grudnia 2014

15 grudnia 2014 - Poniedziałek

CZYTANIA

(Lb 24,2-7.15-17a)

Gdy Balaam podniósł oczy i zobaczył Izraela rozłożonego obozem według swoich pokoleń, ogarnął go Duch Boży i zaczął głosić swoje pouczenie, mówiąc: Wyrocznia Balaama, syna Beora; wyrocznia męża, który wzrok ma przenikliwy; wyrocznia tego, który słyszy słowa Boże, który ogląda widzenie Wszechmocnego, który pada, a oczy mu się otwierają. Jakubie, jakże piękne są twoje namioty, mieszkania twoje, Izraelu! Jak szerokie doliny potoków, jak ogrody nad brzegiem strumieni lub jak aloes, który Pan sadził, i jak cedry nad wodami. Płynie woda z jego wiader, a zasiew jego ma wilgoć obfitą; król jego wiele mocniejszy niż Agag, królestwo jego w góarę wyniesione. I wygłosił swoje pouczenie, mówiąc: Wyrocznia Balaama, syna Beora; wyrocznia męża, który wzrok ma przenikliwy; wyrocznia tego, który słyszy słowa Boże, który ogląda widzenie Wszechmocnego, a w wiedzy Najwyższego ma udział, który pada, a oczy mu się otwierają. Widzę go, lecz jeszcze nie teraz, dostrzegam go, ale nie z bliska: wschodzi Gwiazda z Jakuba, a z Izraela podnosi się berło.

(Ps 25,4-9)

REFREN: Naucz mnie chodzić Twoimi ścieżkami

Daj mi poznać Twoje drogi, Panie,

naucz mnie chodzić Twoimi ścieżkami.

Prowadź mnie w prawdzie według Twych pouczeń,

Boże i Zbawco, w Tobie mam nadzieję.

Wspomnij na swoje miłosierdzie, Panie,

na swoją miłość, która trwa od wieków.

Tylko o mnie pamiętaj w swoim miłosierdziu,

ze względu na dobroć Twą, Panie.

Dobry jest Pan i prawy,

dlatego wskazuje drogę grzesznikom.

Pomaga pokornym czynić dobrze,

pokornych uczy dróg swoich.

(Ps 85,8)

Okaż nam, Panie, łaskę swoją, i daj nam swoje zbawienie.

(Mt 21,23-27)

Gdy Jezus przyszedł do świątyni i nauczał, przystąpili do Niego arcykapłani i starsi ludu z pytaniem: Jakim prawem to czynisz? I kto Ci dał tę władzę? Jezus im odpowiedział: Ja też zadam wam jedno pytanie; jeśli odpowiecie Mi na nie, i Ja powiem wam, jakim prawem to czynię. Skąd pochodził chrzest Janowy: z nieba czy od ludzi? Oni zastanawiali się między sobą: Jeśli powiemy: z nieba, to nam zarzuci: Dlaczego więc nie uwierzyliście mu? A jeśli powiemy: od ludzi - boimy się tłumu, bo wszyscy uważają Jana za proroka. Odpowiedzieli więc Jezusowi: Nie wiemy. On również im odpowiedział: Więc i Ja wam nie powiem, jakim prawem to czynię.

ROZWAŻANIE

Zaskakuje mnie ten maminy Adwent. Im dłużej rozmyślałam nad "swoimi" czytaniami i próbowałam odczytywać je w kontekście bycia mamą, tym więcej pojawiało się myśli ogólnoczłowieczych. O tym, jak bardzo potrzebuję wyrwania się z maminego świata - by do niego dobrze powracać, jak bardzo konstytuują mnie inne przestrzenie, rozmowy o książkach, ludzie, muzyka mocno zaniedbana, kawa w kawiarni z moim mężem.

Zmagam się nieustannie z pytaniem, na ile życie, które wiodę, w którym brakuje światów i aktywności niezwykle dla mnie 
ważnych, jest koniecznym ogołoceniem. Oddaję się przecież najważniejszemu, czyli mężowi i synkom, i nie zamieniłabym tego na nic innego. Ale gdzieś w sercu jest  pragnienie, by przezwyciężać zmęczenie/lenistwo/strach i wychodzić - razem z mężem i synkami - do świata, który przecież jest taki bogaty.

