środa, 23 grudnia 2015

23 grudnia 2015 - Środa

CZYTANIA

(Ml 3,1-4.23-24)
Oto Ja wyślę anioła mego, aby przygotował drogę przede Mną, a potem nagle przybędzie do swej świątyni Pan, którego wy oczekujecie, i Anioł Przymierza, którego pragniecie. Oto nadejdzie, mówi Pan Zastępów. Ale kto przetrwa dzień Jego nadejścia i kto się ostoi, gdy się ukaże? Albowiem On jest jak ogień złotnika i jak ług farbiarzy. Usiądzie więc, jakby miał przetapiać i oczyszczać srebro, i oczyści synów Lewiego, i przecedzi ich jak złoto i srebro, a wtedy będą składać Panu ofiary sprawiedliwe. Wtedy będzie miła Panu ofiara Judy i Jeruzalem jak za dawnych dni i lat starożytnych.
Oto Ja poślę wam proroka Eliasza przed nadejściem dnia Pańskiego, dnia wielkiego i strasznego. I skłoni serce ojców ku synom, a serce synów ku ich ojcom, abym nie przyszedł i nie poraził ziemi [izraelskiej] przekleństwem.

(Ps 25,4-5.8-10.14)
REFREN: Podnieście głowy, bo Zbawca nadchodzi

Daj mi poznać Twoje drogi, Panie,
naucz mnie chodzić Twoimi ścieżkami.
Prowadź mnie w prawdzie według Twych pouczeń,
Boże i Zbawco, w Tobie mam nadzieję.

Dobry jest Pan i prawy,
dlatego wskazuje drogę grzesznikom.
Pomaga pokornym czynić dobrze,
pokornych uczy dróg swoich.

Wszystkie ścieżki Pana są pewne i pełne łaski
dla strzegących Jego praw i przymierza.
Bóg powierza swe zamiary tym, którzy się Go boją,
i objawia im swoje przymierze.

Królu narodów, kamieniu węgielny Kościoła, przyjdź i zbaw człowieka, którego z mułu utworzyłeś

(Łk 1,57-66)
Dla Elżbiety zaś nadszedł czas rozwiązania i urodziła syna. Gdy jej są siedzi i krewni usłyszeli, że Pan okazał tak wielkie miłosierdzie nad nią, cieszyli się z nią razem. Ósmego dnia przyszli, aby obrzezać dziecię, i chcieli mu dać imię ojca jego, Zachariasza. Jednakże matka jego odpowiedziała: Nie, lecz ma otrzymać imię Jan. Odrzekli jej: Nie ma nikogo w twoim rodzie, kto by nosił to imię. Pytali więc znakami jego ojca, jak by go chciał nazwać. On zażądał tabliczki i napisał: Jan będzie mu na imię. I wszyscy się dziwili. A natychmiast otworzyły się jego usta, język się rozwiązał i mówił wielbiąc Boga. I padł strach na wszystkich ich są siadów. W całej górskiej krainie Judei rozpowiadano o tym wszystkim, co się zdarzyło. A wszyscy, którzy o tym słyszeli, brali to sobie do serca i pytali: Kimże będzie to dziecię? Bo istotnie ręka Pańska była z nim.



ROZWAŻANIE

Zachariasz i Elżbieta nadają nowonarodzonemu synkowi imię zgodne z poleceniem anioła. To akt posłuszeństwa i wiary. Często nie zdajemy sobie sprawy jak wiele więzów i zapętleń w naszym życiu może być rozsupłanych przez ufne oddanie się Bogu. To najprostsza droga do radości i uwielbienia.

Jezu, ufam Tobie!

To właśnie macierzyństwo sprawiło, że zaczęłam uczyć się zaufania. Takiego naprawdę, na 100 procent. Gdy byłam w ciąży, dzięki ufności odchodziły wszelkie lęki: o życie i zdrowie dziecka, które nosiłam pod sercem. Teraz z ufnością oddaję Jezusowi moje małżeństwo, moje dzieci, moje życie. Bez względu na przeciwności i kłopoty, wiem, że mam trwać, kochać i ufać. Wiem, że sama nic nie zdziałam. Mogę się zadręczać o przyszłość moich dzieci, analizować i kalkulować. Albo mogę bardzo je kochać, zdać się na Pana i radować się w Nim. To Pan wybiera dla nas ścieżki.

Najłatwiejsza i najcelniejsza modlitwa, zawarta w trzech słowach: Jezu, ufam Tobie!

Oddala sie pokusa planowania, chęć panowania nad przyszłością. Oddalają się wszelkie troski. "Miłościwie dam Ci wszystko czego potrzebujesz." Pragnę o tym pamiętać zawsze, zwłaszcza w chwilach zwątpienia w siebie lub bliskich.

Chwała Panu!