Jak to jest, Panie Boże? Czy teraz wyczynem ma być po prostu pozmywanie naczyń wieczorem, a podróżą w nieznane spacer z dwójką dzieci? Czy tak chcesz mnie nauczyć odpowiedzialności? I radości? 


Pragnienia serca to jedno, a to, co o mnie pomyślą inni, to drugie. I w tym miejscu mogę sobie podać rękę z arcykapłanami z dzisiejszej Ewangelii. Kalkulowali, co odpowiedzieć Jezusowi, by wypaść jak najlepiej. Ja też ważę słowa, kombinuję wpółświadomie, co komu powiedzieć, komu czego nie mówić pod żadnym pozorem, by zachował o mnie dobre zdanie. Jak bardzo interesuje mnie, co inni myślą o tym, jak wychowuję dzieci, ogarniam dom (nie ogarniam), jak irytują wszelkie krytyczne uwagi. 
Słowa.

Starszy syn zaczyna pytać. Jest świetnym obserwatorem, jak przystało na dwuipółlatka. W jego pytaniach nie ma podstępu. Daj, Boże, taką prostotę w myślach i słowach. Naucz mnie chodzić Twoimi ścieżkami. Przyjdź, po prostu.



Marysia
(Żona Jakuba, mama Józka i Janka)


sobota, 13 grudnia 2014

14 grudnia 2014 - Trzecia Niedziela Adwentu

CZYTANIA

(Iz 61,1-2a.10-11)

Duch Pana Boga nade mną, bo Pan mnie namaścił. Posłał mnie, by głosić dobrą nowinę ubogim, by opatrywać rany serc złamanych, by zapowiadać wyzwolenie jeńcom i więźniom swobodę; aby obwieszczać rok łaski Pańskiej. Ogromnie się weselę w Panu, dusza moja raduje się w Bogu moim, bo mnie przyodział w szaty zbawienia, okrył mnie płaszczem sprawiedliwości, jak oblubieńca, który wkłada zawój, jak oblubienicę strojną w swe klejnoty. Zaiste, jak ziemia wydaje swe plony, jak ogród rozplenia swe zasiewy, tak Pan Bóg sprawi, że się rozpleni sprawiedliwość i chwalba wobec wszystkich narodów.

(Łk 1,46-50.53-54)

REFREN: Duch mój się raduje w Bogu, Zbawcy moim

Wielbi dusza moja Pana,

i raduje się duch mój w Bogu, Zbawcy moim.

Bo wejrzał na uniżenie swojej służebnicy,

oto bowiem odtąd błogosławić mnie będą wszystkie pokolenia.

Gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny,

święte jest imię Jego.

A Jego miłosierdzie z pokolenia na pokolenie

nad tymi, co się Go boją.

Głodnych nasycił dobrami,

a bogatych z niczym odprawił.

Ujął się za swoim sługą, Izraelem,

pomny na swe miłosierdzie.

(1 Tes 5,16-24)

Zawsze się radujcie, nieustannie się módlcie! W każdym położeniu dziękujcie, taka jest bowiem wola Boża w Jezusie Chrystusie względem was. Ducha nie gaście, proroctwa nie lekceważcie! Wszystko badajcie, a co szlachetne - zachowujcie! Unikajcie wszystkiego, co ma choćby pozór zła. Sam Bóg pokoju niech was całkowicie uświęca, aby nienaruszony duch wasz, dusza i ciało bez zarzutu zachowały się na przyjście Pana naszego Jezusa Chrystusa. Wierny jest Ten, który was wzywa: On też tego dokona.

(Iz 61, 1)
Duch Pański nade mną, posłał mnie głosić dobrą nowinę ubogim.