Wiola
(Żona Szymona, mama Janka-Franka, Ignasia i Marianki.)

wtorek, 22 grudnia 2015

22 grudnia 2015 - Wtorek

CZYTANIA

(1 Sm 1,24-28)

Gdy Anna odstawiła Samuela od piersi, wzięła go z sobą w drogę, zabierając również trzyletniego cielca, jedną efę mąki i bukłak wina. Przyprowadziła go do domu Pana, do Szilo. Chłopiec był jeszcze mały. Zabili cielca i poprowadzili chłopca przed Helego. Powiedziała ona wówczas: Pozwól, panie mój! Na twoje życie! To ja jestem ową kobietą, która stała tu przed tobą i modliła się do Pana. O tego chłopca się modliłam, i spełnił Pan prośbę, którą do Niego zanosiłam. Oto ja oddaję go Panu. Po wszystkie dni, jak długo będzie żył, zostaje oddany na własność Panu. I oddali tam pokłon Panu.

(Ps: 1 Sm 2,1.4-8)

REFREN: Całym swym sercem raduję się w Panu

Raduje się me serce w Panu,

moc moja ku Panu się wznosi.

Rozwarły się me usta na wrogów moich,

gdyż cieszyć się mogę Twoją pomocą.

Łuki siłaczy się łamią,

słabi przepasują się mocą,

Za chleb najmują się syci, a odpoczywają głodni,

niepłodna rodzi siedmioro,

a więdnie bogata w dzieci.

To Pan daje śmierć i życie,

w grób wtrąca i zeń wywodzi.

Pan uboży i wzbogaca,

poniża i wywyższa.

Z pyłu podnosi biedaka,

z barłogu dźwiga nędzarza,

By go wśród książąt posadzić,

by dać mu stolicę chwały.

Królu narodów, kamieniu węgielny Kościoła, przyjdź i zbaw człowieka, którego z mułu utworzyłeś

(Łk 1,46-56)

Wtedy Maryja rzekła:


Wielbi dusza moja Pana,

i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy.

Bo wejrzał na uniżenie Służebnicy swojej.

Oto bowiem błogosławić mnie będą

odtąd wszystkie pokolenia,

gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny.

Święte jest Jego Imię

a swoje miłosierdzie na pokolenia i pokolenia

[zachowuje] dla tych, co się Go boją.

On przejawia moc ramienia swego,

rozprasza [ludzi] pyszniących się zamysłami serc swoich.

Strąca władców z tronu,

a wywyższa pokornych.

Głodnych nasyca dobrami,

a bogatych z niczym odprawia.

Ujął się za sługą swoim, Izraelem,

pomny na miłosierdzie swoje

jak przyobiecał naszym ojcom

na rzecz Abrahama i jego potomstwa na wieki.


Maryja pozostała u niej około trzech miesięcy; potem wróciła do domu.

ROZWAŻANIE

"O tego chłopca się modliłam"

Zaraz po ślubie mówili nam : "Tylko nie miejcie zaraz dzieci. Poczekajcie." Posłuchałam. Bałam się. Chciałam skończyć studia. I w momencie, gdy przyszła decyzja - teraz, pstryk, dziecko ma być. Nie było. Nie pojawiało się. Pstryk. Nie ma. Niespodzianka! Nie ma na zawolanie. Prosliliśmy wszystkich o modlitwę: "Chcemy mieć dziecko!". 

Doszlo do tego, że napisaliśmy do mniszek Kamedułek z Tyszowca. Sami również prosiliśmy Boga o dziecko. 

To był tydzień Miłosierdzia Bożego, byliśmy w Stanach. Wieczorem odmawialiśmy koronkę do Miłosierdzia Bożego. Z nieustającą myślą: prosimy o dziecko. 

Dokładnie rok później, w tygodniu Miłosierdzia Bożego urodziła nam się pierwsza córka. Do dziś pamiętam ten moment, gdy po porodzie położna połozyła mi Werkę na klatce. To ciepło malutkiego człowieka. Te czarne, patrzące oczy. My matki, wiemy, że to są kadry, ktore nosimy jak skarby - do końca życia. Nasze, nie nasze dzieci. Ofiarowaliśmy ją pod opiekę Matce Bożej. Niech ją ma w swojej opiece. Niech ją strzeże. Tam, gdzie nie dam rady, Maryja przyjdzie jej z pomocą. 

Mam dwoje dzieci. Dwoje żyjących. Jedno w niebie. Nie przeżyło 9 tygodnia. Poprosiłam Boga, żeby mi powiedział : chłopiec czy dziewczynka. Już wiem, że na odpowiedź trzeba cierpliwie czekać. Czekać, bo Bóg nigdy nie zapomina. Ja zapomniałam, On nie. Pewnego razu z wizytą przyszedł Marcin. Przejęty mówi, że miał sen. Przyśnił mu się chłopiec. To jest nasz SYN. Kazał nam przekazać, że mamy się nie martwić, że wszystko będzie dobrze, że on na nas czeka. Ma na imię Dawid. 

Ten żar w sercu, kiedy słyszysz te slowa. 

Wzruszenie. 

Boże Wszechmogacy, 

dziękuję Ci za dar macierzynstwa! 