(J 1,6-8.19-28)

Pojawił się człowiek posłany przez Boga - Jan mu było na imię. Przyszedł on na świadectwo, aby zaświadczyć o światłości, by wszyscy uwierzyli przez niego. Nie był on światłością, lecz /posłanym/, aby zaświadczyć o światłości. Takie jest świadectwo Jana. Gdy Żydzi wysłali do niego z Jerozolimy kapłanów i lewitów z zapytaniem: Kto ty jesteś?, on wyznał, a nie zaprzeczył, oświadczając: Ja nie jestem Mesjaszem. Zapytali go: Cóż zatem? Czy jesteś Eliaszem? Odrzekł: Nie jestem. Czy ty jesteś prorokiem? Odparł: Nie! Powiedzieli mu więc: Kim jesteś, abyśmy mogli dać odpowiedź tym, którzy nas wysłali? Co mówisz sam o sobie? Odpowiedział: Jam głos wołającego na pustyni: Prostujcie drogę Pańską, jak powiedział prorok Izajasz. A wysłannicy byli spośród faryzeuszów. I zadawali mu pytania, mówiąc do niego: Czemu zatem chrzcisz, skoro nie jesteś ani Mesjaszem, ani Eliaszem, ani prorokiem? Jan im tak odpowiedział: Ja chrzczę wodą. Pośród was stoi Ten, którego wy nie znacie, który po mnie idzie, a któremu ja nie jestem godzien odwiązać rzemyka u Jego sandała. Działo się to w Betanii, po drugiej stronie Jordanu, gdzie Jan udzielał chrztu.

ROZWAŻANIE

Tyle obietnic, tyle dobrych nowin w dzisiejszych czytaniach:

że Duch Pański nade mną,

że mnie przyodział szatami zbawienia,

że okrył płaszczem sprawiedliwości,
wejrzał,
namaścił,
uczynił wielkie rzeczy.


Gdy idę spać tak późno, że wolę nie liczyć ile godzin snu mi zostało, gdy wstaję w nocy do najmłodszego synka, gdy budzę się ciemnym grudniowym rankiem, żeby pomóc starszym rozpocząć dzień, zdążyć na roraty czy do szkoły - On jest przy mnie, namaszcza, okrywa.

I gdy spiętrzają się trudności, dzieci się kłócą, mąż poczuł się dotknięty jakimś zdaniem, a ja przecież wcale nie chciałam go zranić, gdy mimo starań wszystko idzie na opak, gdy czuję się beznadziejną mamą i mam ochotę uciec gdzieś daleko - On jest.

I gdy kłopoty mnie przerastają, gdy wołam, że o mnie chyba zapomniał, a przecież sam wezwał mnie i zaprosił na drogę bycia żoną i mamą, więc mógłby mi teraz pomóc… Nie opuszcza mnie. Ujmuje się za swoim sługą, pomny na swe miłosierdzie.

Dziś przyszedł ze słowem „zawsze się radujcie, w każdym położeniu dziękujcie (…) Wierny jest ten, który Was wzywa.”


Aż mi wstyd, bo czasem obrażam się na Niego lub ulegam panice, zwłaszcza, gdy sprawy się komplikują, a ja mam wrażenie, że wołam w głuchą pustkę, że może lepsi i świętsi są wysłuchiwani, lecz nie ja. Potem odkrywam że trudne sprawy się wyprostowały, chmury i miejskie smogi rozwiał wiatr, kłopoty okazały się drogą ku dojrzewaniu, a ja przyjęłam to jako naturalną kolej rzeczy, a nie zauważyłam w tym ręki Pasterza, który przyodział, namaścił, zatroszczył się o moje spanikowane, małe serce. Znów zapomniałam o dziękczynieniu, a przecież to On pomógł kolejny raz powstać.

A gdy mnie już pocieszył, powiedział: „namaściłem was i posłałem, abyście głosili dobrą nowinę ubogim, opatrywali rany serc złamanych”.

Więc teraz, kochana, czas przestać się użalać, tylko zrobić to, do czego cię zapraszam. Gdy czytam te słowa w kontekście bycia mamą, tak wyraźnie widzę, że dużo łatwiej przychodzi mi głosić dobrą nowinę i opatrywać rany serc złamanych wobec młodszych dzieci przybiegających z płaczem i ufnością, że pomogę. A wobec starszych, przykrywających niekiedy smutek i zniechęcenie burknięciem, złością czy nieprzyjemną uwagą wobec rodzeństwa, jest mi o wiele trudniej. Wtedy mam raczej ochotę strofować, pouczać i napominać. Domagać się natychmiastowego zreflektowania się i poprawy. Dopiero po chwili dociera do mnie, że przecież gdy ja się obrażam lub bezgłośnie krzyczę w niebo, mój Pasterz prowadzi mnie łagodnie, namaszcza, przyodziewa. Daje mi czas. Nie gasi Ducha, przeciwnie wzmacnia i dodaje odwagi.