Agnieszka
(Pewnego razu zrobiłam zdjęcie, okazało się, że taki obraz narysował po swoim śnie - Marcin)

poniedziałek, 21 grudnia 2015

21 grudnia 2015 - Poniedziałek

CZYTANIA

(Pnp 2,8-14)

Cicho! Ukochany mój! Oto on! Oto nadchodzi! Biegnie przez góry, skacze po pagórkach. Umiłowany mój podobny do gazeli, do młodego jelenia. Oto stoi za naszym murem, patrzy przez okno, zagląda przez kraty. Miły mój odzywa się i mówi do mnie: Powstań, przyjaciółko ma, piękna ma, i pójdź! Bo oto minęła już zima, deszcz ustał i przeszedł. Na ziemi widać już kwiaty, nadszedł czas przycinania winnic, i głos synogarlicy już słychać w naszej krainie. Drzewo figowe wydało zawiązki owoców i winne krzewy kwitnące już pachną. Powstań, przyjaciółko ma, piękna ma, i pójdź! Gołąbko ma, [ukryta] w zagłębieniach skały, w szczelinach przepaści, ukaż mi swą twarz, daj mi usłyszeć swój głos! Bo słodki jest głos twój i twarz pełna wdzięku.

lub

(So 3,14-18a)

Wyśpiewuj, Córo Syjońska! Podnieś radosny okrzyk, Izraelu! Ciesz się i wesel z całego serca, Córo Jeruzalem! Oddalił Pan wyroki na ciebie, usunął twego nieprzyjaciela: król Izraela, Pan, jest pośród ciebie, nie będziesz już bała się złego. Owego dnia powiedzą Jerozolimie: Nie bój się, Syjonie! Niech nie słabną twe ręce! Pan, twój Bóg jest pośród ciebie, Mocarz - On zbawi, uniesie się weselem nad tobą, odnowi swą miłość, wzniesie okrzyk radości, jak w dniu uroczystego święta.

(Ps 33,2-3.11-12.20-21)

REFREN: Pieśń nową Panu radośnie śpiewajmy

Sławcie Pana na cytrze,

grajcie Mu na harfie o dziesięciu strunach.

Śpiewajcie Mu pieśń nową,

pełnym głosem śpiewajcie Mu wdzięcznie.

Zamiary Pana trwają na wieki,

zamysły Jego serca przez pokolenia.

Błogosławiony lud, którego Pan jest Bogiem,

naród, który On wybrał na dziedzictwo dla siebie.

Dusza nasza oczekuje Pana,

On jest naszą pomocą i tarczą.

Raduje się w Nim nasze serce,

ufamy Jego świętemu imieniu.

Emmanuelu, nasz Królu i prawodawco, przyjdź nas zbawić, nasz Panie i Boże.

(Łk 1,39-45)

W tym czasie Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w [pokoleniu] Judy. Weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę. Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, poruszyło się dzieciątko w jej łonie, a Duch Święty napełnił Elżbietę. Wydała ona okrzyk i powiedziała: Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona. A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie? Oto, skoro głos Twego pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach, poruszyło się z radości dzieciątko w moim łonie. Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana.

ROZWAŻANIE

„Pan, twój Bóg jest pośród ciebie…”
„Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem…”

Rozważałam kiedyś na modlitwie fragment o tym, jak Maryja po zwiastowaniu wybrała się do Elżbiety. To był początek ciąży, wiedziała, że nosi w sobie małego Synka. Wyobraziłam sobie, jak idzie ścieżkami, po kamieniach. Idzie do kuzynki. Idzie i cały czas adoruje Jezusa w sobie. Jej myśli są przy Bogu, który jest w Niej. Wypełnia zadania codzienności i rozważa tajemnicę żywej obecności Boga w sobie.

Wiem i wierzę głęboko, że Bóg żyje we mnie. Przyjmuję Go w Eucharystii i jest we mnie cały, Bóg żywy.

Kiedy pozwalam Mu, by działał przeze mnie, by kochał przeze mnie, wtedy następują wspaniałe chwile. Poznaję Go, jego miłość do mnie, do dzieci, do męża, do innych, z którymi jestem. Ale są i chwile, gdy nie wołam Go, nie szukam, nie wypatruję. Idę po swojemu, wchodzę w grzech, w który nie chcę wejść. A On wtedy jest cały czas ze mną, tylko jakby moja uwaga, moje serce nie są przy Nim. On wypatruje mojego spojrzenia, skierowania myśli do Niego o pomoc. On jest we mnie.

Patrzę na Maryję, która szła i adorowała, cały czas zamyślona, zakotwiczona w Odwiecznym, podejmująca Jego plany na swoje życie.

Prawie rok temu zaprosiłam Maryję do swojego serca. Ona przyszła i jest. Razem z Bogiem mieszkają sobie we mnie. Czuję się jak taka stajnia: czasem brudna od nieopanowanych emocji, śmierdząca słowem krzywdzącym innych, niekiedy patrząca ze złością na innych. A Oni bardzo chcieli przyjść do mnie. Pomimo zła - są. I wiem, że z Nimi mogę czynić więcej dobra, opanować wzburzenie, nie otworzyć ust, gdy przychodzą słowa krzywdzące. To ich miłością mogę kochać, siłą ich Ducha mogę iść drogą dobra.