Cały czas uczę się od Niego jak prowadzić moje dzieci, jak być dla nich pasterzem, jak nie gasić Ducha. I jak, niezależnie od wszystkiego, zawsze się radować i w każdym położeniu dziękować. Także za to, że choć nie wiem jak napisać ten tekst, by pokazać, że w zwykłej codzienności, na 4 piętrze bez windy wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny, to nie muszę się tym martwić. On zawsze swą mocą dopełnia moje braki. W tym moja nadzieja jako mamy.

Justyna
(Mama Stasia, Marysi i Józka, nauczyciel akademicki)


ROZWAŻANIE 2

Postanowiłam do pięknego rozważania Justyny dodać swoje dwie obserwacje. Nie mogłam się powstrzymać...

Po pierwsze, Magnificat, będący dzisiejszym psalmem responsoryjnym, przywołuje sytuację spotkania dwóch Mam, dzielących się swoim doświadczeniem działania łaski Bożej w ich życiu, w macierzyństwie. To wydaje mi się kwintesencją naszego kalendarza adwentowego.* Przepełnia mnie wdzięczność wobec wszystkich Mam, które zechciały włączyć się w to dzielenie, czy to jako autorki rozważań, czy jako czytelniczki. Dziękuję! Dobrzę że jesteście!

Po drugie, podobnie jak Justynę, mnie też zatrzymały słowa "Pan mnie namaścił. Posłał mnie, by głosić dobrą nowinę ubogim". Jako mama - może szczególnie teraz, kiedy mam trójkę małych dzieci: niemowlę, ciężko przeżywającą pojawienie się nowej siostrzyczki, a do tego chorą na zapalenie oskrzeli dwuipółlatkę oraz megawrażliwego czterolatka - bardzo doświadczam ubóstwa. Rozumiem je jako doskwierające poczucie braku, niezaspokojonych potrzeb oraz zredukowanie do wypełniania bardzo podstawowych funkcji zapewniających przetrwanie potomstwu. Sen - a co to jest? Zjeść spokojnie ciepły posiłek? Wypić gorącą herbatę? Porządnie zadbać o wygląd w przededniu chrztu najmłodszej? Spokojnie wziąć prysznic? Marzenia! Nie mówiąc o potrzebach wyższych, łącznie z modlitwą. Przecież zawsze trzeba kogoś nakarmić, przewinąć, zetrzeć z podłogi czyjeś siuśki, podetrzeć czyjąś pupę, wytrzeć nos, otrzeć łzy, posprzątać jedzenie z podłogi (kto słyszał o baby aftering?), pomóc zasnąć, i tak dalej. A o ile bardziej stan ubóstwa przeżywają mamy doświadczające trudnej ciąży, które muszą leżeć, uważać na każdy ruch?

Wciąż stykamy się z namowami, żeby od tego, nie ukrywajmy uciążliwego, ubóstwa na różne sposoby się uwalniać, uciekać i myśleć bardziej o sobie. A Bóg namaścił Jezusa żeby mi właśnie w tym ubóstwie głosił dobrą nowinę o zbawieniu. Bardzo pragnę ją usłyszeć w zgiełku mojej hałaśliwej codzienności.

Ela Łazarewicz-Wyrzykowska 
(Biblistka. Od dwunastu lat żona Łukasza. Pełnoetatowa mama czteroipółrocznego Teosia, dwuipółrocznej Klary i siedmiotygodniowej Róży. Niegdyś mocno, obecnie nieco luźniej, związana z warszawską wspólnotą Woda Życia. Odnajduje się w Duszpasterstwie Rodzin u ojców dominikanów na ul. Freta w Warszawie.)

* Oczywiście mam nadzieję że wśród naszych czytelniczek i czytelników są nie tylko mamy!


ROZWAŻANIE 3

Moim wielkim pragnieniem jest umieć radować się i dziękować Panu za to, że jestem poczwórnie matką, żoną. Czasami jednak te dary doprowadzają mnie do skrajnie innych uczuć. Być może tym bardziej tak mocno pragnę tego, co usłyszałam w czytaniu... i nie umiem jakby zbyt często, ani się modlić, ani radować, ani czuwać, ani dziękować za to, że tak hojnie mnie obdarzył. 