Monika
(Żona i mama)

niedziela, 20 grudnia 2015

20 grudnia 2015 - Niedziela

CZYTANIA

(Mi 5,1-4a)

A ty, Betlejem Efrata, najmniejsze jesteś wśród plemion judzkich! Z ciebie mi wyjdzie Ten, który będzie władał w Izraelu, a pochodzenie Jego od początku, od dni wieczności. Przeto [Pan] wyda ich aż do czasu, kiedy porodzi mająca porodzić. Wtedy reszta braci Jego powróci do synów Izraela. Powstanie On i paść będzie mocą Pańską, w majestacie imienia Pana Boga swego. Osiądą wtedy, bo odtąd rozciągnie swą potęgę aż po krańce ziemi. A Ten będzie pokojem.

(Ps 80,2-3.15-16.18-19)

REFREN: Odnów nas, Boże, i daj nam zbawienie

Usłysz, Pasterzu Izraela,

Ty, który zasiadasz nad cherubinami.

Wzbudź swą potęgę

i przyjdź nam z pomocą.

Powróć, Boże Zastępów,

wejrzyj z nieba, spójrz i nawiedź tę winorośl.

I chroń to, co zasadziła Twoja prawica,

latorośl, którą umocniłeś dla siebie.

Wyciągnij rękę nad mężem Twojej prawicy,

nad synem człowieczym,

którego umocniłeś w swej służbie.

Już więcej nie odwrócimy się od Ciebie,

daj nam nowe życie, a będziemy Cię chwalili.

(Hbr 10,5-10)

Bracia: Chrystus przychodząc na świat, mówi: Ofiary ani daru nie chciałeś, aleś Mi utworzył ciało; całopalenia i ofiary za grzech nie podobały się Tobie. Wtedy rzekłem: Oto idę w zwoju księgi napisano o Mnie abym spełniał wolę Twoją, Boże. Wyżej powiedział: ofiar, darów, całopaleń i ofiar za grzech nie chciałeś i nie podobały się Tobie, choć składa się je na podstawie Prawa. Następnie powiedział: Oto idę, abym spełniał wolę Twoją. Usuwa jedną [ofiarę], aby ustanowić inną. Na mocy tej woli uświęceni jesteśmy przez ofiarę ciała Jezusa Chrystusa raz na zawsze.

(Łk 1,38)

Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa.

(Łk 1,39-45)

W tym czasie Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w [pokoleniu] Judy. Weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę. Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, poruszyło się dzieciątko w jej łonie, a Duch Święty napełnił Elżbietę. Wydała ona okrzyk i powiedziała: Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona. A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie? Oto, skoro głos Twego pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach, poruszyło się z radości dzieciątko w moim łonie. Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana.

ROZWAŻANIE

Czy moje pragnienie pochodzi od Boga? Czy to jak i kiedy chcę urodzić jest zgodne z Jego wolą? Czy mogę w to wierzyć? Czy to co mnie spotyka to próba dla wiary, czy kolejna lekcja pokory?

"Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane ci przez Pana."
Gdy myślę o moich pragnieniach to jestem szczęśliwa. A być szczęśliwym to być błogosławionym.

Ja też poproszę Maryję by przyszła mi pomóc na te ostatnie dni ciąży i porodu. Poproszę ją by przyszła do mnie ze swoim błogosławieństwem. By przyszła do mnie ze Swym Synem. By moje szczęście było pełne i prawdziwe.

Ela

(żona Krzysztofa, mama Wojtusia, lada dzień oczekująca narodzin córeczki) PS (24.12.2015) Urodziłam 21.12 o 13.41. Wszystko było inaczej niż chciałam. W św. Zofii nie było miejsc wiec jesteśmy u św. Rodziny. Chciałam rodzić SN lekarze nalegali na cc obawiając się komplikacji. Jeden z nich swą przemowa i postawą mnie wystraszył. Zgubiłam mój rytm porodowy. Zaczęło bardzo boleć a postępu nie było. I wtedy zrozumiałam, że to co ja chcę jest moim chceniem a nie wolą Pana Boga. Odzyskałam pokój w sercu i poczułam, że znów panuje nad sytuacją. Poprosiłam by przyszedł lekarz i zgodziłam się na cc. Lekarz spytał czy zmieniłam zdanie. Odpowiedziałam mu, że zdania nie zmieniłam ale podjęłam nową decyzję. Zaczęło być tak jak lubię - szybko. Trafił mi się miły zespół operacyjny z poczuciem humoru. Lekarz gdy wyciągną córeczkę z brzucha podniósł ją wysoko nad parawanik i mi ją pokazał. Potem położna przystawila mi ją do policzka na dłuższą chwilę. A potem Estera Maria pojechała spotkać się ze swoim tatą. Zobaczyłam się z nią na sali pooperacyjnej i zaczęliśmy uczyć się siebie od nowa. Pozdrawiam jeszcze ze szpitala, ale dziś już wychodzimy. Dziękuję za dzieło Mamy Adwent.