Dziś usłyszałam na mszy dla dzieci (której wybitnie nie lubię) to Wezwanie do Radości - gdzieś pomiędzy ukrywaniem swojego sutka ssanego przez mojego wygłodniałego najmłodszego synka, a próbą zainteresowania mszą bardzo wynudzonego starszego syna, a uczuciem dyskomfortu, że mój mąż z resztą dzieci siedzi gdzieś daleko od nas, a tym, że jakiś chłopczyk koło nas głośno płakał i ledwo słyszałam czytanie - zrozumiałam, że to do mnie, że pośród różnych adwentowych przygotowań i starań (które marnie mi wychodzą), tym mam się zająć - po prostu pielęgnowaniem Radości mimo wszystko...

Radować się mimo wszystko...

Zostało mi kilknaście dni adwentu. Mogę zacząć od zaraz...

Czyli np. od momentu kiedy kończę suszyć włosy córce, ratuję najstarszego syna przed przeziębieniem, zaczynającym się nagle, wieszaniem prania i robieniem  kanapek na następny dzień...

Chcę zacząć od zaraz.

Ciekawe, tak na koniec... wpisałam "radość" w google. I oto co mi ciekawego wyskoczyło w Wikipedii (dalej nie szukam bo MUSZĘ iść spać):
"Św.Tomasz z  Akwinu mówił, że jest pięć sposobów na radość, czyli walkę ze smutkiem. Jest to tzw. pięć dróg radości:
    1.    Sprawić sobie jakąś przyjemność.
    2.    Wypłakać się.
    3.    Rozmowa z przyjacielem.
    4.    Kontemplacja prawdy. Tomasz mówi: "Nie ma nic przyjemniejszego od kontemplowania prawdy".
    5.    Kąpiel i sen."

Amen

Weronika Karwowska
(Mama 11-letniego Franka, 9-letniego Rocha, 6-letniej Mii i 9-miesiecznego Leona, żona Łukasza. Scenograf, malarz, kostiumograf. Blisko Dominikanów, jeszcze bliżej tradycji Modlitwy Jezusowej.)



piątek, 12 grudnia 2014

13 grudnia 2014 - Sobota

CZYTANIA

(Syr 48,1-4.9-11)

Następnie powstał Eliasz, prorok jak ogień, a słowo jego płonęło jak pochodnia. On głód na nich sprowadził, a swoją gorliwością zmniejszył ich liczbę. Słowem Pańskim zamknął niebo, z niego również trzy razy sprowadził ogień. Jakże wsławiony jesteś, Eliaszu, przez swoje cuda i któż się może pochwalić, że tobie jest równy? Ty, który zostałeś wzięty w skłębionym płomieniu, na wozie, o koniach ognistych. O tobie napisano, żeś zachowany na czasy stosowne, by uśmierzyć gniew przed pomstą, by zwrócić serce ojca do syna, i pokolenia Jakuba odnowić. Szczęśliwi, którzy cię widzieli, i ci, którzy w miłości posnęli, albowiem i my na pewno żyć będziemy.

(Ps 80,2-3.15-16.18-19)

REFREN: Odnów nas, Boże, i daj nam zbawienie

Usłysz, Pasterzu Izraela,
Ty, który zasiadasz nad cherubinami.

Zbudź swą potęgę

i przyjdź nam z pomocą.

Powróć, Boże Zastępów,

wejrzyj z nieba, spójrz i nawiedź tę winorośl.

I chroń to, co zasadziła Twoja prawica,

latorośl, którą umocniłeś dla siebie.

Wyciągnij rękę nad mężem Twojej prawicy,

nad synem człowieczym,

którego umocniłeś w swej służbie.

Już więcej nie odwrócimy się od Ciebie,

daj nam nowe życie, a będziemy Cię chwalili.

(Łk 3,4.6)

Przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla Niego; wszyscy ludzie ujrzą zbawienie Boże.