sobota, 19 grudnia 2015

19 grudnia 2015 - Sobota

CZYTANIA

(Sdz 13,2-7.24-25a)


W Sorea, w pokoleniu Dana, żył pewien mąż imieniem Manoach. Żona jego była niepłodna i nie rodziła. Anioł Pana ukazał się owej kobiecie mówiąc jej: Otoś teraz niepłodna i nie rodziłaś, ale poczniesz i porodzisz syna. Lecz odtąd strzeż się: nie pij wina ani sycery i nie jedz nic nieczystego. Oto poczniesz i porodzisz syna, a brzytwa nie dotknie jego głowy, gdyż chłopiec ten będzie Bożym nazirejczykiem od chwili urodzenia. On to zacznie wybawiać Izraela z rąk filistyńskich. Poszła więc kobieta do swego męża i tak rzekła do niego: Przyszedł do mnie mąż Boży, którego oblicze było jakby obliczem Anioła Bożego - pełne dostojeństwa. Rzekł do mnie: Oto poczniesz i porodzisz syna, lecz odtąd nie pij wina ani sycery, ani nie jedz nic nieczystego, bo chłopiec ten będzie Bożym nazirejczykiem od chwili urodzenia aż do swojej śmierci. Porodziła więc owa kobieta syna i nazwała go imieniem Samson. Chłopiec rósł, a Pan mu błogosławił. Duch Pana zaś począł na niego oddziaływać.

(Ps 71,3-6.16-17)

REFREN: Będę opiewał chwałę Twoją, Boże

Bądź dla mnie skałą schronienia

i zamkiem warownym, aby mnie ocalić.

Bo Ty jesteś moją opoką i twierdzą,

Boże mój, wyrwij mnie z rąk niegodziwca.

Bo Ty, mój Boże, jesteś moją nadzieją,

Panie, Tobie ufam od lat młodości.

Ty byłeś moją podporą od dnia narodzin,

od łona matki moim opiekunem.

Opowiem o potędze Pana,

będę przypominał tylko Twoją sprawiedliwość.

Boże, Ty mnie uczyłeś od mojej młodości

i do tej chwili głoszę Twoje cuda.

Korzeniu Jessego, który stoisz jako sztandar narodów, przyjdź nas uwolnić, racz dłużej nie zwlekać.

(Łk 1,5-25)

Za czasów Heroda, króla Judei, żył pewien kapłan, imieniem Zachariasz, z oddziału Abiasza. Miał on żonę z rodu Aarona, a na imię było jej Elżbieta. Oboje byli sprawiedliwi wobec Boga i postępowali nienagannie według wszystkich przykazań i przepisów Pańskich. Nie mieli jednak dziecka, ponieważ Elżbieta była niepłodna; oboje zaś byli już posunięci w latach. Kiedy w wyznaczonej dla swego oddziału kolei pełnił służbę kapłańską przed Bogiem, jemu zgodnie ze zwyczajem kapłańskim przypadł los, żeby wejść do przybytku Pańskiego i złożyć ofiarę kadzenia. A cały lud modlił się na zewnątrz w czasie kadzenia. Naraz ukazał mu się anioł Pański, stojący po prawej stronie ołtarza kadzenia. Przeraził się na ten widok Zachariasz i strach padł na niego. Lecz anioł rzekł do niego: Nie bój się Zachariaszu! Twoja prośba została wysłuchana: żona twoja Elżbieta urodzi ci syna, któremu nadasz imię Jan. Będzie to dla ciebie radość i wesele; i wielu z jego narodzenia cieszyć się będzie. Będzie bowiem wielki w oczach Pana; wina i sycery pić nie będzie i już w łonie matki napełniony będzie Duchem Świętym. Wielu spośród synów Izraela nawróci do Pana, Boga ich; on sam pójdzie przed Nim w duchu i mocy Eliasza, żeby serca ojców nakłonić ku dzieciom, a nieposłusznych - do usposobienia sprawiedliwych, by przygotować Panu lud doskonały. Na to rzekł Zachariasz do anioła: Po czym to poznam? Bo ja jestem już stary i moja żona jest w podeszłym wieku. Odpowiedział mu anioł: Ja jestem Gabriel, który stoję przed Bogiem. A zostałem posłany, aby mówić z tobą i oznajmić ci tę wieść radosną. A oto będziesz niemy i nie będziesz mógł mówić aż do dnia, w którym się to stanie, bo nie uwierzyłeś moim słowom, które się spełnią w swoim czasie. Lud tymczasem czekał na Zachariasza i dziwił się, że tak długo zatrzymuje się w przybytku. Kiedy wyszedł, nie mógł do nich mówić, i zrozumieli, że miał widzenie w przybytku. On zaś dawał im znaki i pozostał niemy. A gdy upłynęły dni jego posługi kapłańskiej, powrócił do swego domu. Potem żona jego, Elżbieta, poczęła i pozostawała w ukryciu przez pięć miesięcy. Tak uczynił mi Pan - mówiła - wówczas, kiedy wejrzał łaskawie i zdjął ze mnie hańbę w oczach ludzi.

ROZWAŻANIE

Dzisiejsze czytanie przypomina mi, że powinnam zawsze i bezwzględnie ufać Jemu, że Boża wszechmoc stoi ponad wszelkimi wyobrażeniami ludzki porządku tego świata.

Niepłodna stara kobieta może urodzić proroka... Nie istnieją dla Pana rzeczy niemożliwe, a naszą rolą jest uwierzyć i się przygotować. Ileż to razy zapominam, że Bóg może wszystko odmienić, nawet gdy wydaje mi się to zupełnie nieprawdopodobne? Wielokrotnie pogrążałam się w żalu, smutku bezradności... a przecież katolikowi nie wolno się smucić, tracić nadziei. Pan może wszystko! To że Elżbieta zaszła w ciążę, musiało dla jej współczesnych być naprawdę czymś niewyobrażalnym (dla nas, dziś, w czasach in-vitro już może nie tak zaskakującym). Powiedziała że “zdjęto z niej hańbę” - bo wówczas niepłodność była jak kara zesłana przez Boga. Skoro Bóg zdjął z Elżbiety to brzemię, to zwrócił jej godność kobiety, godność matki której pierwszą rolą jest wydać potomstwo. Myślę sobie: a czy ja doceniam, że nie miałam tego problemu co Elżbieta? Jakże często szukam dla siebie innych “poza-macierzyńskich” zajęć, którymi pragnę wypełnić sobie czas i sprawić przyjemność? Jak często myślę o tym, by przekazać komuś “na chwilę” obowiązki matki by poświęcić się czemuś dla siebie? Tłumaczę sobie, że każdy potrzebuje przerwy, domagam się tego, co w powszechnym rozumieniu “każdej kobiecie się należy”: czasu na lekturę, obejrzenie filmu, spotkania z koleżanką, twórczej pracy która sprawia przyjemność i daje satysfakcję... Tymczasem patrząc na Elżbietę przypominam sobie, że spotkał mnie już największy dar, o jakim mogłam marzyć. Macierzyństwo, cud, o który inni muszą się modlić. Jak mając przed sobą ucieleśnienie jej marzenia, mogę w ogóle myśleć o jakichś innych swoich rolach? Zawodowej, społecznej? TU jest moje miejsce, przy dzieciach, do tego powołał mnie przecież Pan, a nie do “picia wina i sycery”.

Drugi aspekt czytania – chyba mniej oczywisty, ale skłonił mnie do rachunku sumienia. Zastanawiam się czy potrafiłabym tak jak Zachariasz, zachować milczenie po wyjściu ze świątyni. Należę do osób, którym trudno jest nie podzielić się wiadomościami, nie tylko dobrymi i ważnymi, ale też nawet najbardziej błahymi. Jakże często tracę czas (swój i innych) opowiadając o rzeczach, które mogłabym zachować dla siebie. Ciągle gadam, opowiadam, plotkuję, konfrontuję swoje przemyślenia i obserwacje... A gdybym dostała wiadomość o tym, że narodzi mi się syn, mimo że jestem już stara i od lat niepłodna? Czy udałoby mi się zachować to dla siebie? Zachariasz wyszedł ze świątyni w milczeniu, a ludzie mimo tego poznali że miał widzenie. Skąd wiedzieli? Najwyraźniej Bóg tak odmienił jego oblicze. I niech to będzie drogowskazem – kto ma wiedzieć, ten się dowie, niekoniecznie z naszych opowieści.

Boże, daj mi siłę bym nigdy nie wątpiła w Twoją moc. W to, że możesz w każdej chwili wszystko zmienić, dać zdrowie i błogosławieństwo potomstwa nawet tym, dla których wydaje się nie być już żadnej nadziei. Uchroń nas od grzesznych decyzji wynikających z niewiary w to, że wszystko jest w Twej mocy. Pomóż mi, bym potrafiła wytrwać, gdy trzeba czekać latami na Twój znak, tak jak czekali Zachariasz i Elżbieta. Naucz mnie milczeć i nie wypowiadać się przy każdej możliwej okazji, nie chwalić się ostentacyjnie błogosławieństwem, jakie na mnie zsyłasz w postaci ślicznych i mądrych dzieci, by moja duma z nich nie rodziła we mnie chęci wywyższania się ponad inne kobiety. Pokaż mi, jak nie wzbudzać u innych uczucia zazdrości, przekuj radość z macierzyństwa w umiejętność pokornego inspirowania innych. Bym potrafiła, jak Elżbieta podczas pięciu miesięcy odosobnienia, być matką w ukryciu, w zaciszu domu, a nie na pokaz.