(Mt 17,10-13)

Kiedy schodzili z góry, uczniowie zapytali Jezusa: Czemu więc uczeni w Piśmie twierdzą, że najpierw musi przyjść Eliasz? On odparł: Eliasz istotnie przyjdzie i naprawi wszystko. Lecz powiadam wam: Eliasz już przyszedł, a nie poznali go i postąpili z nim tak, jak chcieli. Tak i Syn Człowieczy będzie od nich cierpiał. Wtedy uczniowie zrozumieli, że mówił im o Janie Chrzcicielu.

ROZWAŻANIE

Dzisiejsza Ewangelia to krótki zapis pytań i wątpliwości uczniów. Ludzi, którzy dopiero co doświadczyli czegoś nie z tej ziemi, byli świadkami cudu Przemienienia Jezusa, a już po zejściu z góry momentalnie schodzą na typowo ludzki poziom refleksji. Konfrontują to, co widzieli z tym, co wiedzą lub wydaje im się, że wiedzą. Objawił im się sam Bóg, a oni próbują po ludzku zrozumieć i wytłumaczyć to wydarzenie w kontekście tradycji, którą przekazują ludowi uczeni w Piśmie: Eliasz miał osobiście przygotować ich na przyjście Mesjasza. Przysłany prorok Jan Chrzciciel nie został rozpoznany, został zabity.
 "Postąpili z nim tak, jak im się podobało".

Panie, dawco Słowa i Życia, bądź pochwalony w cudzie życia, który powierzyłeś rodzicom, a w szczególny sposób nam, matkom!


Jestem mamą, już trzykrotnie mogłam doświadczyć niesamowicie pięknego i trudnego zarazem stanu błogosławionego, cudu narodzin, cudu i trudu wychowywania. Pan Bóg błogosławi nam obficie, wraz z każdą decyzją na poczęcie, z każdą zgodą na przyjęcie dziecka zapraszamy do swojej rodziny Jego samego. A jednak nie potrafię nie kalkulować, poddać się zupełnie woli Bożej i zaufać. Wątpię, boję się czy dam radę, czy będę szczęśliwa czy może sfrustrowana i zgorzkniała? 


W ówczesnych Żydach odnajduję siebie. Nie zawsze potrafię zrezygnować z mojej wizji szczęścia, z mojego egoizmu, i przyjąć Boży plan na moje życie, za bardzo liczę tylko na własne siły i wyobrażenia. A przecież Ten, który dał mi życie, wie najlepiej w jakim kształcie i czasie chce do mnie przychodzić poprzez drugiego człowieka.

"Wyciągnij rękę nad mężem Twej prawicy, 

nad synem człowieczym, 

którego umocniłeś w swej służbie. 

Już więcej nie odwrócimy się od Ciebie, 

daj nam nowe życie, a będziemy Cię chwalili. "

Natalia
(Od pięciu lat żona Jakuba, mama Krysi (4 l), Stasia (2 l) i Józka (4 miesiące). Związana z ruchem duchowości małżeńskiej Equipes Notre Dame.)


12 grudnia 2014 - Piątek

CZYTANIA

(Iz 48,17-19)

Tak mówi Pan, twój Odkupiciel, Święty Izraela: Jam jest Pan, twój Bóg, pouczający cię o tym, co pożyteczne, kierujący tobą na drodze, którą kroczysz. O gdybyś zważał na me przykazania, stałby się twój pokój jak rzeka, a sprawiedliwość twoja jak morskie fale. Twoje potomstwo byłoby jak piasek, i jak jego ziarnka twoje latorośle. Nigdy by nie usunięto ani wymazano twego imienia sprzed mego oblicza!

(Ps 1,1-4.6)

REFREN: Dasz światło życia idącym za Tobą

Błogosławiony człowiek,

który nie idzie za radą występnych,

nie wchodzi na drogę grzeszników

i nie zasiada w gronie szyderców.

Lecz w prawie Pańskim upodobał sobie

i rozmyśla nad nim dniem i nocą.

On jest jak drzewo zasadzone nad płynącą wodą,

które wydaje owoc w swoim czasie.

Liście jego nie więdną,

a wszystko, co czyni jest udane.

Co innego grzesznicy:

są jak plewa, którą wiatr rozmiata.

Albowiem znana jest Panu droga sprawiedliwych,

a droga występnych zaginie.

Przyjdzie Pan, Książę pokoju, wyjdźcie mu na spotkanie.