Amen

Pola (Żona i mama.)

piątek, 18 grudnia 2015

18 grudnia 2015 - Piątek

CZYTANIA

(Jr 23,5-8)

Oto nadejdą dni - wyrocznia Pana - kiedy wzbudzę Dawidowi Odrośl sprawiedliwą. Będzie panował jako król, postępując roztropnie, i będzie wykonywał prawo i sprawiedliwość na ziemi. W jego dniach Juda dostąpi zbawienia, a Izrael będzie mieszkał bezpiecznie. To zaś będzie imię, którym go będą nazywać: Pan naszą sprawiedliwością. Dlatego oto nadejdą dni - wyrocznia Pana - kiedy nie będą już mówić: Na życie Pana, który wyprowadził synów Izraela z ziemi egipskiej, lecz raczej: Na życie Pana, który wyprowadził i przywrócił pokolenie domu Izraela z ziemi północnej i ze wszystkich ziem, po których ich rozproszył, tak że będą mogli mieszkać w swej ziemi.

(Ps 72,1-2.12-13.18-19)

REFREN: Pokój zakwitnie, kiedy Pan przybędzie

Boże, przekaż Twój sąd Królowi,

a Twoją sprawiedliwość synowi królewskiemu.

Aby Twoim ludem rządził sprawiedliwie

i ubogimi według prawa.

Wyzwoli bowiem biedaka, który Go wzywa,

i ubogiego, co nie ma opieki.

Zmiłuje się nad biednym i ubogim,

nędzarza ocali od śmierci.

Błogosławiony niech będzie Pan, Bóg Izraela,

który sam czyni cuda.

Na wieki niech będzie błogosławione Jego imię,

a Jego chwała niech wypełni ziemię.

Wodzu domu Izraela, który na Synaju dałeś Prawo Mojżeszowi, przyjdź nas odkupić mocą Twojego ramienia.

(Mt 1,18-24)

Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego. Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie. Gdy powziął tę myśl, oto anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów . A stało się to wszystko, aby się wypełniło słowo Pańskie powiedziane przez Proroka: Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel, to znaczy: Bóg z nami. Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański: wziął swoją Małżonkę do siebie.

ROZWAŻANIE

Od zawsze wypełniały mnie plany i marzenia. Taką mam chyba naturę, że co chwila pojawia się w mojej głowie i sercu coś nowego. Napędzam bieg mojego życia, gonię sama siebie i czas, który mi dałeś - tyle jeszcze chciałabym zrobić... Subiektywnie oceniam moje plany jako dobre i piękne, i wychodzę z założenia, że wszystkie pochodzą od Ciebie.

Jakie to zaskoczenie, kiedy Ty jednym wydarzeniem zmieniasz wszystko! ...każesz się zatrzymać. Walczę wtedy z uczuciem zawodu i jakimś żalem do Ciebie... dlaczego nie pokazałeś mi wcześniej, że to nie tak?

"POKÓJ ZAKWITNIE, KIEDY PAN PRZYBĘDZIE". Przybądź Panie! ...niech już nie miotam się zalewana falami uczuć i niepokoju!

Kiedyś niepłodna - marzyłam o dziecku ...tym bardziej marzyłam, im bardziej czułam swoją niemoc w tej dziedzinie. Uznałam wtedy, że każde życie jest Twoją łaską... Twoją gigantyczną łaską! Jakże dziwiłam się kobietom, którym nie po drodze było z Twoimi planami powiększenia ich rodziny. Jak mogły nie cieszyć się takim wyróżnieniem, które je spotyka!!

Po kilku latach od adopcji pierwszego dziecka, otworzyłeś moje ciało, by było płodne również fizycznie... a byłam przecież pogodzona z tym, że nie będę nosić moich dzieci w sobie, że odnajdziemy się po jakimś czasie!

Pierwsza ciąża - szok i niedowierzanie, druga - wymodlona i wyproszona (znów plany...). Z trójką ukochanych dzieci, byliśmy szczęśliwą rodziną. Realizowaliśmy się w tematach rodzinnych i zawodowych (wykonując wolny zawód, nigdy nie musiałam rezygnować z działań i planów związanych z pracą). Na najbliższy czas miałam nowe plany właśnie zawodowe. Jakiś czas temu przeprowadziliśmy się do Niemiec. Tu trójka dzieci jest "magiczną" granicą nowoczesnej i dobrze funkcjonującej rodziny.

Od pięciu miesięcy noszę w sobie czwarte dziecko, a Ty Boże uczysz mnie pokory. Bo przecież miałam plany, których w najbliższej przyszłości na pewno nie zrealizuję. Bo ludzie nieraz dziwnie patrzą, a ja czuję się oceniana. Niektórzy patrzą z podziwem, na innych twarzach rysuje się grymas zdziwienia, przechodzącego w pogardę, inni pytają wprost, czy planujemy jeszcze kolejne dzieci (wyrażając swoją obawę nie wiadomo o co)..., ale tylko TY jesteś SĘDZIĄ i TYLKO TY wiesz, co jest sprawiedliwe! Wyzwól mnie proszę z pęt, którymi sama się wiążę! z pęt moich planów, w których za mało miejsca pozostawiam pytaniu Ciebie o Twój plan na moje życie..z pęt obaw przed ludzką "sprawiedliwością" i ocenami...

"Z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło" Przypominaj mi proszę każdego dnia, że każdy człowiek poczyna się z Twojej i tylko Twojej woli, że bez Twojej miłości i planu na życie tego konkretnego Maleństwa, niczyja wola się nie spełnia. Naucz mnie przyjmować moje (TWOJE) nowe dziecko każdego dnia tak, bym nigdy nie sprzeciwiała się wypełnieniu Twojego planu.

Amen

Lucyna
(Żona i (niespodziewanie) wielodzietna mama.)

czwartek, 17 grudnia 2015

17 grudnia 2015 - Czwartek

CZYTANIA

(Rdz 49,2.8-10)

Jakub zwołał swoich synów i powiedział do nich: Zbierzcie się i słuchajcie, synowie Jakuba, słuchajcie Izraela, ojca waszego! Judo, ciebie sławić będą bracia twoi, twoja bowiem ręka na karku twych wrogów! Synowie twego ojca będą ci oddawać pokłon! Judo, młody lwie, na zdobyczy róść będziesz, mój synu: jak lew czai się, gotuje do skoku, do lwicy podobny - któż się ośmieli go drażnić? Nie zostanie odjęte berło od Judy ani laska pasterska spośród kolan jego, aż przyjdzie ten, do którego ono należy, i zdobędzie posłuch u narodów!

(Ps 72,1-4.7-8.17)

REFREN: Pokój zakwitnie, kiedy Pan przybędzie

Boże, przekaż Twój sąd Królowi,

a Twoją sprawiedliwość synowi królewskiemu.

Aby Twoim ludem rządził sprawiedliwie

i ubogimi według prawa.

Niech góry przyniosą pokój ludowi,

a wzgórza sprawiedliwość.

Otoczy opieką ubogich z ludu,

będzie ratował dzieci biedaków.

Za dni Jego zakwitnie sprawiedliwość

i wielki pokój, aż księżyc nie zgaśnie.

Będzie panował od morza do morza,

od Rzeki aż po krańce ziemi.

Niech Jego imię trwa na wieki,

jak długo świeci słońce, niech trwa Jego imię.

Niech Jego imieniem wzajemnie się błogosławią,

niech wszystkie narody ziemi życzą Mu szczęścia.

Mądrości Najwyższego, która urządzasz wszystko mocno i łagodnie, przyjdź i naucz nas drogi roztropności.

(Mt 1,1-17)

Rodowód Jezusa Chrystusa, syna Dawida, syna Abrahama. Abraham był ojcem Izaaka; Izaak ojcem Jakuba; Jakub ojcem Judy i jego braci; Juda zaś był ojcem Faresa i Zary, których matką była Tamar. Fares był ojcem Ezrona; Ezron ojcem Arama; Aram ojcem Aminadaba; Aminadab ojcem Naassona; Naasson ojcem Salmona; Salmon ojcem Booza, a matką była Rachab. Booz był ojcem Obeda, a matką była Rut. Obed był ojcem Jessego, a Jesse ojcem króla Dawida. Dawid był ojcem Salomona, a matką była /dawna/ żona Uriasza. Salomon był ojcem Roboama; Roboam ojcem Abiasza; Abiasz ojcem Asy; Asa ojcem Jozafata; Jozafat ojcem Jorama; Joram ojcem Ozjasza; Ozjasz ojcem Joatama; Joatam ojcem Achaza; Achaz ojcem Ezechiasza; Ezechiasz ojcem Manassesa; Manasses ojcem Amosa; Amos ojcem Jozjasza; Jozjasz ojcem Jechoniasza i jego braci w czasie przesiedlenia babilońskiego. Po przesiedleniu babilońskim Jechoniasz był ojcem Salatiela; Salatiel ojcem Zorobabela; Zorobabel ojcem Abiuda; Abiud ojcem Eliakima; Eliakim ojcem Azora; Azor ojcem Sadoka; Sadok ojcem Achima; Achim ojcem Eliuda; Eliud ojcem Eleazara; Eleazar ojcem Mattana; Mattan ojcem Jakuba; Jakub ojcem Józefa, męża Maryi, z której narodził się Jezus, zwany Chrystusem. Tak więc w całości od Abrahama do Dawida jest czternaście pokoleń; od Dawida do przesiedlenia babilońskiego czternaście pokoleń; od przesiedlenia babilońskiego do Chrystusa czternaście pokoleń.

ROZWAŻANIE

Boże,

Ty wiesz, jaki jest mój rodowód. Prababcia Anna, która nie dopłynęła do Ameryki.  Pradziadek, który przegrał w karty cały majątek. Babcia Jadwiga, zesłana na roboty na Kaukaz. Dziadek z Białorusi, któremu Armia Czerwona wymordowała całą rodzinę. Alkoholizm, rozwody, rozwiązłość, aborcje, samobójstwa. 

Ale Ty Panie, dałeś mi nowe zycie. 

Oczysciłeś mnie. Uwolniłeś. Obdarzyłeś łaską wiary. 

O moich dzieciach nie zapomnij. 

One są Twoje. 

Agnieszka
(Dzięki temu, że moja prababcia nie doplynęła do Ameryki - spotkałam Konrada, dziś mojego męża.)