(Mt 11,16-19)

Jezus powiedział do tłumów: Z kim mam porównać to pokolenie? Podobne jest do przebywających na rynku dzieci, które przymawiają swym rówieśnikom: Przygrywaliśmy wam, a nie tańczyliście; biadaliśmy, a wyście nie zawodzili. Przyszedł bowiem Jan: nie jadł ani nie pił, a oni mówią: Zły duch go opętał. Przyszedł Syn Człowieczy: je i pije. a oni mówią: Oto żarłok i pijak, przyjaciel celników i grzeszników. A jednak mądrość usprawiedliwiona jest przez swe czyny.

ROZWAŻANIE

„Idą pasterze patrząc na bajery…”
Idą pasterze patrząc na bajery martwe
Gazety podarte. Foldery nieszczere.
Przyjaźnie niewyraźne. Piwo co otwiera
Ktoś zapatrzony w światłość komputera.
Opłatki gadu-gadu. Spotkania bez śladu
Ślisko na twardym dysku. Lecz jest zapisane
Pewne zjawisko. Jesteśmy tak blisko
Już prawie mamy… Czego dotykamy?
E B. 

Wydawać się może, że nie jest dobrze. Że jest tak jak powyżej, gdy popatrzeć pod podszewkę.
Przez długi czas moje życie nie było zbyt pobożne, nawet gdy dzieci były małe. Niespecjalnie zajmował mnie Bóg; mówiłam sobie - pomyślę o Nim jutro.
A jeszcze jakiś Adwent. W ogóle nie istniał.
Dlatego dokucza mi pamięć. Oprócz niej też zazdrość i żal. Ludzki żal, że zostawiałam To na później. Ludzką zazdrość, że inni byli w Tym szybciej..  
Zaglądałam ciągle „we wczoraj”, albo przyspieszałam „w jutro”. Zawsze spóźniona, zawsze w niedoczasie.  
Dobrze, że już wiem, że liczy się dzisiaj.
Bóg przychodzi dzisiaj. Nie tylko do mnie, ale i do moich dzieci. Na jakichkolwiek drogach są to je znajdzie. Byleby były uważne. Mnie to też dotyczy. Żeby nie zasnąć jak będzie przychodził. Bo obiecał, że przyjdzie na pewno. Dzisiaj, a może jutro.  We  właściwym czasie jak mówi psalm.
Nie czekam już na nadzwyczajne wydarzenia. Uczę się być w powtarzającej się codziennośći.
 
Gdy wstaję po nocy patrząc na „lodowatą kosę” za oknem i myślę; a może sobie dziś odpuszczę, co tam, jeden dzień…
Gdy idę na rynek po ser i jaja i myślę, że trzeba jej jeszcze to zanieść…
Gdy zastanawiam się czy powiedzieć „dzieńdobry” wkurzającemu sąsiadowi, który od rana ryje wiertarką za ścianą…
Gdy wściekam się, że znów ten sam prezydent co dwie kadencje temu …
Gdy myślę, żeby nie iść tam gdzie idę, a nie chcę, bo i tak znów to samo i to samo…itd., itd.
Jest ciemno, ledwo szarzeje. 
 
Zapominam, że Bóg stoi obok. Z zapaloną lampą na ten dzisiejszy dzień. Czeka. A ja nie widzę światła. Nie błogosławię dnia, że wstał. Znów idę po swojemu, brnąc w ledwo szarym poranku.     
A wiem, że jak On nie zapali lampy to nie wstanę po nocy, a potem nie pójdę na rynek, nie powiem „dzieńdobry” sąsiadowi, nie ominę prezydenta w myślach i słowach, nie pójdę tam gdzie nie chcę pójść… itd. itd.
Dobrze, że to wiem. Właściwy czas to zawsze dzisiaj. Rzadko sobie przypominam, że mam Go łapać i prosić o pomoc, żeby mi pomógł powiedzieć słowami psalmu:

Szczęśliwy człowiek który nie idzie za radą bezbożnych
Który na drogach grzeszników nie przystaje
On będzie jak drzewo zasadzone nad płynącą wodą
Które wydaje owoc w właściwym czasie

I powtórzyć refren:
Ja jestem jak drzewo …

EA
(Architekt, matka trójki dzieci które poszły dawno w świat, 18 lat na Drodze Neokatechumenalnej.)